SusanBlanche,
Warszawa ul. Kijowska 11
www.susanblanche.com/salon.htmlpowody:
Jakiś czas temu poszłam tam chcąc przymierzyć kilka suknien
ślubnych (dzień
przed tym jak kupiłam swoją
suknię w innym
salonie)- wchodzimy z narzeczonym
a tam stoi kilka ekspedientek + jakiś pan, ŻADNA się nie ruszyła, stoją i
udają, że nie widzą kilentów - a
salon jest puściuteńki - nikogo poza nami
nie ma, w końcu wyszła z przymierzalni kolejna ekspedientka i tamte mówią, że
może by się nami zajęła, w końcu jak zaczęłam mówić co potrzebuję i co
chciałabym obejrzeć (mam tu na myśli kształt, krój etc) pan również tam
obsługujący mówi do jednej z pań, żeby pokazała nam tą i tą
suknię, na co ja
mówię że tej nie bo nie ten kolor, ta nie bo za szeroka, może coś innego, na
co pani ekspedientek z szerokim uśmiechem mówi odwracając się do nas, że nie
widzi powodu dla którego miała by coś jeszcze nam pokazać...
Chyba nie muszę komentować, ok - jestem wybredna, ale chyba mam do tego
prawo, dodam że od razu wyszliśmy i poszliśmy do
salonu obok, gdzie był tłum
ludzi a panie ekspedientki - rewelacja.