Wyniki wyszukiwania dla hasła: sadzonki sosny

muffinek2 napisała:

> Witam, czy ktos z Was moze mi doradzic jak to jest z sadzeniem roslin
> (powiedzmy, ze na razie krzewow) na terenie takim jak Jozefow, ktory, jak
> wiadomo, na piasku stoi. Niedlugo (no, jeszcze troche) bede szczesliwa
> mieszkanka domu na tym terenie. Juz marze o zasadzeniu kilku ulubionych roslin
> obok rosnacych sosen. Ale, no wlasnie tu zaczynam miec problemy. Jasne, ze nie
> wszystko tu urosnie i musze dobrac wlasciwe, odporne rosliny, ale czy jakos
> moge im pomoc. Tzn. czy np. sadzac krzew dobrze jest wymienic w miejscu
> zasadzenia czesc ziemi, zeby roslina miala na czym rosnac (a nie tylko w naszym
>
> pieknym, zoltym piachu)? Czy przy wlasciwie dobranej roslinie nie ma jednak
> sensu tej ziemi wymieniac?
> I druga sprawa. Jakie macie doswiadczenia z roslinami - krzewami i bylinami. Co
>
> tu, w Jozefowie, dobrze rosnie (nie chodzi o balkon, ale o dzialke lesna, z
> dosc duza iloscia sosen).

Witaj
Mam ten sam problem. Za sobą ponad 100 nasadzeń na działce leśnej w Józefowie. Szpadel ziemi to
wszystko co dobrego zalazłem. Poniżej piaseczek. Prawie wszystkie nasadzienia robię wg. zasady
dół na co najmniej 2 szpadle, potem gliniasta ziemia, aby zatrzymać choć odrobinę wilgoci i potem
czarna - kwaśna lub zasadowa w zależnośći od wymagań roślin. Sadzenie w piasku moim zdaniem mija
się z celem. Szkoda pieniędzy na sadzonki, a potem jeszcze patrzeć jak się roślna męczy. Dużą część
roślin podlewam non stop systemem kropelkującym. Na naszych pisakach ciężko zalać rośliny.
Mariusz


troche mnie zasmuciłeś tymi pięcioma latami wzrostu..... no ale za satysfakcja
wieksza..
mam w okolicy niewiele szkółek i marketów ogrodniczych, ciekawe, czy zdobede te
odmiany. Jak myślicie - czy warto ryzykować zakupy w sklepach wysyłkowych? Czy
dostaje się to, co się chce? Czy sadzonki nie marnieją w czasie podróży?
I jeszcze o przygotowaniu stanowiska pod funkie. Gleba jest u mnie raczej
piaszczysta, ale mogę przywieźć ziemię np. znad bagna leśnego albo gliniastą
albo obornik, a może wszystko naraz - nie wiem. Czy funkie dobrze czują się w
pobliżu sosen i paproci?
Przykro mi, że tylko zadaję pytania, a nic od siebie nie daję, ale myślę, że z
czasem też coś ze mnie wyrośnie (coś, czyli fachowiec-ogrodnik)

Sława!

Sosna zólta opisywana jest jako mieszkanka wlasnie ubogich zwirowpisakowych
stanowisk, ale ja mam na gliniasto-ilastym i rosnie zdrowo, a nawet szyszkuje.

Jednak pomny owych opisów nie specjalnie ja nawoze, choc posadzilem pod nia
rodoendrony.

Glowa do gory!

Moze jej przejdzie, moze ona z tego wyrosnie, albo kupisz sobie nowa piekna
sosne.

Czasami sadzonki kupuje sie juz chore zawirusowane;((((

Pozdrawiam i zapraszam na:
Forum Słowiańskie

Jestem właściwie kandydatem na bonsaistę. Tzn. trochę czytałem i podjąłem
nieśmiałe próby kształtowania dwóch jałowców na moim balkonie.
Niestety biedne krzaczki nie przetrwały moich eksperymentów. Nie zniechęca mnie
to jednak. Czy mógłby Pan polecić mi jakieś szkółki w pobliżu Poznania, gdzie
mógłbym nabyć mp sadzonkę jałowca, sosny, albo jakiegoś klonu? W centrum
ogrodniczym znalazłem piękny okaz klonu palmowego. Niestety koszt 115 zł za
drzewko jest dla mnie zbyt wysoki dlatego wolałbym kupić w szkółce.
Mam jeszcze pytanie, jaką ziemię używać do jałowców, prowadzonych jako bonsai?
Nie znam się na parametrach zakwaszenia gleby i przez to nie wiem o co pytać.
Z góry dziękuję.


Bądź naturalna w Święta

Witam!

Wielokrtonie uczestniczylismy w dyskusjach o tym, co jest naturalne i
ekologiczne.

No to tym razem bardziej światecznie o naturalnych choinkach.

Oczywiscie choinka naturalna i ekologiczna to choinka z zywego drzewka i
koniecznie cieta.

Argumenty za:

1. świerk i jodła oraz ostanio coraz modniejsze sosny to obcowanie z natura,
swoisty powrót do ogrodów
2.żywe drzewko wyprodukowano z minimalnym wykorzystaniem środkow chemicznych.
Praktycznie nie używa się pestydcydów oraz minimalne ilosci nawozów sztucznych
3.zużyte drzewka sa latwo utyliowalne na opał lub kompost
4. kupując 1 zywa choinke finansujesz produkcje i posadzenie min 100nowych
sadzonek drzew
5. kupując żywa choinke finansujesz pierwsze pozytki przy bardzo kosztownym
zakładaniu lasu
6. choinka naturalna jest trudno zapalna i temperatura jej zapłonu jest
znacznie wyższa niż sztucznej

Przeciwko sztucznym choinkom:

1. za duzo plastku w naszych domach
2. sztuczna atrapa to uciązliwa produkcja chemiczna zanieczyszczająca
srodowisko.
3. spalenie sztucznej choinki to duzo toksycznych gazów
4. zuzyta choinka sztuczna rozkłada sie nawet tysiace lat powiekszając nie
male juz gory smieci

Klinij tu:MLM, biznes po godzinach...
Pozdrawiam i zapraszam! gg172 85 85

Sprzątanie świata jest nieedukacyjne
Na ochronie przyrody i środowiska, ekologii "znają się" wszyscy.
Wg Ciebie ruch w obronie skarbów(bo to są skarby tego kraju) powinien być
skanalizowany do sprzątania świata. A sprzątać powinien ten kto naśmiecił razem
z tym co odpadek wyprodukował. Dzieci patrząc na takie akcje myślą, że to
normalne, że odpady są np. w lesie a one muszą to sprzątać. Może jako dorośli
same będą nie dbać o czystość. To jest sprawa karania i gmin, powiatów, Lasów
Państwowych itd.
Od sadzenia lasów są Lasy Państwowe i robią to w miarę dobrze, a ostatnio coraz
lepiej.
Stare sosny są piękniejsze od młodych.
Ciekawe co jest dla Ciebie związane z ekologią? Widzę ,że nie jesteś w tym
temacie najmocniejszy.

ulotkę dostałam...
pocztą przyszła, znaczy przyniosła mi ja pani listonoszka, której nie przeszkadza ciężar, również ten gatunkowy, targanej makulatury...piszą tam o doktorze różne rzeczy: jak niedziele spędza, że ze szczebrzeszyna jest ale woli Lublin, że skarba ma Bożenę ślubną i że na studiach grał w kapeli Kumple. Na pierwszej stronie jako niuska podają, że załatwił nam chętnego na budowę aquaparku (co prawda, chęny zgłasza gotowośc jedynie do przystapienia do przetargu na budowę rzeczonego, ale szczegóły nieważne). Bardzo mnie się jednak podoba, że kandydat na prezydenta czuje sie spełniony jako mężczyzna, bo teraz to panowie kryzysy przechodzą nagminnie i pewnie dlatego tyle głupot robią chcąc udowodnić, że jeszcze na niejedno ich stać. No i opowiada pan Wasilewski, że dom postawił w trudnych czasach na niespełna 300 metrowej działce, że syna magistra spłodził i że drzewa sadził a z sadzenia tego to i sad ma i las znaczy się sosnę i świerk oraz dwie jabłonki sliwę i wiśnię...

trochę mnie to zamiłowanie do minimalizmu martwi...trochę bardziej niż kokieteryjne stwierdzenie, że trzeba by lanosa może przy okazji wymienić...

Bardzo dobrze jest, gdy wie sie :
"Drzewostany na terenie Nadleśnictwa Miłomłyn słyną z wysokiej jakości drewna
sosnowego. Ponadto dominujący udział stanowią: buk. dąb, brzoza i olcha.
Odnawianie tych drzewostanów odbywa się w różny sposób w zależności od
siedliska i udziału gatunkowego. W sposób najbardziej zbliżony do naturalnego
odnawiane są drzewostany bukowe. W dojrzałych, ponadstuletnich drzewostanach,
co 57 lat występuje obfity siew nasion. Jest on wykorzystywany przez leśników
do uzyskania, w wyniku samosiewu, odnowień naturalnych.
Leśnicy na powierzchni 1 ha lasu sadzą 1012 tys. sadzonek sosny, 58 tys.
sadzonek dębu i olszy. Po 100l40 latach na takim hektarze zostaje jedynie 300
dojrzałych, gotowych do wycięcia drzew."

Nie mają sadzonek, więc dla mnie ten adres odpada.

Ogród "Łobzów" ma ofertę bardzo enigmatyczną. Sprzedają "wierzbę", "sosnę", bez
żadnych dokładniejszych informacji, a o cytryńcu ani słowa.

Ten adres też niepotrzebnie mi pokazujesz.

Najśmieszniejsze na koniec.
Wpisałam w szukajkę naszą wierzbę Hakuro, w pierwszym podanym przez Ciebie
linku, szkółki z Morawicy i... jest wszędzie w Polsce, ale w Krakowie tylko
w "Markusie", czyli tam gdzie ją dzisiaj kupiłam :D

Piszesz, że nie miałeś szczęścia do niedrogiej czarnej sosny.
Teraz już masz ;)

Jak mozesz...? przeciez nie jest wazne czy sie "odpowiednio" komponuja tylko
czy im to na zdrowie wyjdzie! Mimo wszystko nie ryzykuj sadzenia w poblizu
jakichkolwiek porzeczek, licho nie spi! Kupilas sobie sosne himalajska jako
fancy a chociaz wiesz jak wyglada gdy ma 10 15,20 czy 30 lat czy cokolwiek o
niej wiesz? bo skomponowac mozna wszystko! Ja ktory jestem zdrowo szurniety i
kocham sie w sosnach to dodalbym jeszce inne piecioigielne a najbardziej te
ktora tak bardzo holubie w ogrodzie - limbe koreanska 'Silverray' moja jest
jeszcze mloda ale w Powsinie OBot'ie PAN jest egzemplarz przecudowny a jej
szyszki to jest dopiero to co tygrysy lubia najbardziej!!!Pamietaj ze
Wallichiana potrafi miec na sobie tylko jeden garnitur igiel, o tej porze ma
dwa - ubiegloroczny i nowy - ona jest pusta w srodku - ona nie daje niemal
cienia! Juz inna chinska 'Armandia' ma dwa do trzech sukienek szpilkowych ,
Sa dwie "gryffithki" z Meksyku majace nieprawdopodobnie dlugie i geste
cieniutenkie igly - 'Montezume' - dosc nowa i 'Ayacuchaco', chyba odkryta
jeszcze przes Hesse w 1913 roku... nasze limby albo syberyjskie Kidry, Peuce
jes przepiekna , Boze kazde drzewo jest piekne chcialbym miec wszystkie

A po co duża sosna?!

Dlaczego moim zdaniem nie warto sadzić dużej sosny:
- trudniej się przyjmuje i w pierwszych latach może wolniej rosnąć,
- kupując drzewko w pojemniku też ryzykujesz, bo może być ono wsadzone z gruntu
przez nieuczciwego sprzedawcę,
- sosna jest drzewem szybko rosnącym,
- sosna w pojemniku jest wymęczona z powodu braku miejsca dla korzeni,
- duża sadzonka jest droga.

A poza tym, zastanów się, czy masz gdzie sosnę posadzić. To jest wielkie drzewo.

jacekp11 napisał:

> Ja mam złe doświadczenia z przesadzaniem sosen rosnących w gruncie.Posadziłem
> kilka sosen, po zaledwie chyba 2 latach musiałem 2 przesadzić i wyraźnie to
> odchorowały.Te które były nieprzesadzane znacznie je przegoniły i mają więcej
i
>
> gęściej igieł.Inaczej zachowywały się świerki, które po przesadzeniu mialy po
> prostu krotsze pędy wypuszczone w roku po przesadzeniu, wolniejszy przyrost.

Sława!

Tak jak Ty twierdzi i teoria i praktyka lesna. Daltego wałsnie sosnę wysadza
się jako roczną więc maleńska,ale za to w astronomicznej ilości 20tys/ha.
Zatem masz "prawomyslne" doświadczenia. Ja mam dośc przeczące dlatego je
opisalem. Moze pogly mi terminy sadzenia i przesadzania, moze cięzka gliniasta
ziemia, a na piaskach nie udaloby mi sie...

Pozdrawiam i zapraszam na:
Forum Słowiańskie

Dobrze Ci poradzono. Podstawa to stanowisko i gęstość sadzenia.
Sosna zwyczajna jest wręcz klasycznym przykładem drzewa, które w zależności od
warunków, w jakich rośnie, może przybrać bardzo różny pokrój. Sosna w lesie
to "zapałka". Sosna na skraju lasu już jest nieco inna - od strony łąki czy
pola ma sporo gałęzi także nisko nad ziemią. Samotny egzemplarz pośrodku łąki
czy pola ma rozłożystą, nieco parasolowatą koronę i nie jest tak wysoki
jak "zapałka".
Chcesz mieć rozłożystą, krempą sosnę z gałęziami prawie od ziemi - posadź ją w
pełnym słońcu zdala od innych drzew/krzewów.
W cieniu i/lub ścisku sosna będzie "gnała" do góry, gubiąc dolne gałązki (o to
chodzi leśnikom, bo wtedy mają długie proste deski).

[gdzie] szkółka leśna - Wrocław
Witam
szukam szkólki leśnej we Wrocławiu lub okolicach (najlepiej na południe), gdzie kupię kilkadzesiąt sadzonek drzew iglastych, zwykłe świerki, sosny, modrzewie, za cenę poniżej 1 zł za sztukę. No i żeby nie było o raz w tygodniu o 7 rano (czyli pobudka ok. 5 :( )
dzięki. pozdrawiam

Proszę Pana: sprawa jest prosta jak 2+2=4.

Mam pytanie: czy biomasy ubywa czy przybywa?
Czy Pan myśli że jak się wywiezie 1 tonę zwalonego drewna, a przywiezie 50 cm
sadzonkę to to jest WYRÓWNANIE i KOMPENSATA???????

WYJAŁAWIA SIĘ LASY. Potem się DZIWI że coraz więcej lasów obumiera, a nowe nie
chcą rosnąć... To jest żenujące!!!

O jakiej naprawie więc Pan mówi, bo ja widzę postępującą eksploatację lasu.

TO co pisze Pan o monokulturach świerkowych i sosnowych to prawda, tylko nadal
ich wywożenie wyjaławia glebę z biomasy. Oczywiste jest że każde działania
leśników zmierzające do zróżnicowania drzewostanów są jak najbardziej
korzystne. Tylko nie można tego robić z pieniędzy pozyskanych z wyjaławiania,
bo goni się w piętkę...

Wspomniane cyklameny różnią się bulwami- cyklamen dyskowaty (C.coum- kwitnący
wiosną) ma płaskokuliste bulwy i korzenie wyrastają z dołu, ze środka
bulwy.Natomiast cyklamen neapolitański (C. hederifolium- kwitnący jesienią), a
więc ten o który chodzi ma bulwy z góry płaskie, od dołu półkuliste, pokryte od
spodu korkiem i korzenie wyrastają z górnej części bulwy, a więc nie może być
sadzony tak by bulwa wystawała, ale tak by ok 5cm ziemi znajdowało się nad
bulwą.Ziemia musi być lekka i próchniczna, zimą nie może zalegać woda, a także
trzeba narzucić np.kory, a lepiej igieł sosnowych zmieszanych z suchymi liśćmi
na miejsce sadzenia, bo na mróz trochę wrażliwy.

Nadlesnictwo
Sława!

Znajdx swoje nadlesnictwo lub Dyrekcje lasów państwowych.

Oni Ci powiedza gdzie jest najblizsza szkólka LESNA.

Sadzonki takie dow ydsadzenia kupisz za grosze.

Nie wiem cy za modrzew zaplacisz az cała 1zł...
:))
Postraju sie o Modrzew Polski- bo:

1. lepiej rosnie od europejskiego
2. jest ładniejszy
3, potrzebuje mniej wody
4 w ogole piekny bo... POLSKI:))

Ze swierkiem troche sie zastanów bo swiuerk potrzebuje naprawde
dobrych warunków i duzo wody.

Najlepiej zap[ytaj lesniczego ze szkółki jaka masz glebe gleb i co
ona poeca do Twoich zastosowań.

Bo moze masz np piach jesli swierk to tylko kłujacy, jodła
kalifornijska czy dab czerwony, sosna czarna...

Daglezje tez ładne i troche lepsze od swierka ale tez moga sie
wywracac.

LSzkołki lesne maja równiez egzoty i materiał ozdobny naogół w
cenach znacznie nizszych niz w hipermarketach.

U lesniczego dostaniesz materiał zdrowy za grosze i na dodatek
jeszcze Ci doradzi, co najlepiej u Ciebie wyrosnie...

NAd strumykiem mozesz spróbowac m etasekwoje chińska oraz
cyprysnika błotnego.

Dosc tanie sa a piekne drzewa i szybko rosna...

Zatem googlaj se dzwon i uderzaj do szkółek lesnych.

PS trzylatek swierka wyniosłego to ok 50gr

Forum Słowiańskie
gg 1728585

Sława!

jeden lesniczy da w prezencie, inny nie.
I tak szkólki lesne sa bardzo tanie. A bardzo czesto prowadza
równiez materiał ozdobny, czesto tez szkólkarze lesni maja obok
prywatnw szkólki...

Ale wtedy tez sprzedaja tanio.

te ceny ca 50gr to cena trzylatków wiec materiału do WYSADZENIA.

Sosny sadzi sie roczne i moze nawet po 10gr.

Czasem maja te materiał przerosiety, wtedy sprzedaja taniej.

Ale moim zdaniem nie warto, bo niby wieksze i odporniejsze na
zagłusznie trwa, ale jednak choruja.

Teraz juz kończy sie termin sadzenia. W zaleznosci od regionu do 30
o6, czasami równiez termin jesienny, ale np w moim lesnictwie nie
praktykuje sie terminu jesiennego, ja ze swojej praktyki tez
odaradzam.

Co wiecej w szkołkach lesnych masz materiał inokulowany rozmaitymi
grzybami, najczesciej chyba dla swierka mas muchomor czerwony, a
modrzewie obowiazkowo maslakiem zołtym.

Zapytaj swojego lesniczego przy zakupie jaka poleca rozstawe dla
jakich gatunków i jakie gatunki do Twojego celu beda najlepsze, moze
np chcesz szpaler grabów.

W nastepnym poscie podam linki abys sie przekonała o poziomie cen.

Forum Słowiańskie
gg 1728585

choinki w doniczce i iglaki
Osobiście nie jestem entuzjastą choinek w doniczkach. Wstawienie
drzewa w środku zimy do ogrzewanego mieszkania z natury rzeczy
bardzo je osłabia. Nie mówiąc już o wykopaniu drzewa z gruntu,
obrąbaniu prawie wszystkich korzeni i wsadzeniu go do doniczki.
Jak mam ochotę na żywą choinkę, to kupuję cięte drzewko. I nie
uważam, by było to ze szkodą dla natury, bo choinki pochodzą albo z
plantacji, z terenów pod drutami wysokiego napięcia lub z przecinek
leśnych.
A jak chcę posadzić świerka, jodłę, czy sosnę, to kupuję MAŁĄ
sadzonkę (do 50 cm), bo wiem, że taka łatwo się przyjmie i, jeśli
jest w doniczce, to prawdopodobieństwo, iż w tej doniczce rosła od
początku, jest bardzo wysokie. Po co płacić krocie za duże, często
przyschnięte drzewko, które może się nie przyjąć. A nawet jak się w
końcu przyjmie, to może jakiś czas odchorowywać przesadzenie słabo
rosnąc. Mała zdrowa sadzonka może je wtedy dogonić lub przegonić.
Wszystkich miłośników iglaków ostrzegam, iż:
- w większości są to drzewa osiągające po latach 20 - 30 metrów,
- na wycięcie drzewa starszego niż 5 lat i wyższego niż 2 m
potrzebne jest zezwolenie - warto więc sadzić je "z głową", a nie
gdzie popadnie, np. kilka metrów od domu, pod wpływem chwili,
- iglaki wyjaławiają gleby (proces bielicowania zauważalny już po
kilkudziesięciu latach), dlatego szkoda je moim zdaniem sadzić na
żyznych ziemiach, nadają się za to świetnie na piaski, gdzie
większość liściastych nie daje sobie rady.

Kolejny grzyb :-)
Wychodzi na to, że mamy grzyby, a jakże, z grzybni, bo inaczej się nie da :-) I
u mnie maślaki - spod sosny migrujące na trawnik i do sąsiadki (ku jej uciesze)
się pojawiły, ale w sam mechanizm: kupuję grzybnię, sadzę (sieję:-)?) i mam
dorodne grzyby to ja jednak powątpiewam. Pewnie dlatego nikt się nie odezwał z
tych, co to zakupili grzybnię... Grzyby kapryśne są, lubią różne rodzaje ziemi,
sąsiedztwo określonych gatunków drzew. Moja Teściowa co prawda pracowicie
zakopywała resztki grzybów pod drzewami ale jak na razie na próżno, maślaki pod
sosnę zawędrowały wraz z rzeczoną - przywleczoną z lasu sadzonką.

Przesadzanie 5-metrowych drzew to ryzykowna i zapewne bardzo
kosztowna operacja. Ja bym życiu nie zdecydował się na takie coś
takiego. Posadziłbym sobie 2-3-letnie drzewka ze szkółki leśnej za
niecałą złotówkę sztuka.
Jeśli jednak decydujecie się na coś takiego, to najlepszy moim
zdaniem jest październik.
Uważam, że jeśli nie macie swobodnego dostępu do wody, to cała
operacja skazana jest na niepowodzenie. Tak duże drzewa trzeba
będzie na pewno przez pierwsze kilka lat podlewać w okresach suszy,
bo przecież będą miały niemiłosiernie uszkodzony system korzeniowy.
Dobrze im zrobi też zredukowanie koron pierwszej wiosny po
posadzeniu - powiedzmy skrócenie głównych gałęzi o połowę.
Czy drzewa są dobrze dobrane do stanowiska? Jeśli nie, to naprawdę
odradzam sadzenia.
Dąb potrzebuje gleby żyznej, głębokiej, dość wilgotnej. Nie będzie
miał się dobrze na szczerych piaskach. Również klon i lipa są o
wiele bardziej wymamgające niż np. sosna czy brzoza. Co rośnie w
okolicy? Czy występują dęby, klony, lipy?

Najkorzystniej jest kupować rośliny zadoniczkowane i sadzić z bryłą
ziemi. Dotyczy to nie tylko wrzosów.

Czyli jak widzisz coś fajnego, sprzedawanego w doniczkach, to możesz
śmiało sadzić i nie martwić się, czy aby dobra pora. Porządnie
zadoniczkowana roślina nawet nie poczuje przesadzenia. Dzięki temu
wiele roślin może być sprzedawane w okresie kwitnienia i widać, co
się kupuje.

Piach, sosny i brzozy to dobre miejsce dla wrzosów; prawdopodobnie
ziemia jest kwaśna. A inne wskazówki odnośnie sadzenia, bardzo
słuszne zresztą, dostałaś już w poprzednim poście.

Sosna czarna, świerk serbski, itp. to rzeczywiście drzewa osiągające
wysokości "leśne".
Opisane przez Ciebie parametry 10-12 metrów wysokości spełniają
stare, poczciwe, choć od kilkudziesięciu lat rugowane z naszego
krajobrazu, drzewa owocowe na tradycyjnych, silnie rosnących
podkładkach. Nie mówię tu o "wieszakach" ze współczesnych sadów,
tylko o drzewach, które sadzono przed i jeszcze tuż po wojnie.
Jabłonie na siewce Antonówki, czereśnie na siewce czereśni ptasiej.
A chyba trudno znaleźć piękniejsze drzewo niż duża, rozłożysta
kwitnąca jabłoń.
Właśnie ostatnio zdobyłem takie sadzonki. Nad tym, aby znaleźć
szkółki, spędziłem wiele dni.

seth.destructor napisał:

> Ja ci tylko pokazałem, że szkoda marnować sadzonkę sadząc ją w
> niewłaściwym miejscu.
..
rzeczywiście .. tylko
Twój wkład jest nieoceniony ...

ja natomiast skończyłem wiosenne sadzenie sosen
na liczbie 12 ( 10 wejmutek i 2 dziko rosnące prze-sadzonki)

nie zasadzę ja tej wiosny sosen
już więcej ...

...zasadziłem już wcześniej
już wcześniej
już wcześniej

Ja też mam wkoło las,nawet na mojej łące rosna sobie takie małe sadzonki dębów
i sosen.Trochę jeszcze dosadziliśmy.Posadziłam sobie 2 jabłonki,maz posadził
gruszkę ,brzoskwinię i wiśnie.Brzoskwinia juz owocuje.Aga-po tym gęsim smalcu
czułabym sie jak frytka.Mam dyskopatię i 3 wypukliny i na to żadna masc nie
pomoże.Cwiczę metodą Mc Kenzie.

Grudziarz, dziękuję za typ z karmnikiem, wykorzystam - przynajmniej będą miały sroczki kolejną łamigłówkę do rozwiazania - przyznam, że jak zobaczyłam, jak wykombinowały z rozhuśtaniem karmnika, to mnie zatkało, bo do tego potrzebne są dwa współpracujące ze sobą ptaki
A owoce z kompostu dobre są - zostawiam zawsze trochę jabłek na drzewach, kosy (i nie tylko) je wprost uwielbiają - podobnie, jak owoce ogników, irg, berberysów, dzikich róż, aronii, mahonii i co tam jeszcze.
Z ciekawostek - pod sosną, na tórej gniazdują sroki mam mnóstwo bardzo ciekawych sadzonek "wyptanych przez sraszki", choćby dlatego je lubię

Jej, nic na temat zadnej zarazy w poblizu nie wiem. Ale mam za to
duzo roznego rodzaju sosny, a wyczytalam, ze rdza przenosi sie z
pewnego rodzaju sosny na porzeczke i odwrotnie, i ze przywlekli ja
do Kanady osadnicy niemeccy wlasnie z sadzonkami porzeczki. A ja
wlasnie w Kanadzie te czarna porzeczke uprawiam. I zeby nie bylo,
kupilam ja w porzadnej szkolce... ;(

Musze w koncu zalozyc watek ze zdjeciami w wolnym czasie.....hmmm....wolnym
czasie...
U rodzicow tez remonty a u mnie cisza. Chcialam dzis podkosic pole
doswiadczalen ale tak sie rozpadalo ze no nie dalo sie. Mamy ostrzezenie
sztormowe:). Marze o ogrodku bo chce mi sie w ziemi podlubac a ile mozna majac
malenkie patio z dwiema olbrzymimi roslinami (kanna bananowa i paulownia) i
dwiema mniejszymi z dzungla kannowa, wielka sosne i drugi-cedr silver mist,
dwie malutkie z bambusami i inna z sadzonkami bialej kanny ktore blagaja o
przesadzenie.... Kanna kupiona na ebay ma duzego paka ale nie wiem jakiego
koloru bedzie kwiat. Mama z kolei dziwi sie ze jej kanny sa max 70 cm, wlasnie
rozkwita rozowa, a przekwita jej czerwona z zolta obwodka. No i nie wiem jakie
to odmiany bo obiecywala wsadzic etykietki i zapomniala...
Nawozisz swoje kanny? sa zarloczne, moze dlatego masz male kwiaty, a moze po
prostu taka odmiana...moje byly duze jak storczyka phalenopsis i podobne w
ksztalcie. Pomidory nie lubia jak jest za mokro i nic nie poradzisz...rozne
choroby sie zaraz rzucaja. U mnie z kolei sezon czeresniowy w
markecie:)...uwielbiam , na zmiane z arbuzami:)
pozdrawiam

Najlepiej, jak po wykopaniu dołu przynajmniej pół metra głębokości
wrzucisz na dno warstwę gliny. Będzie trochę zatrzymywać wodę, co
bylinom bardzo się przyda. Bo na piachu najgorsza jest nie jałowość
gleby, tylko zbyt szybkie wsiąkanie wody poza zasięg korzeni.
Co do pachnących krzewów, to na piachu może rosnąć lilak pospolity,
jeżeli oczywiście nie boisz się odrostów, bo to chwaścior straszliwy.
Inne gatunki wymagają wilgotniejszej gleby. Jak jest susza, to
lilakowi pospolitemu wprawdzie zwijają się nieco liście, ale
przeżywa.
Następne krzewy nadające się do sadzenia na piaskach, to róża
japońska (rosa rugosa) i niska (do pół metra) róża gęstokolczasta
(rosa spinosissima). Ta ostatnia lubi podłoże wapienne, ale suche.
Na wysokie żywopłoty na piachu nadaje się wiśnia wonna, czyli antypka
(cerasus mahaleb).
Dobrze też czuje się w takich warunkach rokitnik i oliwnik.
Z drzew: brzoza brodawkowata (betula verrucosa), sosny, jodła
kalifornijska (abies concolor). Również inne drzewa, ale przeważnie
chwasty, jak klon jesionolistny.
No i koniecznie jałowce.
Jaśminowce też można, ale lepiej dać pod nie (głęboko) warstwę gliny.

Co do sosny supraskiej to opinie zależą od rodzaju źródeł, które podają różne
fakty. Co do tej przewagi: cóż, w historii parków miasta preferowano raczej
drzewa liściaste, a obecna tendencja do sadzenia drzew liściastych jest
fragmentem szerszej tendencji, o której pisałem. Co do warunków glebowych radzę
zajrzeć do podręczników na temat leśnictwa i sprawdzić, jakie drzewa mają
najlepsze warunki rozwoju po długim okresie dominacji sosny. A struktura gleb
na Białostocczyźnie jest trochę bardziej skomplikowane niż piszesz. radze tez
odwiedzić parki w Białymstoku i zastanowić się:
1. czy rzeczywiście drzew iglastych jest tu mało
2. czy w warunkach glebowyuch typowych dla grądu jest sens na siłe zmieniać go w
las iglasty
Jako lekturę dodatkową polecam historię parków w mieście Białymstoku i strukturę
drzew tutaj. Nie twierdziłem, że lasy iglaste nie są charakterystyczne dla
regionu, lecz że nie tylko takie są charakterystyczne. W rezerwacie ścisłym w
Białowieży np. niekoniecznie. I nie myl nasadzeń z naturalnym lasem

Piskorski kupił ziemię pod las, koło Białogardu
samolotu lecącego nad Tychowem ma być widoczny okręg dębów - tak wymyślił
sobie europoseł Paweł Piskorski
kliknij
Skazani z Zakładu Karnego w Starym Bornem sadzą drzewa na ziemi kupionej przez
europosła Pawła Piskorskiego.
fot. Piotr Czapliński
15.04.2006

Były poseł, były prezydent Warszawy, jeden z rozdających karty w Platformie
Obywatelskiej, obecny eurodeputowany, 38-letni Paweł Piskorski, zainwestował z
rodziną co najmniej milion złotych w hektary pod Tychowem. Teraz 50 więźniów
sadzi tu drzewa.

Dowiedzieliśmy się, że europoseł za ziemie byłego PGR w Słoninie w powiecie
białogardzkim zapłacił starostwu ponad 750 tysięcy złotych. Ma tu ponad 150
hektarów. Co na nich zrobi, jeszcze nie wiadomo. Wiadomo za to, co zrobi z
ponad
140 hektarami, które kupił od Agencji Nieruchomości Rolnych. Zapłacił co
najmniej 500 tysięcy złotych. Te ziemie znajdują się w okolicach Krosinka,
również w gminie Tychowo. Od kilku dni pracują tu skazani z Zakładu Karnego w
Starym Bornem. Sadzą drzewa. - Mamy olchy, świerki, sosny - opowiadają nam
ludzie, których spotkaliśmy na miejscu. Ubrani są w szare kurtki,
zmarznięci. -
Tych sadzonek są tysiące. Tam posadzimy modrzewie - pokazuje nam pan Jan,
który
dogląda prac. - Ale w środku musimy posadzić okręg z dębów. Tak szef kazał.
Żeby
był ładny widok z samolotu. Po co sadzą drzewa aż na 140 hektarach? - Żeby
dostać później unijne dopłaty - odpowiada z politowaniem, że zadajemy takie
oczywiste pytanie.

W wieku 120 lat sosna przestaje rosnąć wzwyż. A dożyć może spokojnie do 300 lat.
Ile lat zamierzasz jeszcze pożyć?
A tak w ogóle przyszło mi do głowy, że powinieneś pogadać z miejscowymi
leśnikami. Oni są przecież zorientowani, jak na najbliższym im terenie należy
odnawiać las, jakie gatunki najlepiej się utrzymają i w jaki sposób dogęszczać.
Zaproś jakiegoś leśnika na piwo, poradź się go, to jeszcze sam Ci przytarga
właściwe sadzonki.

Dowiedz się, gdzie jest najbliższa szkółka Lasów Państwowych. Kupisz
tam tyle sadzonek sosny zwyczajnej, ile dusza zapragnie. A skoro
leśnikom się przyjmuje, to Tobie raczej też.

Jeżeli sosny Ci chorowały, to może warto pomyśleć oprócz tego o
wprowadzeniu innych gatunków drzew. Momokultura jest niebezpieczna -
przyjdzie szkodnik, choroba i może być po całym lesie.

przemoaj5 napisał:

> Polecam gorąco szkołke w Kórniku. Tam to jest na prawde tanio. Róże po 3,5
zł.
>
> A wiele roślin sprzedają z gruntu i wyobrażcie sobie że ceny oscylują w
> granicach 2 zł za sadzonkę. My zakręceni na zieloni poradzimy sobie z uprawą
> roślin bez donic.
>
> A za wszystkie uwagi, zwłaszcza konstruktywne dziękuje. Dziękuję za uzanie
dla
>
> mojej pracy. Dzięki wam moja lista kontaków na gg z dnia na dzień rośnie.
>
>
> Pozdrawiam.
Jak już będziecie przy szkółkach w Kórniku to tą samą ulicą pojedźcie trochę
dalej jakieś 400metrów przy najbliższym skrzyżowaniu w lewo pod górkę, przy
cmentarzu sprzedaż sadzonek różnych drzewek, krzewów i bylin prowadzi naprawdę
zakręcona maniaczka roslin (głównie maniaczka sosen różnej maści)i ceny jeszcze
niższe niż w szkółce kórnickiej.Ale uważajcie bo ta kobieta potrafi bez przerwy
gadać o roślinach, bez końca a szczególnie o sosnach, ale nie tylko.Gdy tam
wpadałem na 5 minut to wychodziłem po godzinie.Od dłuższego czasu już tam
jednak nie byłem bo już nie mam miejsca na dzialce dla roślin.

Czy znasz Przemo tą szkółkę ?

Sława!

Ostatni pomysł oceniam baaaardzo sceptycznie: wydasz duzo kasy i moze byc z tym
róznie, tym bardziej,że drzewa hodowane w pojemnikach najczęsciej mają
zniekształcony system korzeniowy, a ono ma przeciez rosnąc u Ciebie dobrze i
przez lata...

Z drzew polecę CI:

A. iglaste: sosny( czarna, ponderosa, himalajska, rumelijska,
wejmutka),modrzewie, szczególnie polski, daglezja zielona ( moge podarować Ci
sadzonke ok 30cm), metasekwoja

B. lisciaste: dęby( czerwony bezszypólkowy, albo mieszańce), kasztanowiec,
jesion, klony, ajlant

Forum Słowiańskie
gg 1728585

wymarła (!!!???) sosna balsamiczna
kupiłam wczoraj sadzonkę SOSNY BALSAMICZNEJ,
sprzedawca pokazał mi jak ta sosenka bedzie wyglądac po nastu latach (wokół
firmy urządził sobie w formie ogrodu przepiekną prezentację hodowanych
roslin) - rosnie wolno, bardziej wszerz niż wzwyż, przyjmuje kształt jakby
szerokiej pufy, ma dość krótkie, grube igły, jest gęsta i ciemnozielona;
szukam więc w necie cos na jej temat... a tu ani zdjęć, ani tekstu - gdzies
znalazłam informacje, że to gatunek....wymarły;
więc co ja własciwie wczoraj kupiłam???
mumię????

I jeszcze chciałem polecić zakup małych sadzonek sosen i brzóz w
szkółce Lasów Państwowych zamiast kupowania niepewnych dużych drzew
w donicach w markecie.
Młode drzewa są wprawdzie mniej efektowne na początku, ale lepiej
się na ogół przyjmują i potem mogą szybko przegonić
chorujące "olbrzymy" wykopane z gruntu i wsadzone do donicy tuż
przez sprzedażą.

Witaj mamix24

Ja jestem w bardzo podobnej sytuacji. W lutym kupiłem leśno-polną działkę na
której ziemia jest kiepska (albo piach, albo glina). Jest też sporo samosiejek
sosny. Podobnie jak Ty postanowiłem posadzić jakieś krzewy owocowe. Na początku
kwietnia (wydaje mi się, że właśnie kwiecień jest odpowiedni do sadzenia krzewów
posadziłem maliny, agrest i winorośl. Przy sadzeniu każdego krzaczka kopałem
spory dołek, do którego nasypałem czarnoziemu, torfu i częć tego co było, tak
aby przygotowac odpowiednie podłoże. Na koniec dobrze podlałem, ale na dłuższą
metę będzie z tym problem bo moje wizyty na działce to 1-2 razy w miesiącu bo
tez mam daleko.
Przepraszam, że nie odpowiedziałem na pytanie, ale chciałem podzielić się swoimi
doświadczeniami. Czy coś z tego wszystkiego wyrośnie nie mam pojęcia. W maju
zobaczymy:)
Życzę powodzenia i udanych plonów.

sklepy ogrodnicze przy trasie gdańskiej,gdzie ?
Widziałem 2 sklepy na ul. Kolejowej w Lomiankach . W gminie Czosnow nie
widziałem żadnego. Może coś jest w Leoncinie? Żeby nie trzeba było jechać w
stronę W-wy. Może są takie sklepy ogrodnicze w Nowym Dworze Maz.
Może jakaś szkółka jest pod Puszczą Kampinowską? Co polecacie? Chodzi o
iglaki, sadzonki; brzoza, sosna, daglezja, inne.
pzdr z wiosną.

Roślina - dinozaur w Łodzi
Roślina-dinozaur w Łodzi
pi, PAP2006-11-24, ostatnia aktualizacja 2006-11-24 23:18
Prawie dwumetrowej wysokości najstarszą roślinę świata - wollemię szlachetną -
można od piątku oglądać w łódzkiej Palmiarni. Według botaników, historia drzewa
sięga 200 mln lat.

Fot. Matthew Fearn / AP
Pracownica Kew Garden w Londynie sprawdza jak rośnie sosna Wollemi, drzewko z
czasów dinozaurówWollemia szlachetna była jeszcze do niedawna uznawana za
wymarłą. Natknięto się na nią przed laty przypadkiem w australijskich Górach
Błękitnych. Botanicy podkreślają, że znalezienie wollemii porównywane jest
z "możliwością odkrycia żywego dinozaura".

Jak poinformowano w palmiarni, na świecie rośnie prawdopodobnie 100 takich
drzew. Najstarsze z nich ma 400 lat, a jego korzenie - ponad tysiąc.

Prezentowana w Łodzi roślina to wyhodowana przed sześciu laty sadzonka. Ma dwa
metry wysokości, jest drzewem iglastym i ma charakterystyczną "bąbelkową" korę.
Jest w stanie przetrwać w temperaturze od minus 5 do plus 45 stopni Celsjusza.

Gość portalu: Jarek napisał(a):
> Wraz z informacją o renowacji parku pojawiła sie informacja że odnowią plac
> zabaw i boisko na terenie parku. Dokumenty przetargowe ogloszone w internecie
> i informacje o postępie robót w prasie.
Pierwsza informacja jaka zostala podana do publicznej wiadomosci, dotyczyła
wycinek (listopad 2006). O boisku nie było oficjalnie mowy do zeszłego
tygodnia. Artykuł w MSI pojawił się dlatego, że redaktor z GW dzwonił do UM z
prośba o informacje. Jak więc Jarzębowski się zorientował, że GW będzie pisaćna
ten temat, to od razu sam puścił artykuł z gatunku "dementi" w MSI.

Nie taki sposób informowania społeczeństwa miałam na myśli. czy wyobrażasz
sobie, ze emerytka mieszkająca w pobiżu pl Grunwaldzkiego śledzi strony BIP w
poszukiwaniu ogłoszeń o przetargu na rekonstrukcje skweru? W cywilizowanym
świecie stawia się bilboard z wizualizacją projektu w miejscu, gdzie coś się
będzie działo

> podoba mi sie że wycięto stare drzewa i nasadzono nowe jedynie dbać
> żeby nie zostąły za wcześnie zniszczone
Kto ma dbać??? ktokolwiek to ma być, to slabo się wywiązuje - jedna sadzonka
sosny czarnej juz "zniknęła".
Wycięto ca. 400, posadzono 17, jedno już zniknęło... Tobie się to podoba, a
mnie nie.

Dzrzwa i jeszcze raz drzewa!
Ostatni zart jaki słyszałem w Józefówie to pytanie: ile jest sosen Odpowiedź:
co raz mniej.
1. Może obłozyć drzwa na ulicy Polnej siatka do 2 wysokości każda z sosen
przynajmiej raz w tygodniu oblepiona jest ogłoszeniami - w końcu stracą korę.
2. Na miejsce wyciętych chorych drzew (sosen) posadzić w tym miejscu nowe.
3.Może przydał by sie plan sadzenia drzew w wolnych miejscach - gdzie by nie
przeszkadzały?

jak dalej zyc w lesie
proponuje wrocic do poczatkow tego watku (pod ktory sie podszylam): czyli o
tym, co ponizej - czyli jak dalej zyc w lesie, czy jest nam potrzebny (no to
moze jest juz stary, zbyt stary temat na tym forum) bo zakladam, ze z tego
powodu wiekszosci jest milo

g20044 napisała:

> Ostatni zart jaki słyszałem w Józefówie to pytanie: ile jest sosen Odpowiedź:
> co raz mniej.
> 1. Może obłozyć drzwa na ulicy Polnej siatka do 2 wysokości każda z sosen
> przynajmiej raz w tygodniu oblepiona jest ogłoszeniami - w końcu stracą korę.
> 2. Na miejsce wyciętych chorych drzew (sosen) posadzić w tym miejscu nowe.
> 3.Może przydał by sie plan sadzenia drzew w wolnych miejscach - gdzie by nie
> przeszkadzały?

Sosny schną - to fakt. Te pod Marcpolem umierały dość długo. Teraz dały już
sobie spokój z walka z kostką i samochodami. Ostatnio przejeżdżając znienacka
koło Platona zauważyłam, że na posesji przed nim, tam gdzie stoją domy
wielorodzinne, na takim małym osiedlu, uschło chyba z 6 sosen. Na samym rogu.
Żal. Ale to właściwie normalne i nie powinno dziwić. Przecież one nie miały tam
możliwości pobierania wody z grunty, bo tam wszędzie wykostkowane. A i pewnie
poobcinali im korzenie podczas budowy.
Dlatego ja jestem zwolenniczka sadzenia, sadzenia i jeszcze raz sadzenia (u
siebie mam miejsce jeszcze na jakieś dwa, trzy drzewa, i zamierzam je
wykorzystać). Tylko nie wiem czy akurat sosen. Można i sosny, ale powinno się
również sadzić drzewa odporniejsze i bardziej różnorodne. Krajobraz sosnowy
znika i zniknie na pewno za ileś lat, z różnych przyczyn. Zostawmy po sobie
zielone miejsca.

ps. Nie noszę jasnego płaszczyka.

nawóz na brązowienie a sadzonki
Witajcie
Chcialam się Was poradzic. na wiosne posadziłam 20 swierkow posp. i 30 sosen
posp. jakis czas temu zauwazylam ze igielki zaczynaja u wiekszosci zólknac.
nie wiem czy sie nie przyjely czy zaszkodzila im susza. postanowilam wybrac
sie do ogrodniczego po cos na wzmocnienie, zeby lepiej sie przyjely i rosly.
ekspedientka namowila mnie na nawoz na brazowienie iglakow. termin ten
kokjarzy mi sie raczej z zywotnikami, ale ona przekonywala mnie ze to wzmocni
roslinki ogolnie.hmm,co o tym sadzicie? w dodatku w miedzyczasie na forum
znalazlam wypowiedz w ktorej bylo ze SADZONEK sie nie nawozi...wiec juz sama
nei wiem co robic nawoz stoi w piwnicy, sadzonki zolkna dalej...
prosze o rade. a i jeszcze, mam piekne 2 metrowe swierki pospolite, same bez
pomocy rosna super, zastanawiam sie czy skoro ten nawoz wzmacnia ogolnie to
czy nie posypac/podlac i tych wiekszych. boje sie ze moge przedobrzyc i im
zaszkodzic (nie maja oznak brazowienia;-))Czy ktos moze rozwiac moje obawy? z
gory dziekuje.

Masz drugą klase ziemi i chcesz sadzic sosny? Ja mam szóstą i robie wszystko by
urosło na niej coś kolwiek innego niż Pinus silwestris i to z marnym
powodzeniem....
Ale na powaznie, sosna to ogromnie plastyczne drzewo i urosnie wszezie,a na
dobrej glebie tym bardziej. Moim zdaniem najlepszy termin do sadzenia to
przełom kwiecień do poczatku maja, tylko w razie suszy trzeba obficie podlewać.
A co do wielkosci drzewek to wszystko zalezy od Ciebie. Najtaniej jest kupic
malutkie dwuletnie sosenki w szkółce leśnej. Zdziwisz sie jak szybko urosną...

Na naszych ogrodach działkowych jest zakaz sadzenia drzew leśnych. Uważam, że
bardzo słusznie. Jeżeli kogoś ciągnie do lasu to nie ma przeszkód. Sosny mają
potężne korzenie i poza nimi nic więcej nie urośnie i jaka z tego korzyść.
Drzewo owocowe daje efekt podobny i do tego owoce.

He,prawie wcale nie nawożę ;-))
Dwa razy w roku zasilam wszystkie drzewka odrobiną mocznika+nawóz
wieloskładnikowy niskoazotowy.Stanowisko wilgotne,ale nie mokre-wszystko rośnie
na trawniku założonym na miejscu długouprawianego wiejskiego ogrodu warzywnego.
Ogród jest w budowie od jakichś 3 lat.
Sekwoi nie mam i jakoś o niej nie myślałem.
Za to całkiem dobrze przyjęła się dwuletnia siewka korkowca amurskiego
(Phellodendron amurensis)-liściaste,ale fajne.Próbuję właśnie któryś już raz
ukorzenić sadzonki cedrzyńca kalifornijskiego(Calocedrus
decurrens)...no,zobaczymy.
A oto namiary:SEKWOJA Dominik Zaprzalski,Moja Wola 2,tel dom 062 7391661,czynne
codziennie 16-19 ,soboty 10-13,trasa W-w-Oleśnica-Ostrów Wlkp,tuż za Międzyborzem
trzeba skręcić na Sośnie,a tam zapytać o pałacyk ;-)))

widziałem ostatnio u niego ładne okazy głowocisa(Cephalotaxus) po bodajże 25 zł..

W planach mam jeszcze torreję(Torreja nucifera).

Pozdrowienia

bociann

bociann2@wp.pl

Witam!

Jodeł w ogóle nie nalezy przesadzać podobnie jak innych drzew o palowym
systemie korzeniowym np sosen...

Również trudno przyjmują się po przesadzeniu liściaste np dęby...

Dlatego w leśnictwie uzywa sie sadzonek jednorocznych sadząc ich makbryczna
ilość 20 tys/ha!

A potem przerywa sie podobnie jak np marchewkę...

I do wieku rebnosci zostaje ok 1000 /ha

Mnie sie udało jednak przesadzic sosny pospolite ponad metrowe w sierpniu.

Zahamowania wzrostu miały tylko przez jeden sezon, a teraz obfixcie szyszkując
przywabiają wiewiórki.

Niestety straciłem dwie pona d 2 mterowe sosny żółte, które przesadzałem w X,
więc zdecydowanie za późno.
Również dwukrotne przesadzanie tej samej limby zakończyło sie powodzeniem, ale
w literaturze pisze się, że limba jest wyjątkowo łatwa w przesadzaniu

Jednak nieduża ok 80 cm, przesadzana na wiosnę, sosna rumelijska padła mi...

Pozdrawiam!

Maciek

u mnie żadna z przesadzonych z pola sosen , a rosna w o wiele gorszych
warunkach niż ja im chcę zapewnić, nie przyjeło się, nie wiem gdzie tkwi błąd
Próby podejmowałam z różnej wielkości sadzonkami od 30 cm do 1 m -wej. Może
ktoś wie jak dokonać takiego przesadzenia bezboleśnie dla roślinki.
Jak szeroko rośnie daglezja? Czy wokół pnia nie wysuszy gleby?

petro5 napisała:

> u mnie żadna z przesadzonych z pola sosen , a rosna w o wiele gorszych
> warunkach niż ja im chcę zapewnić, nie przyjeło się, nie wiem gdzie tkwi
błąd
> Próby podejmowałam z różnej wielkości sadzonkami od 30 cm do 1 m -wej. Może
> ktoś wie jak dokonać takiego przesadzenia bezboleśnie dla roślinki.
> Jak szeroko rośnie daglezja? Czy wokół pnia nie wysuszy gleby?

Witam!

Mnie udały sie sosny przesadzane w poł sierpnia.

Daglezje to piękne drzewa i chyba w środowisku wilgotnym nie wysuszą zbytnio
ziemii...

Toleruja one suchszy teren niż świerki, raczej sa porównywane do sosen.

Myslę,że warto miec choc jedna daglezję

Pozdrawiam!

MAciek

maciekwiercinski napisał:

> Niestety chyba żadne..?

dziękuję za ciekawe rady,
ale z jedną, powyższą uwagą nie mogę się w pełni zgodzić.
praktycznie na każdej glebie (pomijam jakieś ekstremalne przypadki) coś rośnie.

Działkę mamy od niedawna, 4 sezon, i stosuję głównie ściółkowanie ziemi wokół
wszystkich posadzonych roślin, właśnie tak, jak piszesz. Działa rewelacyjnie.
Ściółka ogranicza rozwój chwastów, utrzymuje wilgoć, nie ma 'skorupy', potem
mieszam z ziemią więc poprawia się jej struktura, same zalety.
Jest może jedna wada, nornice lubią się tam chować.

Wspaniale rosną na ciężkiej ziemi głogi, bez, również czarny, morwa ma już
prawie 2.5 m i pierwszy raz ma owoce, modrzewie,
dają sobie też radę inne drzewa, takie jak m.in sosny, brzozy, nawet jałowce.

Niestety gorzej jest z bylinami, drzewkami owocowymi i kwiatami.
Wymagają one więcej opieki, a tej niestety im brakuje.

Widzę, że masz duże doświadczenie ogrodnicze,
co mogłbyś polecić do sadzenia w taką glębę ? i oczywiście odpornego na mrozy,
bo na zimę nic nie okrywam, nie obsypuję.
pozdrawiam

ŚWIĘTO SOSNY 2007
Święto Sosny (23 kwietnia) będzie obchodzone już trzeci raz :-) Głównym celem
programu jest zwrócenie uwagi na rolę sosen w krajobrazie i życiu mieszkańców
miasta, propagowanie sadzenia tego gatunku i opieka nad istniejącymi
drzewostanami. Szukam terenów pod nasadzenia.
Zgłoszenia + liczba sadzonek oraz info: otwockiesosny@wp.pl

Mieszkam na takim "wyciętym" nowym osiedlu przy Reymonta. Pewnie pod topór
poszło sporo sosen zanim powstały bloki, ja widziałam już budowę. Niby pomiędzy
blokami i wokół nich zostawiono kilka sosen, ale pewnie podcięto im korzenie, bo
kilka trzeba było już za "naszych rządów" wyciąć, bo zagrażały budynkom -
uschły. Na szczęście kilka zostało i zaglądają mi w okno.
Nie jestem już w zarządzie, ale niedługo zebranie roczne, chętnie zgłoszę
pomysł, a zatem chętnie rezerwuję kilka sadzonek:) Bardzo dobry pomysł:))))

Wszystkie info za Glosem Koszlińskim z 15.04
Z samolotu lecącego nad Tychowem ma być widoczny okręg dębów - tak wymyślił
sobie europoseł Paweł Piskorski
kliknij
Skazani z Zakładu Karnego w Starym Bornem sadzą drzewa na ziemi kupionej przez
europosła Pawła Piskorskiego.
fot. Piotr Czapliński
15.04.2006

Były poseł, były prezydent Warszawy, jeden z rozdających karty w Platformie
Obywatelskiej, obecny eurodeputowany, 38-letni Paweł Piskorski, zainwestował z
rodziną co najmniej milion złotych w hektary pod Tychowem. Teraz 50 więźniów
sadzi tu drzewa.

Dowiedzieliśmy się, że europoseł za ziemie byłego PGR w Słoninie w powiecie
białogardzkim zapłacił starostwu ponad 750 tysięcy złotych. Ma tu ponad 150
hektarów. Co na nich zrobi, jeszcze nie wiadomo. Wiadomo za to, co zrobi z ponad
140 hektarami, które kupił od Agencji Nieruchomości Rolnych. Zapłacił co
najmniej 500 tysięcy złotych. Te ziemie znajdują się w okolicach Krosinka,
również w gminie Tychowo. Od kilku dni pracują tu skazani z Zakładu Karnego w
Starym Bornem. Sadzą drzewa. - Mamy olchy, świerki, sosny - opowiadają nam
ludzie, których spotkaliśmy na miejscu. Ubrani są w szare kurtki, zmarznięci. -
Tych sadzonek są tysiące. Tam posadzimy modrzewie - pokazuje nam pan Jan, który
dogląda prac. - Ale w środku musimy posadzić okręg z dębów. Tak szef kazał. Żeby
był ładny widok z samolotu. Po co sadzą drzewa aż na 140 hektarach? - Żeby
dostać później unijne dopłaty - odpowiada z politowaniem, że zadajemy takie
oczywiste pytanie.

Rzeczywiście polskie drogi są taaakie romantyczne. Szczególnie te dziury toż to
poezja. Nie dziwię się , że Niemcy i nie oni tylko przyjeżdzają do nas by
spróbować takich rozkoszy. U nich drogi takie równe, proste, gładkie nuuuuda po
prostu. A może by tak jeszcze dosadzić drzewa nie na poboczach ale na jeżdni.
Toż to byłaby prawdziwa bajka, można by na zacienionej drodze spróbować jazdy
slalomem między kasztanami, lipami, brzozami a moze nawet sosnami. Czyż to nie
cudowna perspektywa? Apeluję chwyćmy szpadle w dłoń i dalej ruszjmy do sadzenia
ukochanych drzewek.

ZIELEN!
Do Mar i Asi- w sadzeniu drzewek macie we mnie wspolpracownika. Ja juz zrobilem
rozpoznanie i na pierwszy rzut- juz tej jesieni posadzilbym drzewka w pasie
trawy za ulica dorodna przed terenem instytutu jadrowego, gdzie teraz rosna
niezbyt dekoracyjne topole. Mysle o jakichs brzozkach, ktore mlode za darmo
przywioze z dzialki moich rodzicow. Duzy minus, ze przy topolach drzewkom
bedzie trudno rosnac, bo topole maja duze korzenie i wyciagaja z ziemi prawie
wszystkie skladniki odzywcze....no, ale jestem sklonny zainwestowac troche w
nawoz.
Natomiast co do terenu bezposrednio przed naszym blokiem, to trzeba by pomyslec
o dzrzewkach lub krzewach, ktore nie rosna zbyt wysokie, aby w przyszlosci nie
zacienily nam okien, a wiec- jasmin, jakies wierzby placzace, jest cale mnostwo
roznych specjalnych dekoracyjnych krzewow oraz nisko rosnacych drzew.
Iglaki....trzebva uwazac, bo czesto sa kradzione, jesli to ladne gatunki. I,
wbrew pozorom, wymagaja znacznie wiecej pielegnacji i sa bardziej wrazliwe na
mroz i inne niekorzystne czynniki. Nie mowie tu o zwyklych swierkach i sosnach,
ale nie sa to drzewa nadajace sie do sadzenia pzred domem, bo rosna za duze i
szybko przestaja byc dekoracyjne.
Pozdrawiam

Nareszcie temat dla mnie!
Sama, z racji moich zainteresowań, bardzo bym chciała aby na naszym osiedlu
oraz wokół niego była bogata i pięknie urządzona zieleń. Drzewa mogłyby rosnąc
po obu stronach ogrodzenia, o ile pozwalają na to podziemne instalacje.
Co do Twojego pomysłu na drzewa iglaste: Takie drzewa rosna bardzo powoli i sa
bardziej od lisciastych narazone na zniszczenie, łatwo zamieraja pod wpływem
psiego moczu. Sensownie byłoby posadzic wieksze egzemplarze, które szybciej
dałyby efekt, np. juz dorosłe, kilkumetrowe świerki ale takie sa drogie a w
zalezności od wielkości bryły korzeniowej wymagają specjalnego sprzętu do
sadzenia co podwyzszy koszt. Nie sądzę, żeby spółdzielnia sie na to zgodziła.
Zastępczo możemy posadzic drzewa lisciaste o niskich wymaganiach, sprawdzone w
warunkach miejskich a dostatecznie dekoracyjne: klony, lipy, dęby czerwone,
jarząby na zewnatrz osiedla oraz mniejsze ale bardziej dekoracyjne od środka;
katalpa, głóg, jabłoń ozdobna, sumak. Drzewa mozemy łaczyc z krzewami zarówno
iglastymi ,np. żywotnikami jak i całą gamą pięknie przebarwiajacych sie krzewów
lisciastych, które beda cieszyły nasze oczy przez cały rok: ogniki, berberysy,
oliwniki, irgi, pigwowce,forsycje, zylistki, złotokapy, porzeczka krwista,
tawuły o białych kwiatach kwitnace wczesna wiosna oraz o czerwonych kwitnace w
drugiej połowie lata, pęcherznice, pięciorniki, tamaryszki, krzewuszki a z
mniejszych iglaków jałowce,zywotniki, świerczki,sosny. Starczy! bo o roslinach
to ja bym mogła w nieskończoność. Chodziło mi o to, że przez odpowiedni dobór
barw, kształtów i wiellkości drzew i krzewów możemy uzyskac efekty przez cały
rok oraz odsłonić się od ulicy.
Pozdrawiam wszystkich miłosników roślin

Sadzenie sosny taborskiej
Uroczystość sadzenia sosny taborskiej
2008-06-04

Przepraszam bo może troche nie na temat ale jeżeli jest to chęć posiadania
drzewka a nie żyłka szkółkarska która się w Tobie obudziła, to najlepiej będzie
kupić sosnę żołtą w szkółce - sadzonka 2 letnia -wysokości 30 - 40 cm kosztuje
10 zł.

Nie płaczcie po choinkach
Sława!

Częściowo z powodów opisanych przez moich znakomitych poprzedników...

Ale również dlatego, że choinki nawet z bryłą ziemii nawet dobrze ukorzenione
są poddawane w mieszkaniu dość extremalnym testom na przetrwanie...

Nawet gdyby takie przeżyło..?

To jest ono tak bardzo osłabione, że przez kilka lat bedzie rosło bardzo marnie
i w tym czasie będzie jedynie pożywką dla wszelkich patogenów...

Gdy moja plantacja była jeszcze mała, to wykopywałem świerki do wiadra z
piaskiem, ale tylko po to aby dłużej stały w mieszkaniu...

Dlatego nie uważam, takich praktyk za nieuczciwe, choć sprzedawca powinien
wybić taki pomysł klientowi z głowy...

Za wielkie nieporozumienie uważam również kupowanie świerka i potem wysadzanie
go na skwerach, bo świerk pospolity jest NAJGORSZYM GATUNKIEM IGLASTYM DLA MIAST

Pozatem urządzanie zieleni miejskiej, czy osiedlowej jest zagadnieniem dość
złożonym i nie powinno być realizowe w sposób dziki, jestem liberałem i
miłosnikiem iglastych, ale bez wyrządzania szkód w otoczeniu.

Gdy ktoś chce posadzić drzewo w ogrodzie, to raczej powinien kupić dobrze
przygotowaną zdrową sadzonkę i odpowiedniego gatunku...

Pamiętajcie, ze lasy oszczędzacie tylko kupując choinkę ciętą!

Bo na 1ha sadzi się przy urządzaniu lasu standartowo do 10 000 szt, z których
przed upływem 10 lat trzeba wyciąc minimum połowę, bo któż widział las z e
dorodnymi świerkami co 1m..?

Podobne obsadzenia dla sosny pospolitej to nawet 20 000/ha, a do wieku rębnego
ca 100 lat zostaje ca 1000, więc 90% posadzonych przy zakładaniu lasu drzew
wycina się...

Bo las uprawia się podobnie jak marchewkę, którą sie przerywa...

Pożytki lasu sa nastepujące:

1. Choinki w rozmiarach od 1m do 7m i wiecej
2. żerdzie
3. papierówka
4 asortymenty tartaczne

Zatem własnie zużywając papier i tekturę, kupując cięte choinki, drewno w
dowolnych postaciach finansujesz zalesianie...

Tak więc drewno jako budulec, drewno jako opał, drewno( papier, tektura) jako
opakowania, choinki ciete i naturalne i jeszcze odpady: jak stroisz, kora (
chronisz torfowiska), trociny....

Gdy ich używasz, kupujesz te materiały to finansujesz lasy!

Pozdrawiam!

Maciek

Oj wspolczuje, szczerze...
Od ponad 10 lat toczymy boj z piachem w naszym ogrodzie i o to aby cokolwiek zechcialo tu rosnac i raczej przegrywamy...
jestesmy na etapie poszukiwania kaktusow do naszej strefy klimatycznej - Dolny Ślask:(

A powazniej na zywoplot z przetestowanych najlepiej z roslin spelniajacych podane przez Ciebie kryteria sprawdzila sie najzwyklejsza pospolita sosna. Wprawdzie nie rosnie tak szybko jakbys chcial, a przez pierwsze lata moj Chop stoczyl boj polegajacy na coedziennym podelwaniu tychze, ale juz zaczynaja sie odwdzieczac, a ich najwieksza zaleta jest to, ze zielony parkan beda stanowic caly rok.
Mysle, z reszta Jurek - Ekspert kiedys, w jednym z poczatkowych watkow mi to potwierdzil, ze i alycza jest idealna roslina na nasze warunki glebowe.

Co do owocowych - to kolejny rozdzial naszej walki, ale dosyc dobrze radzi sobie u nas czeresnia i wisnia - reszta to niestety, przewaznie obraz nedzy i rozpaczy, choc w miejscach zacienionych calkiem niezle radza sobie sliwy i grusza.
Podobnie jak w przypadku sosen maz po posadzeniu spedzil mnostwo czasu na ich podlewaniu, kropelkowym , dajacym gwarancje tego, ze sa rzeczywiscie odpowiednio zaopatrzone w wode.
Calkiem dobrze, na naszym piasku - pomaranczowym, budowlanym - poradzila sobie leszczyna, co do ktorej bylam przekonana, ze potrzebuje duzo wilgoci.

Z ozdobnych szybko rosnacych niezle radzi sobie deren, a Znawcy polecali nam na te piaski klony. A jeszcze calkiem niezle z taka ziemia radzi sobie brzoza.
A na plocie z siatki doskonale radzis obie winobluszcz piecioklapkowy....
No i jeszcze morwy:) No i jeszcze pecherznica, sniegulica i rokitnik...
Juz ze trzy razy koczylam wymienianie i za kazdym razem jak zczytuje przed wysalniem cos mi sie z tych moich piaskow przypomina:)

Co do odleglosci od zywoplotu i miedzy sadzonymi drzewkami to u nas wynosi ona w rzedach tak mniej wiecej 5 m a miedzy rzedami 10 m (ale pisze z pamieci:)

Zawsze bardzo dobrze sprawdza sie metoda polegajaca na sprawdzeniu co najlepiej rosnie w okolicy, te rosliny niemalze w ciemno mozna przesadzac do siebie.

Jedna z metod radzenia sobie z piachem jest metoda niesamowicie pracochlonna i pewnie kosztowna. otoz w miejscu gdzie chcemy posadzic dzrewo wykupujemy dosyc wielki dol wypelniamy go dobra, zyzna ziemia i dopiero w to sadzimy drzewko. Dolu powinny miec rozmiar 2/2/2.....

Co do pory sadzenia mysle, ze jest bardzo odpowiednia:)

Mam nadzieje, ze jakis Specjalista skoryguje moje doswiadczenia totalnie amatorskie, ale mam tez nadzieje, ze tych pare slow na cos Ci sie przyda:)

Nie sa modne, nie są. Zaproponuj, Waćpan, komuś do ogrodu "zwykłą" jarzębinę,
leszczynę, sosnę... czy cokolwiek innego, swojskiego - to usłyszysz, że to
takie nieciekawe, zwyczajne, że za płotem w lesie też rośnie, a śasiad to ma
taką roślinę, co to ma liście czerwone, łodygi żółte, kwiaty fioletowe, owoce
pomarańczowe i, oczywiście, tych liści, kwiatów i owoców nie gubi i nie
śmieci :))).
Na dobrą sprawę tradycja sprowadzania roślin z różnych stron świata, sadzenia
ich i przyglądania się jak toto sobie poradzi i jak będzie wyglądać na tle
innych roślin jest stara dosyć. Jak w XIX wieku egzoty weszły w modę, tak z
niej nie wyszły. Różnica polega na tym, że to, co kiedyś było pasją
kolekcjonerską zamieniło się obecnie w nieopanowaną zachłanność na barwy,
kształty i zapachy, które były niemal niedostępne przez ostatnie dziesiątki
lat. Zachłanni sa zarówno właściciele ogrodów jak i projektanci ( ciekawe, czy
mi sie dostanie? :)) Efekty są często, delikatnie rzecz ujmując, kiczowate.
Ciekawostką jest fakt, że zachłystywaliśmy się wszystkim, co mogło ubarwić
przestrzeń wokół nas - pojawiły sie nowe materiały budowlane, kolorowe tynki,
farby elewacyjne, dachówki, kostki, płyty, wykładziny, kafelki.... itd. Nikt
jakoś nie próbuje zafundować sobie elewacji na której mieszałoby sie 10
rodzajów materiałów i 20 odcieni barw. Nikt nie urządza sobie łazienki w której
srebrna wanna z miedzianym kranem sąsiadowałaby z niebieskim bidetem, pięknie
komponując sie na tle półmatowych ceglastych kafli z akcentem mozaiki
przedstawiającej sielski obrazek w kolorach różowo - złotych... A ogrody
tymczasem wyglądają jakby ich właściciele za wszelka cenę starali się posadzić
każdą ładną roślinę, nie bacząc na to, czy pasuje ona, czy nie do danego
otoczenia.
No nic, to pewnie minie, to etap przejściowy.

Uff... Wystarczy. Wyzłośliwiłam się.
Anna

Sława!

No tak dziekuje za wasze wszystkie rady, ale...

Brzozy tak na mnie dzilaja, ze choc wyroslo mi kilka i nastepne równiez rosna
to jednak zal mi ich wycinac...

Ktos wspomnial graby, alez ja mam kilka grabików wlasciwie i tez zal mi je
uzunac mimo iz dla higieny musze przeswietlic, wiec pewnie wytne calkiem spore
deby i brzozy( te sieja sie jak glupie) tym bardziej ze chce wzbogacic
dzrwostan debu bezszypólkowego o szypólkowego oraz czerwony.

Swierków to ja mam mnóstwo wielkie bo jest to teren plantacji choinkowej, z
której wycinam juz drzewka raczej koscielne nzi domowe, czesciowo zastapie je
daglezjami i jodlami, moze innymi gatunkami swierków jak bialy, serbski klujacy
sitkajski.

Na slabszym terenie oprócz brzoz wyrastaja mi równiez sosny ( pospolite) ale
jadna ma czarna przesadzona z ogrodu, modrzewi tez pare posadzilem.

Wierzb i osik tez sporo mi sie wysiewa. Wierzby powycinalem i osiki przecialem
aby jednak czerwonoglowce wrócily...

A tak w opgole to chce zaczac przeksztalcac ten teren w cos w rodzaju parku
wiejskiego na terenie nalezacym do lasu.

A te drzewa opalowe to chce zrobic experyment w drewnie opalowym

Co wiem o tych szybkorosnacych.

Wierzby sa rzeczywiscie niskopopielne i niskodymne i dosc szybko rosna, ale
podbno sa odmiany bardziej produktywne...

Zas palenie osika i moze tez innymi topolami ma jeszcze ten sens iz czyszcza
one komin- wypalaja sadze.

Z wierzb pewnie zrobnie kilkanscie wierzb mandzurskich z mojej ogrodowej ale
one raczej nie sa drzewami wysokoprodutywnymi.

Na wsi ludzie pala drewnem ale rosnace jego ceny sprawiaja, ze zaczynaja sie
rozgladac za tanszym paliwem...

A ja oczywiscie nie bylbym soba gdybym nie spróbowal tego ekologicznego
podejscia do srodowiska.

Sporo sie ostatnio mówi o wierzbach energetycznych ale mam wrazenie, ze chodzi
o raczej sprzedaz sadzonek niz biznez na zrebkach.

Mnie interesowalby taki cykl co dawalby drewno kominkowe, wiec takie mnin 5cm
srednicy....

Pozdrawiam i zapraszam na:
Forum Słowiańskie

Pieknie. Gratulacje.
Ja tez chętnie stworzyłbym u siebie coś nna kształt tajemniczego ogrodu,
jednakze warunki gruntowo-wodne (szczyt wydmy) mam nie najlepsze (bluszcz od 10
lat urosł może o metr...). Jak na dziś z drzew to mic szczególnego: sosny,
brzozy, modrzewie i dąb czerwony (okropnie ekspansywne drzewo - ostrzegam,
zabił mi juz dwa modrzewie) tak ca. 20 lat i 8-10m wysokosci i swierki srebrne
5m. Oprócz tego przy północnej ścianie szpaler slicznych choin kanadyjskich w
tym samym wieku, ale majacych koło 3-4m, dwie 3 metrowe sosny żółte młode - b.
ładnie rosną, jedna jeszcze mała srebrna daglezja, jeden mały buk, jedna 10
letnia jodełka pospolita mająca jakies 1,5 m (co roku niszczyły ją spóżnione
przymrozki, ale dwa lata temu przesadziłem ją w lepsze miejsce blizej oczka
wodnego, gdzie nie ma przymrozków i odbija). Tyle ze starszych drzew. Może to
nic niezwykłego, ale przynajniej one i spore oczko wodne tak zmieniły
mikroklimat okolicy ze moja wysuszona żółta górka na tyle się zazieleniła, ze
moge próbowac sadzic cos więcej. W tym roku nasadziłem duzo nowosci. Zobaczymy
co z tego wynikne. Wsadziłem:
cyprysika tepołuskowego (japońskiego) "Aurea"
cyprisika nutkajskiego "Tatra" i "Pendula"
cyprysika lawsona "Columnaris"
żywotnikowca japońskiego
sosnę armanda
laurowisnię wschodnią
parę rododendronów i azalii
Na wiosnę wezmę się tez za winogrona (juz mam pergolę) bo mikroklimat okolicy
(b. sucho ale przez to dużo słońca - w pobliskim Legionowie notują najnizsze
opady w Polsce) im sprzyja i wszyscy sąsiedzi mają bardzo ładne owoce.
W zeszłym roku wysiałem też szydlicę i mam 3 siewki (dwie zimuję w garażu, a
jedną eksperymentalnie w takim "mikroinspekcie"). Sadzonkowałem tez cyprysiki
groszkowe (Squarrosa i Plumosa aurea), oraz lawsona (typ i Golden Wonder)i pare
sadzonek mi sie ukorzeniło. Niestety nie wyszło mi sadzonkowanie cyprysowca
leylanda, a podobno jest on odporny na suszę...
W tym roku zamówiłem z Florparku nasiona cedrów, jodły arizońskiej, cedrzyńca i
choiny mertensa, jak bedę miał nadprodukcję to chetnie coś ofiaruję w dobre
ręce.
Pozdrawiam

Byłam typową "mieszczką" kochającą wieś. Kiedy wyprowadziłam się pod Warszawę,
zaczęłam własnymi rękoma uprawiać dla rodziny żywność, bez stosowania środków
chemicznych. Tylko gnojówka i gumiaki :) Jeździliśmy na łąki po krowie placki,
albo rolnik przywoził większą ilość. Zaczęłam od warzywniaka. Zamiast
dostrzegać oznaki wiosny, bawiłam się w sadzonki. Udało mi się zdrową żywność
wyhodować tylko w pierwszym roku, później trzeba było wspomagać się chemią, bo
różne zarazy nawiedzały mój zagonek. Pracy dużo, a efekty mizerne. Wygląd
działki wiosną i jesienią przekopywany nie wyglądał szczególnie. Zapał mi
przeszedł.
Hy hy hy mam teraz trawnik (mój własny, nie ten forumowy) zasadziłam różne
odmiany iglaków, krzewy od zielono do bordowolistnych. Jest nawet stawik
całoroczny, w którym pływa kilkanaście ryb. Co zaś się tyczy kwiatów, to tylko
hoduję róże, hortensje, hostie, czyli te, które mnie tak bardzo nie absorbują.
Pierwsza szkoła życia w naturze nauczyła mnie, aby hodować tylko to, co się
samo może wyhodować. Jeśli jakaś roślina wymaga dużej pielęgnacji, to znaczy,
że nie nadaję się do mojego ogródka ;(
Zapomniałam o najważniejszych mieszkańcach działki, czyli moich już okazałych
sosnach i modrzewiach.
Kiedyś każde wyjście na działkę wymagało pewnych zabiegów przebierania, zmiany
obuwia i olbrzymiej pracy. Teraz, kiedy chcę odpocząć po swojej pracy, mogę
korzystać z kilku miejsc na swojej działce, na których można sobie przysiąść
albo poleżeć wchłaniając uroki przyrody.
_________________________________________
Słowa są tylko ubogą formą naszych myśli.
Ew.

MAJ 2004
Elizo,
więc dziś byliśmy w melonie, i wyszliśmy z :
-dwiema hortensjami drzewiastymi
-dwoma winobluszczami
-jedną sosną kosodrzewiną MOPS (to nas ujęło ) w formie drzewka
-dwoma bukszpanami wieczniezielonymi (to dla Pawła)
-i nasionami: rezedy, maciejki i groszku pachnącego.
tego na K już nie było, będą sadzonki w maju, moze poczekam??
i tak już pokładamy się ze śmiechu, że nam na pewno nie wyrośnie ) no tacy
abnegaci jak my ciekawe jakie mają szanse??

byliśmy też w tym sklepie visavis mysiadła: te skrzynie potężne, nie na nasz
balkonik. ale jeszcze raz jutro podjadę, bo skoro mówisz we wszystkich
rozmiarach, to sprawdzę raz jeszcze. na razie doniczek nie zdążyliśmy.

i teraz pytania:
-czy wszystko muszę przesadzić? hortensję i winobluszcz, to się domyślam, ale
sosna to nie na moje siły. bukszpan może??
-co z czym można łączyć w jednej donicy?
-jak się wysiewa te ziarenka?? w sensie łopatologicznym, bo nie wiem. palcem
dziurkę, a potem ubić na twardo?? nie mam zielonego pojęcia ))

Magda, nawet nie wiesz jak się cieszę, że kotka wraca do zdrowia i kociaki mają
jeszcze szanse na normalne dzieciństwo )) trzymam kciuki, i za Ciebie i za
nią, dzielną mamę.

my dziś bylismy u drRaka. ostatnia wizyta za 2 tygodnie, wszystko spoko.
ogarnęło mnie także nadciśnienie (jak to ujął p.doktor - ostatnie normalne
zanotowałam. powyżej tego do szpitala! - w życiu nie!).

Julio, trzymam kciuki........ żebyś teraz z nudów nie urodziła. po takim młynie
będzie Ci ciężko. ja już się ledwo ruszam, ale jeszcze trochę walczę. jutro 2
spotkania, o 9 pierwsze (dla mnie horrror!!!).

pzdr
Mona

Jak chcesz tanio iglaki (sosna, świerk) to jedź do Gałek, za Bodzanowem. Jest
tam szkółka i mają naprawdę tanio. Mają oprócz sadzonek podrośnięte drzewka w
donicach.

Jack9 napisał dobrze., Nie możesz ciąć sosny bo zginie ,ale kiedy w maju wypuszcza młodziutkie to trzeba by je wyłamywać Sosna na pewno się nie zagęści Nie pamiętam jak dużą masz działkę ale ja osobiście nikomu nie poleciłabym sadzenia sosen .

> To jest idiotyczne rozumowanie! Ręczne sterowanie przyrodą. Tak robili
> Habsburgowie, tak robi się teraz zwalając winę na Habsburgów. Ten facet chyba
> uznał że o ile o genotypach nic nie było wiadomo za Habsburgów o tyle
> dzisiejsza wiedza jest zupełna i już się nie zmieni. Więc robi to samo.

Sadząc drzewka z lokalnie pozyskanego materiału rozmnożeniowego?!? O
regionalizacji nasiennej pewnie nie masz pojęcia... W górach równiez pionowej.
To nie są sadzonki sprowadzone nie-wiadomo-skąd. Nie trzeba tu badań
genetycznych/proweniencyjnych.

> Przyroda ma zdolność samoregulacji a tacy mędrkowie którzy wiedzą lepiej co
> posadzić, a co wyciąć powołując się o zgrozo na "ekologię" mają nie po kolei w
> głowach

Przyroda MA zdolność samoregulacji. Tyle że warunki srodowiska są bardzo
zmienione, a skala obumierania lasu tak wielka, że nie mamy pojęcia w jakim
kierunku ta regulacja by poszła. A może totalny spływ gleby i sukcesja w sumie
nie wiadomo w strone jakich zbiorowisk. Pewnie przez długi czas lasu by nie
było. Nie wiemy tez jak długo by to trwac miało. Akceptowalne? No nie bardzo.
Wiesz, pojęcie klęski ekologicznej istnieje tylko z punktu widzenia człowieka.
Przeciez np gdyby pożar strawił wszystkie nizinne lasy sosnowe to dla natury
zadna klęska - ot, zaburzenie otwierające nowe możliwości. Tak samo tutaj... A
jednak chyba płakałbyś nad spalonym lasem... pewnie sam przyłaczyłbyś sie do
akcji sadzenia drzew.

> tacy mędrkowie którzy wiedzą lepiej co
> posadzić, a co wyciąć powołując się o zgrozo na "ekologię" mają nie po kolei
w głowach!

Nawet wycinanie drzew w ramach pielęgnacji to nic innego tylko naśladowanie
(tak, dość nieudolne) i wyprzedzanie naturalnych procesów obumierania.
Zaobserwowanych i zbadanych własnie w lasach naturalnych. A dlaczego np. sosnę
odnawia sie głównie na powierzchni otwartej, jodłę i buka w rębniach złożonych,
pod osłoną drzewostanu, czemu nie sadzi się olszy czarnej na wydmach a jesiona
w reglu górnym? Na pewno wg ciebie nie wynika to z biologii i ekologii tych
gatunków... Badań naukowych i wielesetletnich obserwacji... tak naprawdę
wszystko co robi sie w lesie jest próba nasladowania naturalnych procesów.
Oczywiście że to nie jest tożsame, ale w obecnych warukach najlepsze co można
robić.

Ziarenko, to ja jestem nikt. Pisałam o krasnoludkach. Kto chce może je sobie postawić, wolna wola. Jego ogród, jego sprawa.
Pisałam ogólnie o gustach. Różne są. I na szczęście. A mi tak mocno mają prawo nie podobać się palmy jak Tobie się podobają. Ja wolę sosny, a Ty palmy. Twoje prawo. Niczego nie oceniam. Wyrażam całkowicie subiektywną opinię. Nie uzurpuję sobie prawa do jedynej słusznej racji. Nikogo nie wyśmiewam. Są miłośnicy kiczu i dobrze, to dodaje naszemu życiu kolorytu. Zresztą, czym innym jak nie kiczem, są na przykład świąteczne ozdoby? Prawie wszyscy wieszamy te bałwanki, aniołki złote i inne gwiazdeczki :) Niektórzy starają się od tego uciec, ale większości z nas kojarzy się to z dzieciństwem, więc wieszamy anielskie włosy itp. I dobrze jest jak jest, bo to nam ma się podobać, to my mamy się z tym dobrze czuć.

Ważniejsze są dla mnie wątpliwości dotyczące natury etycznej, w przypadku sprzedaży nasion. Szczególnie dotyczyło to nasion roślin wolno rosnących. Nie pisałam o Twojej ofercie, pisałam ogólnie o braku informacji na temat skuteczności i czasu trwania takiego uzyskiwania roślin w warunkach amatorskich. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że gdybyś napisał jak to wygląda w praktyce, to Twoja sprzedaż spadłaby do niemal zera, więc nie masz w tym żadnego interesu. No bo ile czasu potrzeba, aby wyhodować taką palmę, aby mogła się pod śniegiem schować? Wiesz? Obawiam się, że nie, więc nie oburzaj się tak mocno.

Pisałam także o tym, że to forum chyba nie jest forum ogłoszeniowym ani reklamowym. Są do tego inne miejsca. A proponowanie człowiekowi, który jest amatorem, aby sobie wyhodował z nasionka pigwowca albo winobluszcz, którego sadzonkę można kupić za parę złotych, jest co najmniej dziwne. Nie mówiąc już o palmowej propozycji złożonej człowiekowi, któremu się marzą nalewki i za płotem ma las. Wydaje mi się to po prostu niestosowne...No, ale ja lubię sosny :) Pozdrawiam.

Boisko zaplanowałabym tak, aby było częściowo ocienione drzewami -
latem to duża ulga biegać nie koniecznie w pełnym słońcu. W którym
miejscu? pewnie jakoś tak aby nie koniecznie było widoczne gdy
patrzysz z okien - te bramki i inne elementy do ozdobnych raczej nie
należą. A poza tym w takiej zielonej połaci trawnikowej uroku
zbytniego nie ma.
Dobrze jest planować ogród biorąc pod uwagę widok z okien np. krzewy
i byliny kwitnące o różnych porach roku - aż serce rosnie gdy
zerkasz przez okno, a tam rodododenrony sobie kwitnią, albo
magnolie, albo wiśnie ozdobne albo róże...
drzewka owocowe można zgrupować w miejscu tzw. ogrodu użytecznego:
czyli owoce, warzywa i zioła razem - jak ładnie odgraniczysz to od
reszty ogrodu np. ładnie przycinanym zimozielonym żywopłotem z
bukszpanu, to bedzie ładnie wygladało przez cały rok. Miejsce
dobierzesz łatwo, zastanawiając się, które bedzie niewidoczne z
okien i słoneczne - aha, drzewka owocowe musisz sadzić dość rzadko
wtedy, aby nie zacienić gleby.
Mozna też drzewka owocowe wkomponować w resztę ogrodu, dlatego że
drzewko owocowe nie musi być drzewkiem, ale można z niego zrobić np.
zywopłot rozdzielający jakies częścio ogrodu, albo np. prowadząc je
na tzw. sznurach.
Drzewka morelowe i brzoskwiniowe cudnie wyglądają i mają się też
bardzo dobrze prowadzone przy ścianie południowej, takie rozpiete na
płasko. Są zdecydowanie bardziej ozdobnym elementem ogrodu i
zabierają mniej miejsca - szcegółowych informacji poszukaj albo w
internecie albo w ksiązkach.

odnośnie terminu sadzenia, jesień rzeczywiście jest dobra, ale mogą
przyjść zimą silne mrozy i wymrozić rośliny swieżo posadzone. termin
wiosenny pozwala roslinie na ustabilizowanie się i wzmocnienie
systemu korzeniowego przez caly sezon wzrostu plus jesień. Termin
wiosenny nie ma w sobie nic złego :) a te w doniczkach można sadzić
nawet latem, ale musisz brać wtedy pod uwagę ze w upalne dni trzeba
je bedzie podlewac nawet 2 razy dziennie.
Oczywiście sa zwolennicy i jednego i drugiego terminu. Ja tez
nieustająco sie waham, chociaż ostatecznie przyjęłam zasadę, że jak
mi na czymś bardzo zalezy np. sosna 2 m, to sadzę ją pod koniec
sierpnia.

powinnam dopisac jeszcze ROMANTYCZNY

Z naszym ogrodem- to wpierw chciałam tylko kilka iglaków, trawkę
Drugi etap- to tyle iglaków by zasłonić się, by nie wiało...cały
czas byłam pod wpływem mojego A- by było WYGODNIE...by nie grabic
liści....

i zrobiło się nudno- monotematyczne szpalery żywotników...i tak
całkiem bez zasad posadzone kilka iglaków- gromadka czysto polskich
sosny i świerki- z nowomodnymi cudakami, karłowate posadzone
pomiędzy POMIĘDZY
Znowu wg projektu- panie architektki uwzględniły zastane rosliny-
zaprojektowały rabaty....z czego 3 dziwne- wiosenna, letnia i
jesienna.
Zasadzilismy rośliny na jesiennej- połać duża, kilka krzewinek i
wyspa z korą...zaczęłam na niej dosadzać rośliny tak, by od wiosny
do jesieni było tam ciekawie...
Popatrzyłam na plany nasadzen wg projektu, naczytałam się,
popytałam - i stwierdziłam, ze projekt jest ładny, ba piękny- ale
nie na te nasze stanowiska, na zimy srogie, na lawiny z dachu, na
tony sniegu odkładanego z podjazdu.
Kruche azalie polegną, rododendrony zesmaza się się w słoneczku,
magnolie nie mają stanowisk SPOKOJNYCH- czyli bezwietrznych,
tulipanowiec jesli by wyrosł- zrobiłby cień azalią, ale co robic z
nim w zimę?...ZIMA= zmarznięta skimmia

Trzymanie sie tego projektu jest niezdrowe dla tego ogrodu i mojego
zdrowia psychicznego.
(Byłam bardzo zmartwiona gdy wydawało się mi , ze malutka sadzonka
wrzosu uschła..)

A BEZ PROJEKTU NA PAPIERZE- wariuję...idę do sklepu- albo łazę po
sklepach internetowych i kupuję kwitnące krzakorki, chce, CHCĘ miec
jeszcze TYYYYLE drzewek- dla urody ich lisci, dla urody kory czy
kwiatu..dobrze, ze jeszcze nie szaleję za kwiatami.
Nie umiem kupić jednej hosty- tylko mrowie gatunków CHCĘ mieć, nie
umiem zamknąć marzeń chociaż w jednym sezonie
Jak ten ogród będzie wyglądał?
No niby tak:- tło to szpaler zywotników, na jego tle wtykam kwitnące
drzewa i krzewy...myślałam o plamach kolorów- tamaryszek, blisko
perukowiec, świdośliwa, klon z tych red- i jest plama w jednej
tonacji...gdzien indziej biel...gdzie indziej zółtawo od lisci i
kwiatów......a całosc łagodzi podłoga strzyzonego trawnika. A w nocy
pomyslałam .....ze to powstaje ogród śmietnik

Poniedzialek po dlugim, deszczowym weekendzie
Trzy dni wolnego, o jak dobrze bylo! Siapilo i padalo przez
wiekszosc czasu, dopiero dzis sie wypogodzilo - pogoda w sam raz dla
malarzy. Farby do malowania okapow i okien wybralam i kupilam w
sobote (blade odcienie fioletu i snieznobialy na okna). Rzemieslnicy
przyszli dzis rano i zabrali sie do pracy, tak ze zobacze efekty
kolorystyczne po powrocie do domu.

Ogrod ziolowy zostal wypelniony kupionymi w piatek ziolami i
otoczony plastikowa bariera przeciwko chwastom wkopana za kamiennym
obrzezeniem. W piatek w sklepie znalazlam miniaturowe plozace
tymianki, kupilam trzy odmiany: z czerwonymi i fioletowymi kwiatami
oraz welnista odmiane z bialymi kwiatami Jeszcze poluje na czabry a
kolezanka jutro przyniesie mi kilka sadzonek lawendy. Buszmen kupil
sobie Wollemi pine (sosne Wollemi, gatunek, o ktorym myslano ze
wyginal w czasach dinozaurow a znaleziono je w 1994 rosnace w dziczy
100 km od Sydney). Posadzimy te sosna na gorze ogrodu razem z
kilkoma gigantycznymi liliami i krzewem waratah.

Pralnia znowu funkcjonuje (wynieslismy z niej wszystko przez
najazdem azbesciarzy). Sfinalizowalismy uklad z sasiadem w sprawie
sciecia dziesieciometrowej tui, ktora korzeniami uszkadza jego rury,
a pien moze sie przewrocic na nasz ogrod. Bylam na gieldzie antykow
i zapisalam sie na licytacje lawki ogrodowej i metalowej lampki w
ksztalcie zolwia (skorupa to gruby szklany klosz). Dziecko
sprzatnelo swoj pokoj, czyli stajnie Augiasza.

Trzech dni nie wystarczylo na zrobienie wszystkiego, chwastow nawet
nie ruszylam, bede po trochu je wyciagac po powrocie z pracy. Dzien
wydluzyl sie na tyle, ze jest to mozliwe. A za trzy tygodnie
nastepny dlugi weekend, wezmiemy cztery dni wolnego, wiec bedziemy
miec w sumie 9 dni. Troche pobawimy sie w ogrodzie, pochodzimy po
buszu, zajrzymy do kin. Wiosenne wakacje - nie moge sie doczekac!

Pozdrawiam
Luiza-w-Ogrodzie
.¸¸>< (((º>¸¸.·´¯`·.¸¸>< (((º>
Australia-uzyteczne linki

Deszczowa niedziela w plenerze
Zerwalismy sie rano i pojechalismy na grzyby za Gory Blekitne, po drodze
kupiwszy chleb z orzechami w piekarni w Blackheath. Pogoda byla piekna, bylo
chlodno i pochmurnie, lekki wiatr. Przewietrzylam sie wsrod sosen i gardlo
przestalo mnie bolec. W drodze powrotnej kupilismy karton jablek prosto od
sadownika. Przywiozlam koszyk maslakow i pol koszyka rydzow, rydze zamrozilam,
ladniejsze maslaki odlozylam do zjedzenia w czasie weekendu, czesc pokroilam do
suszenia a reszte rozdalam znajomym. Juz jestem po porcji maslakow usmazonych z
cebula i jajkami, rozplywaly sie w ustach. W domu pachnie jesienia: swiezymi
jablkami i suszacymi sie grzybami.

Wrocilismy do domu kolo trzeciej i zaczelo popadywac. Mimo nuzacego deszczyku
po oczyszczeniu grzybow poszlam kopac do ogrodu, wyczyscilam pol tarasu,
wsadzilam tam drzewko Albany Woollybush i przykrylam oczyszczona i nawieziona
ziemie kartonami. Niech polezy, bedzie jak znalazl po powrocie, kiedy wpadne w
szal sadzenia. Ublocilam sie okrutnie, czas kupic jakies piekne kalosze.

Zbieram sie do spania, bo jutro trzeba wczesnie wstac na 75-lecie otwarcia Harbour Bridge i bedzie mozna przejsc piechota srodkiem mostu (caly dzien bedzie
zamkniety dla ruchu kolowego). Wezmiemy z corka aparat i bedziemy isc i
pstrykac. Wrocimy pewnie promem.

A po powrocie bede sie pakowac na wyjazd i dalej pielic - musze tez przystrzyc
maly bukszpanowy zywoplocik, ktory wsadzilam wczoraj. A propos pakowania,
Moniu, zgadnij, co bedzie w butelkach ktore bede wiozla. Dla ulatwienia podaje
ze Australii nie ma Lourdes :oP

Dobranoc wszystkim
Luiza-w-Ogrodzie
.¸¸>< (((º>¸¸.·´¯`·.¸¸>< (((º>
Australia-uzyteczne linki

marek_p napisał:

> Jeden z mniejszych posadzę do gruntu przy
> ścianie budynku, jest szansa, że przezimuje.

nie mam albizji i nie będę miał, bo po pierwsze nie mam szklarni, a po drugie
takie "mimozy" by się w moim perzu nie uchowały. wymaga to opieki, a ja swoich
roślin nie rozpieszczam. albizje wymagają odpowiedniego nawożenia i starannej
opieki. nie są w ogóle odporne na mróz. tylko julibrissin wytrzymuje
wyjątkowo do minus 20, ale pod warunkiem, że pędy już latem zdrewnieją. ładne,
ale do mojego ogrodu zbyt delikatne.

oprócz już wymienionych u mnie dobrze rosną: wszystkie jodły, grujecznik,
halezja, szczęślin, fortegila, ambrowiec, tulipanowiec, platan, stewartia pseudo
camelia, strączyn, kielichowiec, dereń kousa, dawidia, kokornak, błotnia,
cypryśnik błotny, cedr atlaski, cedr libański, modrzew japoński, itd., a z
owocowych: kasztan jadalny, świdośliwa wielkoowocowa odm. "ballerina", kiwi
ostrolistne, cytrynian chiński, goji, aronia odm. z czerwonymi owocami,
kamczacka jagoda, itd.

> Z tego co widzę masz wspaniałą kolekcję i chyba spory teren do dyspozycji
skoro sadzisz drzewa, które w swojej ojczyźnie osiągają rozmiary XXXXL. <

a kto powiedział, że ja sadzę? małe sadzonki sadzi moja żona, a ja później muszę
wycinać, jeżeli zbyt duże urośnie i przeszkadza. naturalnie przy każdym drzewie
jest awantura. w ubiegłym roku pod piłę poszła sosna austriacka, sosna żółta,
platan i dwie wejmutki.

czy spory teren? chyba nie. nie ma nawet gdzie stanąć, bo wszędzie coś
posadzone. musiałem dokupić kilka hektarów, bo już nie było gdzie sadzić.

bandycki.uklad.po.wrocil napisał:

> Leśnicy z nadania PO tylko patrzą jakby tu ściąć trochę drzew i
sprzedać

Drzewa wycinają leśnicy z PO, ci z PiS, innych partii i bezpartyjni
też. Wymaga tego natura. Wymaga tego od nich profesjonalizm. Krótko
mówiąc czyny, nie cuda.

Zrozumie to ten, kto widział młodziutki las. Leśnicy na powierzchni
1 ha sadzą średnio 10 000 sadzonek sosny, 6 000 sadzonek dębu itd.
Po niespełna 100 latach na takim hektarze zostaje jedynie 200 - 300
dojrzałych drzew. Tyle się zmieści i może swobodnie i zdrowo rosnąć.
Reszta poprzez selekcję jest usuwana, dając szanse rozwoju
najzdrowszym i najlepszym okazom lub swoim następcom.

Inną sprawą jest poruszona wyżej sprawa przebudowy drzewostanów. Tuż
po wojnie sadzono głównie lasy sosnowe. Rosły szybko i były
praktycznie magazynem surowca drzewnego.

To juz przeszłość. Teraz wskutek zmian cywilizacyjnych i postępu
nauki tworzy się drzewostany zbliżone składem do naturalnych dla
danego terenu (zależy to od klimatu, rodzaju gleby, zasobności w
wodę itp.). Doskonałym przykładem jest tu mozolne odtwarzanie
pierwotnego składu gatunkowego Puszczy Kozienickiej i przywracanie
jej naturalnego charakteru.

Dlatego większość monokultur sosnowych przebudowuje się, zmieniając
skład gatunkowy lasu. Wzbogacając go. Różnorodność gatunkowa chroni
las przed szkodnikami. Lasy mieszane są też mniej zagrożone pożarami.

Trzeba też pamiętać o przyszłości. Las nie jest tylko dla nas. Jeśli
teraz nie przeprowadzimy odpowiednich zabiegów wynikających
chociażby z procesów starzenia się i zastępowalności pokoleń drzew,
nasi potomkowie mogą nie mieć szansy na spacer po leśnych duktach.

Gość portalu: tomekk napisał(a):

> Co do sosny supraskiej to opinie zależą od rodzaju źródeł, które podają różne
> fakty. Co do tej przewagi: cóż, w historii parków miasta preferowano raczej
> drzewa liściaste, a obecna tendencja do sadzenia drzew liściastych jest
> fragmentem szerszej tendencji, o której pisałem. Co do warunków glebowych radzę
> zajrzeć do podręczników na temat leśnictwa i sprawdzić, jakie drzewa mają
> najlepsze warunki rozwoju po długim okresie dominacji sosny. A struktura gleb
> na Białostocczyźnie jest trochę bardziej skomplikowane niż piszesz. radze tez
> odwiedzić parki w Białymstoku i zastanowić się:
> 1. czy rzeczywiście drzew iglastych jest tu mało

Dlaczego lejesz wodę głąbie??? Pisz KONKRETNIE i RZECZOWO, bo takie żałosne
prymitywne tekściki typu "podają różne fakty", "radzę zajrzeć do podręczników na
temat leśnictwa", "struktura gleb
na Białostocczyźnie jest trochę bardziej skomplikowane niż piszesz" czy "obecna
tendencja do sadzenia drzew liściastych jest fragmentem szerszej tendencji"

to możesz sprzedawać w rodzinie a nie na forum. Niepotrzebnie się wysilasz i się
ośmieszasz, bo jestem pewien, że na twoich prymitywnych sztuczkach ludzie się
dawno poznali. Znowu ośmieszasz się. KONKRETY, głąbie a nie wodolejstwo!

> 2. czy w warunkach glebowyuch typowych dla grądu jest sens na siłe zmieniać go
> w
> las iglasty
> Jako lekturę dodatkową polecam historię parków w mieście Białymstoku i struktur
> ę

A ja ci głąbie polecam, byś nie lał wody, ale używał w dyskusji ze mną
KONKRETNYCH, RZECZOWYCH argumentów.

> drzew tutaj. Nie twierdziłem, że lasy iglaste nie są charakterystyczne dla
> regionu, lecz że nie tylko takie są charakterystyczne. W rezerwacie ścisłym w
> Białowieży np. niekoniecznie. I nie myl nasadzeń z naturalnym lasem

Ty durniu. Nie myl inteligentnych czytelników forum ze swoją rodziną, bo tylko
tam chyba twoje żałosne wodolejstwo ma szanse. Napisałeś dłuuuuuuuugi post, w
którym nie ma żadnego konkretu. wniosek - jesteś zwykłym ociężałym umysłowo
prymitywnym drobnym cwaniaczkiem.

Martyno jakie sadzonki przywiozłaś i gdzie je kupiłaś lub zebrałaś ? Mnie od
interesuje sosna i lawenda

seledynowa napisała:

> kupiłam wczoraj sadzonkę SOSNY BALSAMICZNEJ,

> więc co ja własciwie wczoraj kupiłam???
> mumię????

Kasia, nie słuchaj ich tak do końca, mają tylko częściowo rację ;-PPP

Oprócz roślin wymagających podlewania i dbania są też takie, które możesz sobie
spokojnie sadzić, to takie chwastopodobne ustrojstwa, które zawsze znajdą
odrobine wody i będą się rozwijać i plenić ;)
Np. rojniki (te zielone gwiazdy) albo takie szare cóś, nie wiem jak się nazywa,
my mówimy na to „wycieraczka” ;)
www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/c5363bd7e13e85ae.html
To rośnie nawet na piasku, możesz zacząć od jednej malutkiej sadzonki, jak
skończysz budowę będziesz mieć całą plantacje do obsadzania skalników i obrzeży
trawników :)
Fajne są też wszelakie trawy ozdobne, tez zaczynałam od jednej sadzonki, teraz
plenią się coraz bardziej :)
Poodwiedzaj znajomych, którzy mają ogrody i popytaj, pewnie cos od nich
dostaniesz z takich plennych rozsad, ja sama dostawałam od znajomych i teraz
się dzielę z sąsiadami :)

Możesz też posadzić, ale jesienią albo wiosną, iglaki jako żywopłot w tych
miejscach, gdzie ciężki sprzęt nie będzie jeździł. Ja obsadziłam cały tył
działki sosnami i świerczkami, siewki dostałam za grosze w nadleśnictwie. I po
kilku latach mam prywatny lasek z tyłu, nawet grzyby mi rosną i zaczyna
wytwarzać się ściółka pod drzewami. Wyślę Ci zdjęcie na priv, bo się wstydzę
publicznie pokazywać co mam bliżej domu ;-PPP

Natomiast faktycznie daj sobie spokój z owocowymi czy jakimiś ładnymi iglakami,
nie dość, ze nie dasz rady pielęgnowac, to jeszcze Ci większość ukradną z
działki :(((

Możliwe, że mój watek wydał Ci sie niedorzeczny...
Ale niedorzecznością to Ty mnie pobiłeś na głowę!
Ja przeciw monokulturom, a Ty wmawiasz mi żadzę sadzenia własnie monokultur...
Pięknoduchu!
Uważasz, że lasy przezyłyby bez lesników?
Czy rzeczywicie wydaje Ci sie, że polskie lasy mogą istnieć jako pierwotna
puszcza?
Tak jak gdzieś w Brazylii, USA, Rosji, czy Chinach..?
Może i mnie niepodobałyby sie monokultury metasekwoi, tak jak nie podobaja mi
sie monokultury sosnowe...
Właśnie widziałem wzbogacanie monokultur Pinus Silvestris dębem czerwonym,
specjalnie po to by dziki miały żołędzie i nie niszczyły chłopom kartoflisk...
A czy widziałeś Góry Izerskie albo Karkonosze, gdzie masowo wymiera Picea
Excelsa...
Bo taki mędrek jak Ty nasadził ich tam.
Wprowadza sie Pinus Cembra, też egzota w tamtejszych warunkach...
I właśnie daglezja, co dobrze rośnie w pasie środkowo-polskim może być pokarmem
dla saren zimą...
I dla ilu jeszcze zwierząt?
A to właśnie sprzyja BIORÓŻNORODNOŚCI!
A może Ty jesteś z tych, co dla "ekologii" mają w domu sztuczne choinki?
A gdyby te egzoty przeniosły sie do nas z ptakami i wiatrem?
To byłoby dla Ciebie ekologiczne?
Bo jak człowiek posadzi kilkadziesiat gatunków, z których zadomowi sie
klikanascie odnawiających się, to już nie jest różnorodność..?
A czy pomyślałeś o tym że robinia bywa jedynym możliwym do wprowadzenia
gatunkiem na zdegradowanych terenach...
Albo sosna czarna?
Co rośnie dobrze nawet na siedliskach zbyt ubogich dla pospolitej?
A bagna pod Neapolem, które osuszono właśnie Eukalitusem...
To w takim razie tepić uprawę ziemniaka i kukurydzy, bo obce naszym polom...
Bo czy pola, krajobraz wiejski musi być na całym świecie taki sam?

Babie lato
witam :)

faktycznie ze troche sie nie odzywalam ale jakos brakuje mi czasu, czuje sie
winna no ale

wrocilo do nas lato, pogoda piekna 26 stopni to co ja lubie, nie goraco ale jak
w sam raz

piatek wieczor- po pracy corka zaprosila nas na kolacje mmm przeurocza knajpka
fajne jedzenie, mielismy malo czasu bo na 19 wybieralismy sie na Zemste
dotarlismy na Uniwersytet bo tam byl wyswietlany, grupka ok 30 osob (polakow
oczywiscie) rozpoczela sie projekcja, po kilku min ekran zaczal sie
przemieszczac do gory, kaseta sie zatrzymala, podjeto ponowna probe po
nastepnych kilku min z tym samym rezultatem, po czwartym razie zaczeto oddawac
pieniadze za bilety, piaty raz zaskoczyl, hurra udalo sie obejrzec do konca :))
zadowoleni wrocilismy do domku

Sobota, rano jazda rowerem do fryzjera coby troche gimnastyki zlapac, po
powrocie szykuje lunch, corka cos tam sprzata w domu, maz pracuje w ogrodzie,
na lunch smazona rybka, fasolka i sporo piwa, siedzimy w altance, jest cudownie
cieplo, mila atmosfera z ubywajacym piwem coraz milej :))

po 3 godzinach maz poszedl na kanapke na mala drzemka, ja do ogrodka troche
popracowac, w przerwie leze pod czeresnia i przypominaja mi sie wakacje u
dziadkow, lezenie w sadzie :)

niedziela, z wycieczki balonem nic nie wyszlo ponoc pogoda nie dopisala ale
ciezko bylo o lepsza, pewnie pilot gdzies pijany lezal, rano - malzonek
odkurza, ja po prysznicu szykuje sniadanko, bekon, jajka, pomidorek duzo
zielonej cebulki mmm yum yum
po sniadanku szykuje picnic - koszyczek zapakowany, maz szykuje piersioweczke,
jedziemy na plaze,, pogoda cudna, siadamy pod sosna jemy zakrapiany lunch po
godzinie dlugi space po placy, boso podwiniete spodnie i tak mokre do
posladkow, czuje jak moje miesnie pracuja brodzac w wodzie po kolana , jest
cudownie , powrot do domu, po malym odpoczynku dwie godziny pracy w ogrodku, po
drodze kupilismy sadzonki wiec trzeba bylo :)
maly odpoczynke, gotuje kolacje, malzonek zamrozil pozostalosc w butelce, zimna
wodka niezle idzie z kolacja :)))

weekend cudowny pomimo ze nie nie balonem wznieslismy sie do nieba

nie skoncze, brak czasu
caluski do nastepnego

Podaj mi nazwy tych sosen bo nie znam sie na gatunkach.
Trzeba powolac komitet do sadzenia sosen na wszystkich nieuzytkach
w Radomiu i okolicy. Trzeba znalezc tych co maja poletka
i wyhoduja sadzonki. Przwozenie nasion jest chyba zabraniane?
Ale chyba moge cos wyslac tez?

Gość portalu: nxa napisał(a):

> Na drzewach raczej się nie znasz. To były modrzewie, a nie sosny i trzeba
> ostatniego głąba, aby sadzić takie drzewa o tej porze roku jak wtedy. Psy
> dokończyły dzieła. Nie wprowadzaj ludzi w błąd.
*** Może i modrzewie, nie wiem dokładnie. Ale to nie pora sadzenia je
wykończyła, dosadzano je juz potem dwukrotnie, ciagle usychaja. Teoria o ich
zatruciu psim moczem pochodzi od specjalisty-dendrologa.

> Generalnie wszyscy poprzednicy mają rację. Jest źle, a nawet bardzo źle. Ja
> głosuję za egzaminami dla posiadaczy psów. Może to wyeliminuje
> nieodpowiedzialnych właścicieli.
> A wracając do Wydziału Chemii to szkoda, że nie wspomniałeś o tym jak
jasienią
> 1996 roku "psiarz" przyprowadził pobitego portiera. To byłam ja. Skończyło
się
> na połamanych żebrach i ogólnym potłuczeniu. Jak na mój gust portier na
> obchodzie nie miał żadnych szans z 5 chuliganami przez których był kopany.
Mój
> pies wyciągnął go z opresji, a może uratował mu życie. Takie fakty też warto
> podawać.
*** Nie znam tej historii, a szkoda. Uściśnij swojemu psu łapę z szacunkiem.

> Inny fakt z tego czasu. Wykładowca w/w wydziału rozjechał samochodem psa
(wyżeł angielski), który był na spacerze z 10 letnią dziewczyną i sobie po
prostu odjechał. Biały samochód, marki nie podam. Psa taszczyłem na
Sienkiewicza,
> zawiadomiłem rodziców. Psina po operacjach przeżyła. No cóż, rzecz do
> przemyśleń.
*** Także tej historii nie znam, co mnie nieco dziwi. Podaj marke samochodu,
sam jestem ciekaw, który to z moich kolegów taka szuja. (Taka wiedza sie w
życiu przydaje...).

> Wielokrotnie ja i nie tylko ja przeganiałem dewastujących latarnie w tamtej
> okolicy. Strażnicy jak im zwróciliśmy uwagę, aby ich pogonili znikneli gdzieś
w krzakach?!
*** O straznikach miejskich wypowiadać sie nie będe, nie ma o czym. Rozgoniłbym
to towarzystwo.

> Będąc na spacerze zauważyłem pożar w kontenerach. Oczywiście zgłosiłem na
> portierni. Nic groźnego się nie stało.
> Od dwóch lat tam nie bywam. Za mało miejsca. STrup napisz coś miłego o
> psiarzach. Pozdrawiam.
*** Zdziwisz sie, ale lubię psy i to ze wzajemnością. Naprawdę. Także nic nie
mam przeciw psiarzom, o ile odpowiedzialni. Sam psa nie mam, ale chyba
chciałbym mieć. Ale ponieważ posiadanie psa to przede wszystkim
odpowiedzialność, więc na razie nie mogę, bo nie mógłbym zapewnic psu
odpowiednich warunków.

Właśnie dorwałem Dziennik Wschodni (11.03) i oto przedstawiam Wam informacjeę
tam zamieszczoną:

Sumak octowiec zaszumi
Dęblin. Powstaje ogród botaniczny

Ogród w Dęblinie zajmie około hektarowy teren przy oczyszczalni ścieków
Powiększ zdjęcie

Kilka tysięcy sadzonek: drzew, krzewów, roślin rzadkich i chronionych pojawi
się niebawem na terenie przy oczyszczalni ścieków w Dęblinie. Będzie to jedyny
w okolicy ogród botaniczny

Oczyszczalnia położona jest między Dęblinem a Stężycą. Jej urządzenia i budynki
administracyjne zajmują około czterohektarowy teren, położony w bezpośrednim
sąsiedztwie dorzecza Wisły. I to m.in. na terenach w pobliżu starego koryta
rzeki władze Miejskiego Zakładu Gospodarki Komunalnej w Dęblinie tworzą ogród
botaniczny. Cały będzie miał około hektara powierzchni.
- Tylko stopnieją śniegi i ruszamy z pracami. Według planów ogród powinien być
gotowy w połowie czerwca - ocenia Adam Kuty, prezes MZGK Sp. z o.o. w Dęblinie.
Ogród zaprojektowała warszawska Pracownia Architektury Krajobrazu Artur
Bronisz.
- Sam pomysł wykorzystania terenu oczyszczalni na taką ekspozycję jest bardzo
ciekawy. Zaprojektowaliśmy ogród tak, by był on interesujący dla zwiedzających.
Znajdą się tam rośliny rzadkie, chronione, ale będzie np. duża grupa azalii i
wrzosów w sąsiedztwie budynku administracyjnego. Wykorzystaliśmy także teren,
na którym znajdują się duże głazy, na których można siadać. Zaplanowaliśmy tam
miejsce na prelekcje, spotkania. Część roślin będzie tzw. użytkowa, np.
owocujące krzewy pigwowca. Dookoła ogrodu będą rosły trawy - opowiada Artur
Bronisz, architekt krajobrazu, który projektował dębliński ogród.
W ogrodzie będzie rósł m.in. miłorząb japoński, sosna czarna i żółta, świerk
serbski, oliwnik wąskolistny, sumak octowiec, pęcherznica kalinolistna,
porzeczka alpejska, tawuła japońska, wawrzynek główkowy, kosodrzewina czy irga
szwedzka.
Przy każdej roślinie będzie tabliczka z informacją skąd pochodzi, opisane
zostaną także jej cechy charakterystyczne. Przy wejściu do ogrodu będzie też
duża tablica informacyjna. Wykonawca ze Skarżyska- Kamiennej, który wygrał
przetarg na nasadzenia i urządzenie ogrodu, wybuduje także alejki, przy których
staną kamienne ławeczki.
Artur Bronisz podkreśla także, że zastosowano bardzo ciekawy system nawadniania
roślin, ponieważ będzie on wykorzystywał oczyszczona wodę ze ścieków.
Rośliny zostaną także posadzone na terenie dwóch ujęć wody, które należą do
MZGK: przy ul. Wiślanej i Jagiellońskiej.
Inwestycja będzie kosztowała około 200 tysięcy złotych. Część pieniędzy
pochodzi z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska.

Monika Połowska
10. Marca 2006 19:36

Piękna bajka... Piękna jak bajka! Lecz jak piękna tak nierealna mym skromnym
zdaniem.
Oto przedstawiam więc Wam drogie dziatki wersję troszkę jedynie
zmodyfikowaną... :-)
Za górami za lasami. Tam hen w kraju, w którym jakże zaradny i radosny mieszka
lud w pewnym grodzie od niepamiętnych czasów tkwił sobie kawałek nieużytku. Ot
ugór porośnięty chwastem wszelakim, nad którym górowała rachityczna chorowita
sosna.
Razu pewnego ktoś rzucił hasło by ów ugór zamienić w atrakcyjny służący
społeczności zieleniec.
Jakimś dziwnym a cudownym zrządzeniem losu od owej iskierki wątłej społeczność
cała zapłonęła nagle niezwykłym dla siebie ogniem wspólnego działania.
Zebrali się wszyscy jak jeden mąż w miejscu ugoru by ustalić zarysy przyszłego
skwerku.
Po dłuższym milczeniu ktoś zaproponował nieśmiało by może usypać tu jakiś
kopiec czy inne wzgórze...? Natychmiast jednak spotkał się z odporem, że w
miejscu tym najodpowiedniejszym byłby wykop przecie.
Ktoś rzekł, że może by część wyrównać i trawnik założyć...? Natychmiast
napotkał ripostę, że najodpowiedniejszym byłby tu plac zabaw dla dzieci
uprzednio elegancko utwardzony betonem.
Ktoś napomknął coś o świątyni dumania, na co usłyszał, że niechybnie jest
poganinem a miejsce to należy przeznaczyć na pomnik jedynie słuszny.
Zgodnie, choć nie bez problemów zdecydowano, że na skwerku można sadzić jedynie
gatunki rodzime. Przy okazji rozprawiając się z wszelakimi egzotami.
Przeciwko zwolennikom iglaków natychmiast zawiązała się silna frakcja
miłośników drzew liściastych.
Propozycję posadzenia brzozy storpedował natychmiast nurt patriotyczny widząc w
tym zamach na tradycje i próbę ponownego zniewolenia.
To samo spotkało pomysł z dębem. Wszak Wanda... Wszak nie po to dzieci we
Wrześni... No i w ogóle nikt nie będzie pluł nam w twarz!
Jodły na gór szczycie miały chwilowe powodzenie, lecz zaraz okazało się, że
propozycja jodły wyszła z frakcji liściastych, która to frakcja uprzednio
przeforsowała wykop miast wzgórza i że owszem ich przodkowie byli w dalekim
Sybirze, lecz nadzorcami itd. itd...
No jednym słowem (tu przepraszam najmocniej dziatki) burdel się zrobił zupełny!
Po długich pyskówkach i wyciąganiu brudów wszelakich jednak postanowiono by to
wszystko obsadzić wierzbami, które w przyszłości będą głowiaste i płaczące.
Jak uradzono tak też i uczyniono.
Niestety ów wspólny trud całodzienny pod nocy osłoną zniszczyły łyse a
zakapturzone dzieci niczyje nasłane przez swych rodziców.
Boć przecie ten, co pod tymi wierzbami to w prostej linii po mieczu żabojad i
mason niechybnie a i nos u niego jakiś taki...
W międzyczasie podczas nieśmiałej już próby sadzenia następnych drzewek oskard
zgrzytnąwszy o coś wydobył z głębi na światło dzienne macewę... po czym
następne które tkwiły tu przysypane i zapomniane.
I tak zapał ów wspólny wielki i narodowy upadł był. A rachityczną sosnę nadal
zżera mniszka a dołem dla odmiany swe dmuchawce rozsiewa mniszek...
A winnych tego upadku drogie dziatki sami sobie wskażcie.
Ach! Morału oczywiście nie będzie. Boć to antybajka przecie.

Pewniem między innymi, dlatego zaszył się w krzakach...?
Pewnie dlatego i Wy drogie dziatki izolacji szukacie w ogrodach...?

Najniższe ukłony!
Skrzypiący jak rzeczywistość M.J.

PS Może i skrzypiąco, lecz jednak wyciągam na wierzch z przepastnych czeluści
zapomnienia tę jakże sympatyczną opowieść Anny...

Zieleń w mieście (coś też nieekologicznie)
Jestem także przeciwny gloryfikacji zieleni w każdej, także byle jakiej postaci,
czyli ogródków działkowych w sercu miasta, nieuporządkowanych łąk, bądź chaszczy
jak w przypadku terenu między Parkiem Sołackim a torami kolejowymi.

Zieleń w mieście zdobi tylko w ramach, którymi jak oprawa klejnotu jest
struktura urbanistyczna. I rzecz w tym by mądrze kształtować krajobraz szlifując
i oprawiając ożywioną i nieożywioną przyrodę celowym rozwojem miasta. Jednymi z
przykładów parków, które są dla mnie byle jakie w Poznaniu są Cytadela i Dolna
Wilda.

- Cytadela - Częściowo otoczona jest...nie wiadomo czym, nieużytkami zielonymi,
najczęściej zapuszczonymi, gdyż nie stanowią parku. Spotykamy takie na skarpie
od Szelągowskiej. Co tam jest w dół do rzeki? Na pewno nie naturalna zieleń, z
której ktokolwiek ma korzyść, ani nie park. Tak samo od Armii Poznań. Trawniki
mogą być, ale dalej jakieś placyki do ćwiczeń kierowców, boisko treningowe... W
środku miasta?! Grandą jest budowa, do której doprowadził Ataner. Jednak w
ogólnym kierunku zagospodarowania ta inwestycja przydała okolicy charakteru, niż
jej odjęła. Jeśliby plan założył obudowanie torów budynkami, to Cytadela oraz
położony na Wzgórzu Św. Wojciecha park zyskałyby znacząco!
Dalej tak samo - co jest w tzw. Dolinie Bogdanki? Wielkie NIC. Z parkiem
miejskim nie ma to nic wspólnego, z lasem (jak za Maltą w kierunku na Antoninek,
na Łęgach Dębińskich, czy od pobliskiego Golęcina aż do Kiekrza) nie ma to też
nic wspólnego. Ot zarośla na łące. Czy to jest miejska zieleń? Zdaniem wielu ze
mną krytykujących brak dbałości o zieleń w mieście tak, to jest zieleń. Ale tu
jesteśmy w błędzie. To są wiejskie chaszcze świadczące o braku kultury dbałości
o zieleń. Dużo sensowniejszym pomysłem, niż konserwowanie status quo byłoby
stworzenie ciągu parków Cytadela-Bogdanka-Sołacki jednak każdy z nich byłby
przedzielony intensywną zabudową.
- Dębina - obszar na tzw. rekreację jest w konsekwencji obszarem urbanistycznej
degrengolady. Położony w sercu miasta nie jest ani parkiem, ani terenem zielony,
ani obszarem zabudowanym, jest chaotycznie porośniętym zielenią nieużytkiem z
mały wyjątkiem w środku na park z prawdziwego zdarzenia.
Wszystkie obszary przeznaczone pod sport jakich dziesiątki oglądałem w
Zachodniej Europie tonęły w drzewach. I nie pamiętam by jakiś leżał w sercu
miasta. Czy jeśli już te obiekty są i chcemy je tam zachować, to nie należałoby
tam w każdym wolnym miejscu zasadzić drzew? Czy ktoś z Was był na berlińskim
Grunewaldzie? To cała potężna dzielnica, która została urządzona w sosnowym
lesie jak Konstancin. Dokładnie tak wyobrażam sobie ten kwartał od Królowej
Jadwigi do Św. Wojciecha. Miejsce wprost idealne na społeczną akcję sadzenia
drzew. Czy to problem znaleźć szkółkę z czarnymi sosnami odpornymi na miejskie
zanieczyszczenia i zorganizować kilkuset ludzi ze szpadlami by sadzić co 6-8
metrów drzewo (w takiej odległości by nie sadzić lasu na wycinkę)?
Po drugiej stronie Sw. Wojciecha jest park. Zaniedbany, bo zaniedbany ale jest.
Lecz za nim? Czy graniczy on z przestrzenią miejską? Niestety kolejne ogródki
działkowe, które z ul. Hetmańskiej sprawiają wrażenie slumsów. I tak też
spontanicznie zobaczył je holender, z którym współpracowałem. Był autentycznie
przekonany, że tak mieszka polska biedota. Wszystkie ogródki działkowe w sercu
miasta, wewnątrze II ramy powinny zostać w kilka lat zlikwidowane, a 1/3 ich
powierzchni przeznaczona pod parki z wysokimi drzewami. To miejsce przy
Hetmańskiej dobrze nadaje się na teren inwestycyjny. Tak samo po drugiej stronie
Hetmańskiej w stronę Dębiny. Jakieś rury, ale niekoniecznie to sztuka
postindustrialna. Dalej chaszcze, chaszcze, chaszcze.. aż do Dębiny, która jest
uroczym laskiem, tylko pełno tam komarów ;-) Widać żab za mało. Natomiast między
Drogą Dębińską, a Wartą to samo. O ile do Hetmańskiej podchodzi Dębina, to po
drugiej stronie znów bajzel, ani naturalna zieleń, ani park, tylko chaszcze i
ogródki działkowe. W mojej ocenie obszar ten w kwadracie Warta-Hetmańska-Droga
Dębińska-Królowej Jadwigii powinien zostać zabudowany obiektami w charakterze
podobnymi do przedwojennej zabudowy willowej Dębca, Grunwaldu, Winiar, czy
Sołacza, czyli miejskim willami, przeplatanymi domami 4 piętrowymi. I wszystko
utopić w drzewach.