Wyniki wyszukiwania dla hasła: sadzonki owocowych drzew

Ja mam ambicje miec maly sad w ogrodzie. Mam juz sliwe (chyba wiliams) , dwie
wisnie i stara jablon. Wisnie i jablon pojda won. Jablon bo strasznie stara i
schorowana i mialam z nie 2 (slownie dwa ) jablka a z wisni garsc owocow.
Posadzilam juz renklode ulene a na posadzenie czekaja grusza i dwie jablonie.
Drzewka kupowalam w ogrodniczym na Trakcie Brzeskim. Jakosci raczej sredniej ale
po miesiecznym szukaniu drzew owocowych bralam co bylo...
Po poprzednich wlascicielach mam rowniez pozeczki czerwone , odchuchany agrest ,
ktore maja sie calkiem niezle. Na spolke z sasiadami mam winogrono rozowe i
jakies takie drobne niebieskie.
Swietnie tez maja sie ziola : macierzanki (4 rodzaje), tymianek, oregano (dwa
rodzaje) , szalwia i estragon.
W tym roku przywleklam z lasu kilka sadzonek wrzosow i chyba maja sie lepiej niz
te ktore kupilam w sklepie.
Tak ze chyba nie jest tak zle. Oczywiscie chucham i dmucham na te moja
roslinnosc . Najgorzej bylo przetrwac lato. Podlewanie po 5 godzin dziennie...z
torba mozna pojsc , jedna malutka...

Czy ktos z Was zna sie na tyle na urzadzaniu ogrodu zeby pomoc mi go sensownie
zagospodarowac? Jak kazdy poczatkujacy ogrodnik najchetniej kupilabym wszystko
co wpadnie mi w rece ale wiem, ze to glupie bo to zadna sztuka nawsadzac roslin
jak popadnie.


Mam nadzieję, że pod pretekstem porządkowania parku nie szykuje się terenów pod
inwestycje ... Najpierw wycinamy drzewa, a potem, jak ich już nie ma - to można
powoli zabudowywać teren, który już przestaje być parkiem ... Obym nie miał
racji ! A przy okazji proponowałbym rzeczywiście zastanowić się nad wycinką
samosiejek i drzew owocowych. Samosiejki wieloletnie, zdrowe - to również są
drzewa, pochłaniają zanieczyszczenia i produkują tlen. Drzewa owocowe pięknie
kwitną wiosną, są również potrzebne owadom - a te z kolei - ptakom.
Przestrzegam również przed nadmiernym optymizmem płynącym z sadzenia nowych
drzew. Wiele z nich nie przyjmie się, wiele zostanie zniszczonych przez
chuliganów. A więc - zanim wytniemy każde stare drzewo -najpierw dobrze
pomyślmy !

Ogrod ma 60 arow ale czesc jego jest zagospodarowana (troche drzew
owocowych,troche wszystkiego czyli smrod mydlo i powidlo).
Chcialbym stworzyc troche kontrastowych plam w stosunku do juz panujacej
zieleni.
Interesuja mnie rowniez drzewa duze i takie ktore z natury sa czerwonolistne.
Pod sciana domu chcialbym kilka sadzonek drzew owocowych czewonolistnych
dajacych poprowadzic sie po elewacji - jesli takie sa.

ps.Berberys i aronie posiadam.

Ad 1 Ałycza to jedno z lepszych rozwiązań. Pamiętaj jednak że żywopłot wymaga
odpowiedniego przygotowania gleby (dodania kompostu i przekopania)a czynność ta
należy wykonać na miesiąc przed sadzeniem. Na taki żywopłot nadają się tez:
Berberysy (Berberis koreana, B. thunbergii, B. vulgaris), Karagana (Caragana
arborescens), ligustr (Ligustrum vulgare), tamaryszek (Tamarix), śnieguliczka
biała (Symphoricarpos albus), szeferdia (Shepherdia argentea), Róże tak zwne
dzikie (Rosa pimpinellifolia, R. rugosa, R. Tomentosa), czeremcha (Padus
serotina), rokitnik(Hippophae rhamnoides).
Ad 2 Na terenie piszczystym rośnie większośc gatunków drzew I krzewów
owocowych. Oczywiście miejsce sadzenia nalezy na długo pzred sadzeniem uzyxnic
dodajac kompostu co sprawi że podłoze będzie długo trzymalo wodę.
Ad 3 To zalezy od gatunku I odmiany drzew I krzewów uzytych na żywoplot myślę
że minimalna odległośc dla większości to około 3-5 metrów.
Jurek


Witam bardzo miło :-) Odświeżę nieco temat, bo pomyślałam sobie ostatnio, że
miło byłoby mieć sad owocowy.... Nie mam o tym zielonego pojęcia i chciałabym
prosić o kilka rad. Chciałabym, żeby był to sad w dawnym stylu, z dużymi
drzewami i starymi odmianami. Wiem już, gdzie szukać takich sadzonek, ale nadal
nie wiem, jakie to powinny być odmiany. Co do jabłoni - jednej jestem pewna:
szara reneta. Jak dobrać drugą odmianę? Lubię jabłka winne i bardzo soczyste,
raczej twarde, ale nazwy, które znajduję w ofertach szkółek nic mi nie mówią.
Grusze... Z dzieciństwa pamiętam smak gruszek, którymi częstował mnie dziadek.
Były boskie! Mówiono o nich "williams", ale taka nazwa nie pojawia się w
ofertach, które przeglądałam. Są podobne, ale czy to to samo? Tamta gruszka
była soczysta, tak cudowna, że sok spływał po brodzie, twardawa i słodka.
Kolor: złoto - czerwony. Najlepsze były te przyniesione z przechowalni.
Czereśnie: lubię te czarne, wielkie, soczyste. Bez robali :-) I do tego jakaś
pięknie kwitnąca wiśnia (może być mniejszych rozmiarów). Tyle wystarczy mi do
szczęścia. Acha, do gruszki chyba powinnam mieć jakąś drugą, czyż nie? I
jeszcze kilka pytań technicznych: czym różnią się od siebie podkładki, na
jakich szczepi się drzewka? Co oznaczają te dziwne numerki i literki? W jakiej
odległości sadzić drzewka, żeby miały wystarczająco dużo miejsca i nie
przeszkadzały sobie, jak już urosną (za jakieś 100 lat...)? I czy na wiosnę
można sadzić - podobno najlepiej jesienią, po opadnięciu liści? Pozdrawiam,
Kaśka

Jak kto lubi. U mnie w przydomowym ogródku o powierzchni 200 m2 rosną 2 stare
przedwojenne jabłonie (owocujące), 20-letnia czereśnia i jest jeszcze miejsce
na nową, wysoką jabłoń, na której sadzonki z niecierpliwością czekam. Pod
drzewami rośnie trawa i gdzieniegdzie kwiatki. Gałęzie są tak podcięte, że po
ogrodzie można swobodnie chodzić.
W niektórych przydomowych ogrodach we Wrocławiu do dziś ostały się
przedwojenne, poniemieckie drzewa i bez problemu się "mieszczą".
Na wsiach ogrody są zazwyczaj jeszcze większe.
Inną sprawą jest to, że ludzie (przynajmniej we Wrocławiu) coraz mniejszą wagę
przywiązują do plonów. Na pierwszy plan wychodzą walory estetyczne ogrodu.
Chodzi mi m.in. o to, że zamiast sadzić brzozy, sosny, jodły, daglezje,
świerki, kasztanowce czy tulipanowce (te wszystkie gatunki rosną znacznie
silniej niż drzewa owocowe) można zdecydować się na duże drzewo owocowe.

Propozycja na Wiosenne spotkanie forumowiczow..
W jednym z artykulow pisza iz deby sa wycinane...Proponuje wiec aby po
forumowiczach i ich spotkaniach slad jaki pozostal aby wiosna sie zebrali i w
parkach Olsztynskich lub lasach posadzili oni troche debow lub innych drzew
lisciasto - iglastych... Sadzonki majatku kosztowac nie beda bo to nie sa
rosliny owocowe, Przyrode to wzbogaci i Olsztyn i teren do okolo upiekszy...
Co o tym sadzicie....

Ogrodnicy jak ogrodnicy, ale.....
Dziłkowiec nr październikowy str 36 cyt; "Najbardziej odpowiednim terminem
sadzienia drzewek i krzewów owocowych jest jesień - od października, aż do
wystąpienia pierwszych silniejszych przymrozków" dalej następuje uzasadnienie
jesiennego termiony sadzenia, i dalej "...drzewka sadzone w ty terminie
wymagają starannego zabezpieczenia przed mrozem"
Działkowie nr listopadowy str 30 cyt: "Jeżeli w październiku nie zdążyliśmy w
naszym ogrodzieposadzić wszystkich drzew i krzewów owocowych to początek
listopadajest jeszcze dobrym terminem na uzupełnienie planowanych nasadzeń. O
ostatecznym terminie sadzenia decydują jednak warunki pododowe. Nie należy
sadzić dtzew w końcu listopada czy na początku grudnia kiedy występują już
większe spadki temperatur." i dalej ""...przedewentualnymi uszkodzeniami
mrozowymi należy przed nastaniem większych spadków temperatury usypać wokół
pnia drzewka kopczyk wysokości 25 -30 cm, który rozgarnia się dopiero nawiosnę."
Sądząc po treści całych, a jedynie cytowanych wyżej artykułach można śmiało
sadzić, dotychczasowe spadki temperatury były raczej niewielkie.
Proponuję zaopatrzyć się w drzewka po drodze z Warszawy do Zamościa lub w
Zamościu. W Warszawie w OBI na Ursynowie jabłonka Genewa kosztuje 14,55 zł,
taka sama w punkcie sprzedaży drzewek i krzewów ozdobnych i owocowych (między
Kurowem a Lublinem po prawej stronie od drogi) - 5 zł,w Zamościu 7 - 8 zł. Dane
z ostatniego tygodnia, bo sam kupowałem i sadziłem.
Życzę udanych zbiorów.
pozdr.

Oferta szkółki drzew owocowych !!!
Szkółka drzew owocowych "Hades" oferuje Państwu w 2005 r. nowe odmiany
orzechów, cechujące się wyjątkowo gęstymi i niezwykle MOCNYMI gałęziami.
Dla osób z problemami natury psychicznej duże zniżki.

Wykaz naszych nowych odmian orzecha włoskiego:

1. - "Wisielec"
2. - "Panaceum"
3. - "Ot i wsio"
4. - "Obwieś"
5. - "The End"

Uwaga! Ilość sadzonek ograniczona !

:D

Musisz wejść w tryb budowanie i tam chyba na konewkę klikasz.. I tam
ogrodnicze chyba wybierasz i szukasz drzewek owocowych. I możesz
zrobić szklarnię, też tam są do tego materiały. A żeby zrobić
warzywa, szukasz w tym dziale takim brązowych kwadracików i je
kupujesz i sadzasz. Potem gdy grasz klikasz na te kwadraciki i tam
wybierasz opcję: zasadź. Gdy będziesz pielęgnowała ogródek,
zdobędziesz rangę i z czasem ze zdobytymi rangami będziesz miała
coraz więcej opcji do sadzenia. Np. truskawki czy bakłażany. A żeby
wsadzić owoce do sokowirówki, musisz poczekać aż drzewa będą je
miały. Jeśli będziesz się dobrze zajmowała drzewkami, pojawią się na
nich różne owoce. Klikasz na drzewku i wybierasz chyba opcję weź
owoce czy jakaś tam podobna. Gdy je zebrałaś, klikasz na sokowirówkę
i wybierz: uzupełnij. Dalej już będziesz wiedziała :)

Pozdrawiam, Kasia

Czy opryski sa konieczne?
Dzisiaj ze zgroza przeczytalem post Pana Jerzego o chorobach, grzybach i
szkodnikach brrr...
Chyba musze tez zaczac robic opryski szczegolnie ze liscie na niektorych
drzewach wygladaja nieciekawie. Nie robilem tego do tej pory nigdy.
Czy jest jakis srodek uniwersalny na wszystkie drzewa owocowe i jak sie to
robi, czyli kiedy i czy mozna mlode sadzonki jeszcze teraz popryskac?

Drzewo owocowe rozpięte na murze
Chozi o takie, które jest prowadzone na płasko - przypięte do muru. Widziałam
coś takiego w jakim czasopiśmie a ostatnio w Miejski Ogrodniku. POwiedzcie mi
czy ktoś spotkał się z sadzonkami drzew owocowych poprowadzonymi tak, zeby
można je było bez większych problemów prowadzić dalej (nie mam żadnego
doświadczenia w tym zakresie). A i może ktoś mi może doradzić jakie drzewo by
się opłacało posadzić - mieszkam na południu POlski (POdbeskidzie), mam ścianę
sąsiedniego budynku o wschodniej wystawie do wykorzystania oraz żyzną ziemię.
Pozdrawiam KAsia

Czy ktos z Was ma tez takie problemy?
Od dwu lat probuje zagospodarowac swoj ogrod. Posadzilam mnostwo drzew
owocowych i ozdobnych oraz roznych krzewow. Spieszylam sie gdyz chcialam aby
wszystko zaczelo rosnac jak najszybciej. Ciagle mam problem, ze ktoras z
moich sadzonek nie znajduje sie we wlasciwym miejscu wiec przenosze i
przesadzam. Wiem,ze to nie sluzy dobrze krzakom czy kwiatom ale ciagle mnie
cos nie pasuje, nie znajduje sie we wlasciwym miejscu. Czy ktos z Was mial
podobne problemy?

Wydaje mi się, że najlepszym rozwiązaniem byłoby:
a/ zakupienie na święta normalnej zciętej choinki,
b/ zakupienie na działkę wiosną 2-3 letniego drzewka.

Choinka w donicy po zimie w domu będzie na pewno mocno osłabiona. Ponadto,
jeśli trafisz na choinkę wykopaną z gruntu i posadzoną do donicy, to mogą być
poważne kłopoty z przyjęciem.
Młode drzewa znacznie lepiej się na ogół przyjmują.

I jeszcze jedno apropos sadzenia iglaków na działce. Jeśli masz lichą ziemię,
to jaknajbardziej sadź do woli. Jeśli masz dobrą, żyzną glebę, to zastanów się,
czy nie szkoda jej niszczyć. Iglaki doprowadzają do procesu bielicowania, który
wyjaławia glebę. Na żyznych ziemiach są odpowiednie warunki dla większości
liściastych.

Może w zamian za to wysokopienne drzewo owocowe?

czas wycinek drzew i sadzenia nowych

Umiemy krzyczeć, kiedy wycinają drzewa, ale sami o nie nie dbamy, sadzimy bez
rozeznania co będzie za 10 - 20 lat.
Często drzewa zagrażają mieszkańcom. Ostatnie zmiany pogody , huragany
zebrały żniwo ofiar, zniszczeń.
Sadźmy drzewa tam gdzie można a będzie sama korzyść. Wyciąć bezwzględnie
owocowe drzewa z poboczy ulic w miastach - zanieczyszczenia, owoce nie do
jedzenia.
Podcinać gałęzie , formować korony drzew - dbać o ich ładny wygląd a nie
tylko wysokość.

Jeśli chodzi o drzewa owocowe, to polecam stare odmiany na
odpornych, silnie rosnących podkładkach. Jabłonie na siewce
Antonówki, grusze na dzikiej gruszy, czereśnie na czereśni ptasiej i
śliwy na ałyczy. Wyrastają z nich dorodne, "przedwojenne" drzewa.
Jeśli chcesz, mogę podać namiary na szkółki, które takie sadzonki
produkują.

Jabłonki wymagają gleb przewiewnych. Im gleba lżejsza i bardziej przepuszczalna
tym bogatszy system korzeniowy drzewka odpowiadający za jego rozwój i drzewka
tam rosną o wiele szybciej.Na glinach to niemożliwe.Obornik daje się tylko na
lekkich glebach podczas sadzenia, na zwięzłych jest wręcz szkodliwy.Mam glinę i
w ciągu prawie dwudziestu lat posadziłam trochę drzewek owocowych, głównie
wiśni, czereśni i brzoskwiń.W tej chwili nie mam ani jednego, wszystkie słabo
rosły, chorowały i owocowały skąpo, zostały wycięte i zastąpiłam je
ozdobnymi.Niektóre kupowałam w tym samym czasie i te same co moi rodzice, którzy
glebę maja lżejszą i mogłam porównać, rosły dwa razy szybciej i do tej pory są w
dobrej kondycji.Znaczenie przy uprawie drzew owocowych ma tez poziom wód gruntowych.

babapolska napisała:

> Jam kompletny laik, może źle zroumiałam, może nieprecyzyjnie
> wyraziłam:( Młagam o wyrozumiałość:)

Totez staralam sie wytlumaczyc z wyrozumialoscia. :-)

> Czy można zaszczepić dzrzewo na miejscu, tzn już rosnące?

Mozna, jesli sie umie, ale na ogol sie tego nie robi. Nie warto.
Nalezaloby obciac juz rosnace galezie a orzecha raczej sie nie tnie.

> Czyli nie ma co eksperymentować i podrzucić cioci jednego z worka
> pięknych orzechów :(

Eksperymentowac mozna, ale nie masz gwarancji, ze otrzymasz drzewo o
takich cechach o jakie ci chodzi (innymi cechami odmianowymi sa
wielkosc drzewa, odpornosc na choroby).
Co do odmian to musisz sie dowiedziec jakie sa teraz w sprzedazy.
Mozesz tez zapytac w watku Pomologa: "odmiany drzew owocowych" (lub
cos w tym stylu).

> Czy na coś trzeba zwracać szczególna uwagę?

Jak zwykle: czy sadzonka wyglada zdrowo.

> Czyli w praktyce - chodzić po drzewach i zrywać pąki, obcinać
> gałęzie?

Nie slyszalam o przerzedzaniu zawiazkow u orzecha wloskiego (zreszta
jak? To duze drzewa). To tez cecha odmiany: jedne zawiazuja duzo
drobnych, inne malo duzych owocow.

Uzyteczny link: www.orzech-wloski.com.pl/

Sosna czarna, świerk serbski, itp. to rzeczywiście drzewa osiągające
wysokości "leśne".
Opisane przez Ciebie parametry 10-12 metrów wysokości spełniają
stare, poczciwe, choć od kilkudziesięciu lat rugowane z naszego
krajobrazu, drzewa owocowe na tradycyjnych, silnie rosnących
podkładkach. Nie mówię tu o "wieszakach" ze współczesnych sadów,
tylko o drzewach, które sadzono przed i jeszcze tuż po wojnie.
Jabłonie na siewce Antonówki, czereśnie na siewce czereśni ptasiej.
A chyba trudno znaleźć piękniejsze drzewo niż duża, rozłożysta
kwitnąca jabłoń.
Właśnie ostatnio zdobyłem takie sadzonki. Nad tym, aby znaleźć
szkółki, spędziłem wiele dni.

Można wykonać pamiątkowy prezent samodzielnie, dzięki czemu będzie odpowiednio
spersonalizowany. Nie wiem, co umiecie robić, jakie macie w domu materiały.
Można np. ozdobić ramkę do zdjęcia, uwzględniając imię dziecka i ew. datę
urodzin lub chrztu. Można zrobić to samo z porcelanowym naczynkiem - kubeczek,
kieliszek do jajek, miseczka(cena farbek do porcelany - rzędu 7-8 zł za
słoiczek), lub ubrankiem (cena farbek od 3 zł za słoiczek). Można uszyć/ozdobić
poszewkę osobistego jaśka (w zależności od umiejętności można wykonać haft lub
aplikację, chociażby w formie imienia lub inicjałów dziecka, ceny jaśków - od
5zł, ceny gładkich poszewek na jaśki - od 5 zł). Można wykonać jakąś prostą
zabawkę z drewna (ostatnio proste zabawki są modne), jeśli któreś z Was zajmuje
się majsterkowaniem.
Jeśli rodzina ma ogród, można kupić sadzonkę krzewu owocowego (np. agrest ok.
15zł), który miałby w przyszłości rodzić owoce dla dziecka (drzewka nie polecam,
bo drzewo może być kłopotliwe - rośnie dużo większe a po paru latach trzeba mieć
pozwolenie na wycięcie itd.).

Miejska zieleń musi kosztować
Znowu bez przesady, drzewa przeznaczone do sadzenia w zieleni miejskiej na
pewno nie kosztują 20 zł tylko minimum 200 zł. Są to drzewa 5, 6 letnie o
odpowiednich parametrach (ich wyprodukowanie sporo kosztuje). Nie każda
szkółka takie produkuje, nie jest łatwo o taki materiał szkółkarski!!! Za 20
zł można kupić sobie drzewko owocowe z gołym korzeniem a nie porządnie
ukorzenione drzewo ozdobne.

Kasztan kiepsko rośnie
Dzień dobry

Trzy lata temu zasadziłem na działce kasztana. Była to zwykła sadzonka ze
sklepu ogrodniczego, a nie żadna wersja karłowata. Od czasu zasadzenia
drzewko urosło tak nieznacznie, że praktycznie cały czas jest tej samej
wielkości. Z drugiej strony nie schnie, nie cierpi na żadne choroby, ma ładne
zielone listki i nawet zakwitło na wiosnę, jednak po prostu nie rośnie.
Zależy mi na tym drzewku, na tej konkretnej sztuce, stąd moje pytanie, czy
jest możliwość wspomagania rozwoju takiego drzewka? Podlewania czymś
specjalnym? Dodam, że drzewko zasadzone jest na bardzo kiepskiej glebie,
praktycznie na piasku, wśród drzew owocowych, które rosną normalnie, czyli
stają się co roku coraz większe.
Z góry dziękuję za podpowiedzi w tej sprawie,
Arelis.

Moj ogrod jest w calosci na stoku lupkowego pagorka pokrytego
zbetonowana glina. Pierwsze, co zrobilam zeby uzdatnic ziemie do
sadzenia roslin to bylo przekopanie gliny z GIPSEM (okolo 1 kg gipsu
na metr kw), piaskiem i materialem organicznym (uzywalam co w rece
mi wpadlo: obierki z kuchni, wysuszona trawe z koszenia, zmielona
trzcine cukrowa, zmielone w rozdrabniaczu liscie i kore przyniesione
z parku). Sialam tez motylkowe, ktore dlugimi korzeniami rowniez
poprawiaja przewiewnosc gleby i scinalam je pozostawiajac na
wierzchu gdy mialy ponad 10 cm.

Po roku ziemia jest pulchna i pelna dzdzownic; regularnie przykrywam
ja warstwa sciolki, robactwo wciaga ja w glab, czasem podsypie
gipsu, ktory z deszczem wsiaka w ziemie.

Te metody dzialaja dobrze jezeli sadzisz rosliny o niezbyt glebokim
systemie korzeniowym lub znoszace posadzenie w glinie. Natomiast dla
drzew, ktore potrzebuja przepuszczalnej gleby i gleboko sie
ukorzeniaja musialabys przekopac w poltora metra w glab a w glinie
taki dolek zatrzymywalby wode, wiec zalewanie korzeni nie wyszloby
im na dobre. Radzilam sobie tym sadzac drzewa owocowe (cytrusy) na
pagorkach usypanych z przepuszczalnej mieszanki ziemi i kompostu
(ale cytrusy maja dosc plytki system korzeniowy - ta metoda moze nie
dzialac dla innych rodzajow drzew).

Pozdrawiam
Luiza-w-Ogrodzie
.¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
Australia-uzyteczne linki

polecam własnie teraz nawieżć ziemię wapnem, magnezem oczywiście nie budowlanym celem odkwaszenia gleby i moim zdaniem zaplanować rozmieszczenie roślin tak by było miejsce i na iglaki i na drzewa owocowe no i oczywiscie jakąś rabatę kwiatową by przez cały rok zakwitały tam kwiaty jeśli masz więcej miejsca to mały warzywnik jest wskazany. Możesz już sie rozglądać za sadzonkami, nasionami, narzędziami niezbędnie potrzebnymi do amatorskich prac ogrodniczych

29-30.09 MOSIR Zabrze V.Giełda Dom,Ogród,Podróże
Przy MOSiR w tym czasie, w dniach 29-30 wrzesnia
w godz. 10-18 odbywać się bedzie
V.Giełda Dom,Ogród,Podróże”- wystawa i kiermasz.
Wśród ofert budowlanych będą dominowały ekologiczne urzadzenia
grzewcze, a także wyposażenie domów, ogrodzenia.
W części ogrodniczej pojawi się bogata i ciekawa oferta z całej
Polski (w tym Instytutu Sadownictwa i Kwiaciarstwa w Skierniewicach-
Zakładu w Brzeźnej) drzew i krzewów owocowych i ozdobnych, sadzonek,
kwiatów, roślin doniczkowych, winorośli, bylin, grzybni do upraw
amatorskich, cebul.
Porad miłośnikom roślin udzielą specjaliści Polskiego Związku
Działkowców
wstęp wolny!

Najlepiej wykop juz dzisiaj doly i zalej do pelna woda.
Starzy ogroidnicy wykopywali dawniej doly na drzewa owocowe na rok przed ich
posadzeniem.
Ale ty nie masz takiego wyboru:-)
Wiec po przywiezieniu sadzonek natychmiast je zakop uzupelniajac wykopy ziemia
ogrodnicza wmieszana z ta ktora byla w dolach.
Nastepnie podlej solidnie i podlewaj je az do zimy (wiadro wody na sadzonke).
Wtedy masz gwarancje na 100%
Teraz nie przycinaj dopiero na wiosne jesli sadzonka tego wymaga.

Ja bym posadził np. lipy. A liśćmi się wcale nie musisz przejmować. Jak ich nie
będziesz grabić, to one same będą się przerabiały na ściółkę. Przecież leśnicy
w lasach liściastych nie chodzą jesienią i nie grabią liści.
Jeszcze jedna kwestia. Jaką masz glebę? Bo nie każda roślina wszędzie wyrośnie.
Inna opcja to wysokopienne, silnie rosnące drzewa owocowe, powiedzmy jabłonie.
Chyba mało jest drzew równie pięknie kwitnących. O tym, w jakich szkółkach
można zdobyć sadzonki na siewce Antonówki, przeczytasz w wątku "stare, zdrowe
odmiany" (już w archiwum). Jak nie znajdziesz, a jesteś zainteresowana, to daj
znać.
Co do iglaków: ja bym je sadził tylko w ostateczności, czyli wtedy, gdybym miał
bardzo lichą, piaszczysta i suchą glebę. Drzew iglastych w Polsce jest o wiele
za dużo w stosunku do liściastych. To przede wszystkim efekt działania Lasów
Państwowych i ich poprzedników. Do tego dochodzi teraz iglakomania w ogrodach w
mieście i na wsi. Niedługo mały przydomowy sad będzie rzadkością. A dobrze
wiedzieć, że iglaki przyczyniają się do zachodzenia procesu bielicowania. Po
kilkudziesięciu latach mogą wydatnie obniżyć wartość żyznej gleby.

O widzę leśnika - zapewne z wielkimi tutułami.
Zaślepiony swoją gruszką posadzoną na skwerku przy ulicy i żal jemu
wyciąć to epokowe drzewo, posadzic w tym miejscu lipę lub inne
drzewo liściaste.
Problemem w Opolu są drzewa owocowe, których mnóstwo przy
chodnikach - zasypane rozdeptanymi owocami, pestkami - obraz
bałaganu.
Owszem wiosną piękny widok kwitnących drzew, ale gdzie
konsekwencja???
Mnóstwo kasztanów, z których spadaja skorupki na ulice i stanowia
niebezpieczeństwo poślizgu kół pojazdów - czy leśnik sprząta te
owoce jego przepieknych drzew???
Takich mamy fachowców od sadzenia drzew - na ZWM sadzono od 20 lat i
jaki mamy tego efekt??? Mnóstwo drzewek uschło, bo posadzono w
marglu, nikt nie podlewał i padły.
Przez 20 lat urosły by wielkie drzewa, ale zabrakło wiedzy i
pomyślunku - drzewa sadzi się w takich miejscach już wieloletnie z
bryłą ziemi z korzeniami , wykopuje wielki dół, wsypuje tam porządny
humus i dopiero wkłada, podlewa podczas upałów.
No cóż w Opolu same doktory i profesory od wszelkiej maści.

Weterynarzu - nie wysyłaj nam Zarządu do Wilanowa, bo jeszcze go tam na stałe
przeflancują. Panowie Burmistrzowie moga poszukać podobnych refleksji na
Działkach (park Sady). Większość rosnących tu drzew owocowych jest już bardzo
leciwa, w dużej części chora, wszystkie dawno zdziczały - co nie dziwne, skoro
najmłodsze z nich były sadzone pięćdziesiąt lat temu. Ale niech ktoś spróbuje
sobie wyobrazić, jak wyglądał by park, gdyby je masowo usunąć i zastąpić
młodymi sadzonkami.

drzewka owocowe
chcialabym na nieduzej dzialce zasadzic pare drzewek owocowych (3-5), tak by
zrobic przyjemnosc dzieciom (z dziecinstwa pamietam, ze nic tak nie smakuje jak
owoce prosto z drzewa). Czym kierowac sie przy wyborze (nie zalezy mi na duzyc
zbiorach, raczej zeby pielegnacja byla prosta)? Jak przygotowac sie do
sadzenia? W jakich odstepach sadzic drzewa? Co wybrac:grusze, sliwe, czeresnie,
a moze cos innego? Kiedy najlepiej sadzic? Gdzie kupic? Gdzie szukac porady?

Za pomoc bardzo dziekuje
ptysiak

Na naszych ogrodach działkowych jest zakaz sadzenia drzew leśnych. Uważam, że
bardzo słusznie. Jeżeli kogoś ciągnie do lasu to nie ma przeszkód. Sosny mają
potężne korzenie i poza nimi nic więcej nie urośnie i jaka z tego korzyść.
Drzewo owocowe daje efekt podobny i do tego owoce.

ponownie drzewka owocowe
Jest to temat na którym mi zależy, a jak widzę inne osoby też były nim
zainteresowane.
Ponownie proszę o odpowiedź.

"chcialabym na nieduzej dzialce zasadzic pare drzewek owocowych (3-5), tak by
zrobic przyjemnosc dzieciom (z dziecinstwa pamietam, ze nic tak nie smakuje jak
owoce prosto z drzewa). Czym kierowac sie przy wyborze (nie zalezy mi na duzyc
zbiorach, raczej zeby pielegnacja byla prosta)? Jak przygotowac sie do
sadzenia? W jakich odstepach sadzic drzewa? Co wybrac:grusze, sliwe, czeresnie,
a moze cos innego? Kiedy najlepiej sadzic? Gdzie kupic? Gdzie szukac porady?"

Za pomoc bardzo dziekuje
ptysiak

Witam na forum Gazety!
Przepraszam za opóźnienie w odpowiedzi, ale pierwszeństwo mają ci którzy pytają
o choroby czy szkodniki.
Winorośl jest jak większość uprawianych drzew i krzewów owocowych to tak zwana
odmiana uprawna, a to znaczy że rozmnażamy ja za pomocą sadzonek lub okulizacji
(szczepienia). Rośliny te bowiem rzadko dają się rozmnożyć drogą generatywną,
czyli kwiat-nasiona. Stąd z nasion wyrasta tylko dziczka podobnie jak ma to
miejsce z większości drzew pestkowych. Roślina ta może (ale nie musi) różnić
się od rośliny skąd pochodził owoc. Należy tu wziąć również pod uwagę, że z
biegiem lat wiele roślin zmienia wygląd swoich liści i różnią się one wyglądem
od młodych osobników. Na pewno owoce z takiej rośliny będą się różniły
wielkością i smakiem od tych z których pochodziły nasiona. Stąd najlepsza
metoda pozyskiwania młodych roślin jest ukorzenianie pędów, które ukorzeniają
się dość łatwo.
Pozdrowienia,
Jerzy Woźniak

maciekwiercinski napisał:

> Niestety chyba żadne..?

dziękuję za ciekawe rady,
ale z jedną, powyższą uwagą nie mogę się w pełni zgodzić.
praktycznie na każdej glebie (pomijam jakieś ekstremalne przypadki) coś rośnie.

Działkę mamy od niedawna, 4 sezon, i stosuję głównie ściółkowanie ziemi wokół
wszystkich posadzonych roślin, właśnie tak, jak piszesz. Działa rewelacyjnie.
Ściółka ogranicza rozwój chwastów, utrzymuje wilgoć, nie ma 'skorupy', potem
mieszam z ziemią więc poprawia się jej struktura, same zalety.
Jest może jedna wada, nornice lubią się tam chować.

Wspaniale rosną na ciężkiej ziemi głogi, bez, również czarny, morwa ma już
prawie 2.5 m i pierwszy raz ma owoce, modrzewie,
dają sobie też radę inne drzewa, takie jak m.in sosny, brzozy, nawet jałowce.

Niestety gorzej jest z bylinami, drzewkami owocowymi i kwiatami.
Wymagają one więcej opieki, a tej niestety im brakuje.

Widzę, że masz duże doświadczenie ogrodnicze,
co mogłbyś polecić do sadzenia w taką glębę ? i oczywiście odpornego na mrozy,
bo na zimę nic nie okrywam, nie obsypuję.
pozdrawiam

Co za łutropa - ciągle trzeba się logować. Jeszcze jeden ciekway akapicik z
pracy profesora Achremczyka o klimacie w czasach baroku.
Ochłodzenie klimatu oraz długie utrzymywanie się śniegu wpływało niekorzystnie
na stan sadownictwa. W Prusach Książęcych zarządzeniami władz starano się
zwiększyć obszar sadów. Wydano na przykład edykt zabraniający pastorom
udzielania ślubu przed okazaniem zaświadczenia, że pan młody zasadził sześć
drzewek owocowych w swoim ogrodzie. W latach 1729-1730 podjęto akcję sadzenia w
pierwszym rzędzie drzew owocowych. Posadzono ich ponad 120 tysięcy! Na Warmii
taką akcję podjęto dopiero po 1766r. Zmiana klimatu wpływała także na stan
innych upraw. Władze pruskie zaczęły przymuszać w połowie XVIII w. Chłopów do
sadzenia ziemniaków bardziej odpornych na wahania pogodowe niż zboża.
(Stanisław Achremczyk)

Widzisz Rito, masz okazję zdobyć 6 nowych drzewek owocowych do Twojego ogrodu!
Musisz tylko przyszłego zięcia powiadomić o tym starym, pruskim zwyczaju.

romank napisał(a):

> Witam,
> Odwiedzając forum wydało mi się, że może być Pan fachowcem w dziedzinie
> ogrodnictwa. A dowiedziawszy się, że mieszka Pan we Wrocławiu, chcę zapytać
> gdzie w naszych (wrocławskich) okolicach robić zakupy "roślinne". Szukam np.
> szkółki leśnej, gdzie mógłbym kupić tanio sadzonki świerków, a także
> wiarygodnego ogrodnika, w celu zakupu kilkudziesięciu żywotników na żywopłot.
> Jakieś rady? Własna hodowla?
> Dziękuję
> MK

Witam!

Dziękuję za zaufanie, ktoremu będę starał się sprostać...

Rzeczywiście drzewa leśne taniej i lepiej ( sprawdzony i kotrolowany materiał )
kupować w szkółkach leśnych...

Ja korzystałem ze szkółek Nadleśnictwa Miękinia, Bystrzyca Klodzka, Szklarska
Poręba., ale znam też szkółki w Nadl Oleśnica, Milicz...

Szkólki ozdonbe to chyba największa jest pana Kułaja pod Brzegiem, zaś materiału
owocowego we Wróblowicach swego czasu filii Skierniewic...

Tyle o świerkach i owocowych...

Zywotniki i inne żywopłotowe sa specjalnie do tego celu hodowane..,
w tej chwili nie przypominam sobie by ktoś się specjalizował w żywopłotowych...
Ale żywotniki są czasem rozmnażane przez szkólki leśne...

Ja wolę żywotnik olbrzymi ( Thuja Plicata) od zachodniego, ktory jest trwalszy,
ladniejszy i nie ulega wykrotom...

Wymaga jednak gleb głebszych i wiecej wilgoci, co na lewym brzegu Odry jest nagól
spełnione, gorzej na tych piaskach prawo-brzeżnych..
Może można zamówić w większych centrach jak punkt w Ogrodzie Batnicznym lub na
przeciwko Makro poi lewej stronie drogi na Kłodzko...

Ja mogę dostarczyć Jodłe Szlachetną Abies Nobilis: wolno rosnąca dlugowieczna
wcześnie szyszkująca i osiągająca potężne rozmiary ale dopiero po wielu latach

Pozdrawiam!
Maciek

PS Gdy te świerki mialy być sadzone na slabszych suchszych glebach to zamiast
pospolitego polecam: serbski i kłujący
Pierwszy ma przepiękny bajkowy pokrój drugiej tanio można kupić niewybarwione
(zielone) odpady hodowlane ( az daleka nieopdróznialny od pospolitego)
Albo daglezje też piekne i jakże swojskie, szybko-rosnące.., i jeszcze znoszące
gorsze stanowiska niż Piecea Excelsa...

A może też modrzew polski ( suchsze satnowiska niż europejski)

Z pewnością choroba. Dużo jest różnych chorób gnębiących czereśnie i wiśnie.
Bardzo groźny i rozpowszechniony jest rak bakteryjny, który objawia się m.in.
zasychaniem gałęzi i gumozą (wycieki żywicy). W zasadzie nie ma skutecznych
metod leczenia oprócz wycinania zarażonych gałęzi lub całych drzew. Podobno
skuteczne są antybiotyki, ale te w Polsce są zakazane w przypadku sadów.

No chyba że to drzewka posadzone w tym roku i lipcowa susza tak je wykończyła.
Chociaż skoro kwitły, to raczej są starsze. Wycieki żywicy przemawiają jednak
na rzecz choroby. Ale nawet jeśli to susza, to chyba lepiej posadzić jesienią
nowe zdrowe drzewa.

I jeszcze jedno. Ja w przeszłości zetknąłem się z różnymi sadzonkami czereśni i
przyjmowały się one z różnym powodzeniem.

1986 r. - kupiona na południu Wrocławia, od początku rosła marnie i po paru
latach uschła
1988 r. - kupiona we Wrocławiu w punkcie, który już nie istnieje, przyjęła się,
rośnie i owocuje do dziś (ma już 7 m wys.)
1999 r. - kupiona w popularnym punkcie w Centrum Wrocławia - uschła po
kilkunastu dniach
1999 r. - kupiona w punkcie, który już nie istnieje, przyjęła się, już w
pierwszym roku miała spore przyrosty, rośnie i owocuje u sąsiadki
2004 r. - 5 szt. kupione w tym samym popularnym punkcie w Centrum Wrocławia,
WSZYSTKIE uschły kilka tygodni po ruszeniu wiosennej wegetacji
2005 r. - 4 szt. kupione w Wandzinie w woj. pomorskim (ośrodek szkółkarski
starych odmian drzew owocowych na tradycyjnych silnie rosnących podkładkach),
WSZYSTKIE przyjęły się po ciężkiej zimie (nie były osłaniane!) i rosną,
niektóre jak szalone (jeszcze nie zakończyły wzrostu!)

Pan w opisywanym przez mnie punkcie w Centrum Wrocławia był bardzo nieuprzejmy,
gdy przyszedłem i powiedziałem, że wszystkie 4 czereśnie mi uschły (nawet nie
domagałem się zwrotu pieniędzy - w sumie 50 zł). Od razu stwierdził, że
musiałem drzewkom przesuszyć korzenie. Tymczasem ja po zakupie przewiozłem
drzewka w samochodzie w ciągu 15 minut do domu i od razu je posadziłem,
umoczywszy wsześniej korzenie każdego z nich w wiadrze z wodą.

Z kolei czereśnie z Wandzina wiozłem samochodem do Wrocławia prawie cały dzień
(korzenie owinięte jedynie w wilgotne prześcieradła).

Sława!

20 ar to duza działka wiec mozna już tu poszalec.

Uwazam,że najpierw musisz sobie zaplanowac zielen wysoka, gdzie masz słońce,
poldnie jaki sasiad, gdy sie dogadasz to nie musisz przestrzegac jakis tam
regul o metrach od granicy, ale moz wlasnie sobie strzelicie szpaler wysokich
drzew na granicy podszytem np cisów..?

Wszystko do uzgodnienia.

Potem zaplanuj krzewy, zamiast tantedetnego iwrecz smietnikowego ligustra
polecam cisy, nie dosc,że piekne i zimozielone to jeszcze przycznisz do
reintrodukcji tego ginacego gatunku. Nawet jesli nie zywopłot z cisów to
jednak nieco powinnas posadzic, ale uwaga: to duze krzewy, wiec raczej na
obrzezach i druga uwaga pod cisem nic juz nie wyrosnie.

OProcz wierzb, mandzurska dobrze idzie z sadzonek, wiec mozesz zafundowac sobie
szpaler.

Placzaca czyli biala tylko dw dobrze wiolgotnej ziemi i napelnym slońcu, ja ma
suchszej i w polcieniu, wiec ocno luzna i nie tak efeklktowna.

Zapalanuj tez za wczasu czy chcesz robic oczko, staw itp.

Gdzie miesjaca cieniste, gdzie kwiaty jakie, gdzie słoneczna polna.

Oczywiscie nie wspomnialem o domu, ale tez rozwaz cy chcesz sie tam budowac, bo
potem wielki zal gdy trzeba bedzie co9s wyciac.

Umiar tez z drzewami owocowymi, które do najpiekniejszych nie naleza a w
warunkach amtorskich nie potzreba az tylu owoców, których potem ani zjesc ani
przerobic nie da sie.

Warzywnik jasne ale to zalezy czy tam miezkasz czy tylko w weekendy?

Bo inaczej zaplewisz sie na amen.

Forum Słowiańskie
gg 1728585

sadzenie drzew owocowych
Znalazlam wreszczie szkolke, ktora ma drzewka na podkladkach skarlajacych. Mam
teraz pytanie kiedy jest najlepszy/ ostateczny termin sadzenia jesiennego. Czy
to juz, czy mozna jeszcze poczekac do konca wrzesnia?
Acha , drzewka sa w pojemnikach.

Przeczytaj sobie ten artykulik na temat sadzenia drzewek owocowych:
www.e-ogrody.com/tygodnik/sadzenie_drzew_owocowych,189,224.html
Sadzenie drzew owocowych

stare, dobre odmiany
Obecnie w szkółkach oferowane są przede wszystkim drzewka owocowe odmian
towarowych, stosunkowo nowych. Tymczasem giną bezpowrotnie stare, tradycyjne
odmiany, bardzo dobrze nadające się do przydomowych sadów i ogrodów.
Dodatkowo sprzedawcy oferują drzewka praktycznie wyłącznie (wyjątkiem są
m.in. niektóre czereśnie, śliwy, grusze) na podkładkach ograniczających
wzrost. W efekcie drzewa są mniej odporne na choroby i mróz, żyją znacznie
krócej i wymagają regularnego silnego cięcia i nawożenia, gorzej
przystosowują się do różnych rodzajów gleby.
Tradycyjne, silnie rosnące podkładki to np. siewka Antonówki dla jabłoni,
dzika grusza (ew. kaukaska - trochę słabszy wzrost) dla gruszy, czy czereśnia
ptasia dla czereśni.
Przez długi czas bezskutecznie szukałem informacji na temat szkółkarzy
produkujących silnie rosnące drzewa owocowe starych odmian. Niestety, we
Wrocławiu jak dotąd nie znalazłem. Ale w innych częsciach Polski tak. Na
początku tego roku złożyłem zamówienie w Skierniewicach oraz w
Bolestraszycach.
Informację tę piszę z 2 powodów:
- by zachęcić Państwa do uprawy (i ratowania) starych odmian,
- osoby zainteresowane mogły skorzystać z kontaktów, do których dotarłem.

Poniżej przedstawiam ciekawe linki do stron www (zawierają też dane
teleadresowe). Gwoli ścisłości zaznaczam, że nie reprezentuję żadnej z
poniższych instytucji.

www.ihar.edu.pl/gene_bank/Gardens/Bolestraszyce/ptob.html
Można zamówić jabłonie. Produkcja sadzonek trwa 2 lata. Koszt ok. 10 zł.
Do tego niestety koszty odbioru (k. Przemyśla) lub spedycji (ok. 50 zł).

www.ihar.edu.pl/gene_bank/kurator.html
www.insad.pl/strukturaISK/struktura5_sad.htm
Pani z tej instytucji podała mi telefon szkółkarza ze Skierniewic. Produkcja
sadzonek trwa 1 rok (pod folią). Koszt w pojemniku ok. 10 zł. Do tego
niestety koszty odbioru (Skierniewice).

www.przyrodapolska.pl/wrzesien04/anto.htm
www.dolnawisla.pl/projekty_02.php
www.sie.most.org.pl/raport-03.rtf
www.ekosz.republika.pl/ochrona.html

nie wiem jak z malinami, ale po wiekszosc sadzonek krzewow i drzew owocowych
jezdze do Pierzchna (kolo szkoly w lewo z DK - 1km) i tam ceny sa normalne. Tam
sa jeszcze 2 szkolki ale z cenami z sufitu.

Boisko zaplanowałabym tak, aby było częściowo ocienione drzewami -
latem to duża ulga biegać nie koniecznie w pełnym słońcu. W którym
miejscu? pewnie jakoś tak aby nie koniecznie było widoczne gdy
patrzysz z okien - te bramki i inne elementy do ozdobnych raczej nie
należą. A poza tym w takiej zielonej połaci trawnikowej uroku
zbytniego nie ma.
Dobrze jest planować ogród biorąc pod uwagę widok z okien np. krzewy
i byliny kwitnące o różnych porach roku - aż serce rosnie gdy
zerkasz przez okno, a tam rodododenrony sobie kwitnią, albo
magnolie, albo wiśnie ozdobne albo róże...
drzewka owocowe można zgrupować w miejscu tzw. ogrodu użytecznego:
czyli owoce, warzywa i zioła razem - jak ładnie odgraniczysz to od
reszty ogrodu np. ładnie przycinanym zimozielonym żywopłotem z
bukszpanu, to bedzie ładnie wygladało przez cały rok. Miejsce
dobierzesz łatwo, zastanawiając się, które bedzie niewidoczne z
okien i słoneczne - aha, drzewka owocowe musisz sadzić dość rzadko
wtedy, aby nie zacienić gleby.
Mozna też drzewka owocowe wkomponować w resztę ogrodu, dlatego że
drzewko owocowe nie musi być drzewkiem, ale można z niego zrobić np.
zywopłot rozdzielający jakies częścio ogrodu, albo np. prowadząc je
na tzw. sznurach.
Drzewka morelowe i brzoskwiniowe cudnie wyglądają i mają się też
bardzo dobrze prowadzone przy ścianie południowej, takie rozpiete na
płasko. Są zdecydowanie bardziej ozdobnym elementem ogrodu i
zabierają mniej miejsca - szcegółowych informacji poszukaj albo w
internecie albo w ksiązkach.

odnośnie terminu sadzenia, jesień rzeczywiście jest dobra, ale mogą
przyjść zimą silne mrozy i wymrozić rośliny swieżo posadzone. termin
wiosenny pozwala roslinie na ustabilizowanie się i wzmocnienie
systemu korzeniowego przez caly sezon wzrostu plus jesień. Termin
wiosenny nie ma w sobie nic złego :) a te w doniczkach można sadzić
nawet latem, ale musisz brać wtedy pod uwagę ze w upalne dni trzeba
je bedzie podlewac nawet 2 razy dziennie.
Oczywiście sa zwolennicy i jednego i drugiego terminu. Ja tez
nieustająco sie waham, chociaż ostatecznie przyjęłam zasadę, że jak
mi na czymś bardzo zalezy np. sosna 2 m, to sadzę ją pod koniec
sierpnia.

Może to i racja z tą glebą.

Posadziłem kupny, szczepiony egzemplarz laskowego krzewu w moją
piaszczystą glebę. [podsypka, podsypka i multum podsypek, boć
piaski!]
Sąsiadowi za płotem, z jego zgodą chętną, posadziłem odrost
leszczyny przywieziony z innej sadzonki. [podsypki ciut mniej :-) ]

Ta pierwsza już zawiązuje pierwsze próbne orzeszki i kwitnie - ta
druga jeszcze rośnie i nie raczy kwitnąć - rzeczywiście będzie
drzewem
laskowym.

Szkoda, że {Ewa} kupując aż trzy sadzonki nie zakupiła ich z różnych
trzech szkółek [?].
Mogłyby wtedy dać pewność, że się zapylą jako niesamopylne.

Z tym różnym terminem kwitnienia u leszczyn to może jednak dotyczyć
różnych klimatycznie okolic.
Obserwując taką leszczynę, u mych rodziców posadzoną, widzę, że
zimą potrafi ona kwitnąć i miesiąc cały - spokojnie więc z sąsiadami
się zapylałaby.

Sadząc ją rodzicom z rozmysłem wybrałem ją w sklepie jako samopylną.
Długo po posadzeniu nie chciała kwitnąć, podejrzewałem oszustwo
sprzedawcy.
Ostatnio sąsiad, zza płota u rodziców, wykarczował swą starą
odmianę leszczyny - nasza jednak zaowocowała, może więc jednak
sprzedawca nas nie oszukał z tą samopylnością.

Albo - w okolicy nadal jest jakiś nie znany nam amant?...

{Ewo}!
Każde drzewo owocowe i krzew, nieprzycinane i niekształtowane, ma
chęć rosnąć w konary i gałęzie, nieowocując i dużymi owocami, i zbyt
obficie.

Sąsiada rodziców leszczyna została usunięta z tej właśnie przyczyny,
że była pozostawiona samopas - wyrosły z niej pnie grube jak udo Udo
Jürgensa, owoców dawały tyle, co kot napłakał [koty nie mają
woreczków łzowych].
Nasza jest przeze mnie pilnowana, wycinam jej kilka razy w roku
odrosty, koryguję zarys korony - choć jest ze trzy razy mniejsza niż
ta sąsiadów wycięta, to owocuje kilkakrotnie od niej lepiej.

Warto, by {Ewa} sobie jaki badyl zimą z jakiejś innej, daleko
znalezionej, leszczyny wycięła, nieco skróciła na góra pół metra [ze
dwa pięterka pączków ponad ziemią], w swoją, jak pamiętam, żyzną i
podmokłą glebę jesienią wetknęła - a spokojnie doczeka się za jakiś
czas zapylania.

Lepsza jednak szczepiona sadzonka z renomowanej szkółki, bo ta i
szybciej owocować będzie, i nie będzie chętna do rozrastania się.
Ale sekator, Szanowna {Ewo}, mieć własny trzeba. Tu cięcia są
potrzebne na bieżąco, nie raz na rok, jak pisała o tym kiedyś...

Powodzenia.

Dar61

marek_p napisał:

> Jeden z mniejszych posadzę do gruntu przy
> ścianie budynku, jest szansa, że przezimuje.

nie mam albizji i nie będę miał, bo po pierwsze nie mam szklarni, a po drugie
takie "mimozy" by się w moim perzu nie uchowały. wymaga to opieki, a ja swoich
roślin nie rozpieszczam. albizje wymagają odpowiedniego nawożenia i starannej
opieki. nie są w ogóle odporne na mróz. tylko julibrissin wytrzymuje
wyjątkowo do minus 20, ale pod warunkiem, że pędy już latem zdrewnieją. ładne,
ale do mojego ogrodu zbyt delikatne.

oprócz już wymienionych u mnie dobrze rosną: wszystkie jodły, grujecznik,
halezja, szczęślin, fortegila, ambrowiec, tulipanowiec, platan, stewartia pseudo
camelia, strączyn, kielichowiec, dereń kousa, dawidia, kokornak, błotnia,
cypryśnik błotny, cedr atlaski, cedr libański, modrzew japoński, itd., a z
owocowych: kasztan jadalny, świdośliwa wielkoowocowa odm. "ballerina", kiwi
ostrolistne, cytrynian chiński, goji, aronia odm. z czerwonymi owocami,
kamczacka jagoda, itd.

> Z tego co widzę masz wspaniałą kolekcję i chyba spory teren do dyspozycji
skoro sadzisz drzewa, które w swojej ojczyźnie osiągają rozmiary XXXXL. <

a kto powiedział, że ja sadzę? małe sadzonki sadzi moja żona, a ja później muszę
wycinać, jeżeli zbyt duże urośnie i przeszkadza. naturalnie przy każdym drzewie
jest awantura. w ubiegłym roku pod piłę poszła sosna austriacka, sosna żółta,
platan i dwie wejmutki.

czy spory teren? chyba nie. nie ma nawet gdzie stanąć, bo wszędzie coś
posadzone. musiałem dokupić kilka hektarów, bo już nie było gdzie sadzić.

Pani Martvica napisała:

> W celu zachowania prywatności sadzi się żywopłot,
> który nawet jak będzie wysoki na 3 metry, to nie zasłoni widoku tak ogólnie.

Droga Pani. W poprzednim planie była mowa o terenach otwartych tj. ZO1, ZO2 i
ZO3.
Na terenach tych nie było możliwości sadzenia drzew owocowych oraz sadzenia
żywopłotów o wysokości nawet do 3 m. Można było uprawiać jedynie koniczynę.
Mało tego. Na niektórych prywatnych działkach wytyczono ciągi widokowe,
po których chyba mogli spacerować turyści?

> Pal sześć, że na Woli się mało miejsca porobiło, ale
> infrastruktura tego nie wytrzyma. Mamy drogi bez możliwości poszerzenia,
> kanalizację obliczoną na domy jednorodzinne, nie osiedla...

Magistrala główna kanalizacji nie jest nowym tworem infrastruktury technicznej
na Woli Justowskiej i ulegnie kiedyś wymianie. W trakcie takiego remontu można
przecież powiększyć przekrój rury – uniknie się w ten sposób budowy
niewygodnych zbiorników indywidualnych. Takie rozwiązanie będzie leżeć również
w interesie zakładów i firm odprowadzających i utylizujących odpady ciekłe.
Ale jak do tej pory, zapewniam Panią, istniejąca kanalizacja „przetrzyma” nawet
kilka dużych osiedli domków jednorodzinnych.

Proponuje Pani zapoznać się z treścią aktualnego na dzień dzisiejszy
Rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 12 kwietnia 2002 r. w sprawie
warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie (Dz.
U. Nr 75, poz. 690 z późniejszymi zm. z dnia 15 czerwca 2002 r.).
W rozporządzeniu tym znajdzie Pani szereg odpowiedzi na nurtujące Panią
pytania, w tym, wytyczne szerokości dróg do domków jednorodzinnych i innych
budynków.

> w tym momencie nie ma planu, z praw korzysta się 'na dziko' i wykorzystując
> zasadę dobrego sąsiedztwa, która z dobrem nie ma nic wspólnego.
> Będzie plan, będzie mniejszy bałagan...

Szanowna Pani. A czy potrzebuje Pani (albo ja) taki plan miejscowy, w którym
zabrania się odbudowy, budowy czy dobudowy? A czy Pani wie (bo ja wiem), że ten
nowy plan miejscowy zachowa reguły starego i stawia twarde zasady nie będąc
jeszcze nowym?

Powinno się także unikać sadzenia tego gatunku jałowców w ogrodach, gdzie
uprawia się również drzewa owocowe.

> Jak mam wybrac drzewo? Na co zwrocic uwage kupujac drzewka.

1)Dobór odmiany. Poczytać przed zakupem. Uwzględnić zarówno walory konsumpcyjne
owoców, termin zbioru, jak i odporność odmiany na choroby i szkodniki. Do
uprawy amatorskiej raczej trzeba brać odmiany odporne. Jeśli w pobliżu brak
dużego skupiska drzew owocowych, to trzeba uwzględnić to, że odmiany (w ramach
tego samego gatunku) powinny się wzajemnie zapylać.

2)Wybór podkładki. Reguluje ona siłę wrostu oraz okres wejścia w wiek
owocowania. Jeśli chcesz mieć duże, "przedwojenne" drzewa, potrzebujesz
podkładek silnie rosnących. W p.p. karłowych. Link do odpowiedniego wątku w
wątku "kosztela".

3)Korzenie - powinny być możliwie jak najmniej uszkodzone (chociaż u drzew
sprzedawanych z "gołym korzeniem" zawsze są mocno poobcinane), nie powinny być
połamane, obdarte z kory, nie powinny mieć guzów, narośli, itp. Ale oczywiście
wszystkich chorób i tak gołym okiem nie można wykryć.
Korzenie nie mogą być przesuszone. Jeśli długo potrwa transport, to może owinąć
je wilgotną szmatą, itp. Przed posadzeniem można korzenie zanurzyć w wodzie.
No a jeśli sprzedawca przesuszył, to trudno, masz pecha.

4)Pień - kora ma wyglądać zdrowo, nie powinna mieć otarć mechanicznych,
wyłamanych pąków. Lepiej wybrać krępy egzemplarz o stosunkowo szerokim pieńku,
a nie jakiś szczególnie wątły, cienki.

> Czy moglibyscie doradzic najlepsze odmiany?

Ja jestem entuzjastą starych odmian drzew owocowych, uprawianych na naszych
ziemiach od dziesiątek, a w niektóych przypadkach nawet 2-3 setek lat. No ale w
standardowym doborze ich nie ma. Trzeba specjalnie zamawiać. O tym, gdzie je
można kupić napisałem wczoraj w wątku "kosztela".
A co do doboru to znam osobiście czereśnię Burlat. W miarę dobrze sobie radzi
bez ochrony chemicznej. Owoce duże, smaczne, choć jak na czereśnie trochę ostre
w smaku.

> Czy po posadzeniu mam je przyciac?

Przyciąć wczesną wiosną, zdezynfekowanym sekatorem (żeby wirusów i bakterii nie
roznosić z drzewa na drzewo), rany zasmarować pastą sadowniczą.

Co do sadzenia, to już dużo przedmówcy napisali, więc nie będę się dokładał.
Poza 1 rzeczą - nie dawaj pod korzenie świeżego obornika, bo możesz je spalić.
Na wiosnę można delikatnie podsypać obornikiem, ale nie bezpośrednio nad
korzeniami, tylko trochę dalej, w formie pierścienia w pewnej odległości od
pnia. Przemieszać z wierchnią warstwą gleby.

Kasia, nie słuchaj ich tak do końca, mają tylko częściowo rację ;-PPP

Oprócz roślin wymagających podlewania i dbania są też takie, które możesz sobie
spokojnie sadzić, to takie chwastopodobne ustrojstwa, które zawsze znajdą
odrobine wody i będą się rozwijać i plenić ;)
Np. rojniki (te zielone gwiazdy) albo takie szare cóś, nie wiem jak się nazywa,
my mówimy na to „wycieraczka” ;)
www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/c5363bd7e13e85ae.html
To rośnie nawet na piasku, możesz zacząć od jednej malutkiej sadzonki, jak
skończysz budowę będziesz mieć całą plantacje do obsadzania skalników i obrzeży
trawników :)
Fajne są też wszelakie trawy ozdobne, tez zaczynałam od jednej sadzonki, teraz
plenią się coraz bardziej :)
Poodwiedzaj znajomych, którzy mają ogrody i popytaj, pewnie cos od nich
dostaniesz z takich plennych rozsad, ja sama dostawałam od znajomych i teraz
się dzielę z sąsiadami :)

Możesz też posadzić, ale jesienią albo wiosną, iglaki jako żywopłot w tych
miejscach, gdzie ciężki sprzęt nie będzie jeździł. Ja obsadziłam cały tył
działki sosnami i świerczkami, siewki dostałam za grosze w nadleśnictwie. I po
kilku latach mam prywatny lasek z tyłu, nawet grzyby mi rosną i zaczyna
wytwarzać się ściółka pod drzewami. Wyślę Ci zdjęcie na priv, bo się wstydzę
publicznie pokazywać co mam bliżej domu ;-PPP

Natomiast faktycznie daj sobie spokój z owocowymi czy jakimiś ładnymi iglakami,
nie dość, ze nie dasz rady pielęgnowac, to jeszcze Ci większość ukradną z
działki :(((


Witam ponownie!
Niestety w Polskim prawie brak ogólnie obowiązujących przepisów, określających
minimalne odległości sadzenia drzew i krzewów od granicy działki sąsiada. Sądy
dość często powołują się na regulamin ogrodów działkowych, w którym możemy
znaleźć następujące zalecenia:

Krzewy owocowe, słabo rosnące nie formowane krzewy ozdobne oraz formy płożące
należy sadzić co najmniej l m od granicy działki.

Gatunki i odmiany drzew karłowych lub słabo
rosnących , a także krzewy silnie rosnące i nie formowane w żywopłoty - 2 m od
granicy.

Wysokopienne drzewa owocowe i średnie drzewa ozdobne o wysokości nie
przekraczającej 10m, powinny być posadzone, co najmniej 3 m od granicy.

Orzechy włoskie, czereśnie i inne silnie rosnące
drzewa należy sadzić w odległości co najmniej 5 m.

Ponadto przepisy prawa sąsiedzkiego zalecają:

Jeżeli na naszą stronę przechodzą gałęzie drzew owocowych, to owoce - dopóki
rosną - stanowią
własność sąsiada. Ma on prawo zrywać je z naszej „przestrzeni powietrznej".
Jeśli zaistnieje konieczność, może w tym celu nawet wejść na naszą działkę.
Odpowiada wówczas za wyrządzone przez siebie ewentualne szkody. My możemy
jedynie wykorzystać opadłe owoce pod warunkiem, że nie będziemy strząsać ich z
drzewa.

Korzenie drzew i gałęzie przerastające na naszą
stronę możemy usuwać bez uzgodnienia. Nie możemy jednak doprowadzić tym
zabiegiem do uschnięcia drzewa gdyż wówczas możemy odpowiadać z powództwa
cywilnego. Lepiej więc zobowiązać właściciela drzewa do obcięcia ich w
wyznaczonym przez nas terminie. Jeśli tego nie wykona możemy obciąć je sami.

Opadające liście i kwiaty mogą zaśmiecać sąsiednią działkę. Wówczas właściciel
drzewa może zostać zobowiązany do ich sprzątnięcia lub pokrycia kosztów prac
porządkowych.

Szkody powstałe wskutek złamania się konaru musi naprawić właściciel gruntu, na
którym drzewo rośnie.

To tak w skrócie wszystko! Tak na marginesie lepiej uzgadniać z sąsiadem
nasadzenia w pobliżu granicy, aby w przyszłości uniknąć scysji i konfliktów tym
bardziej, że jak widzimy przepisy na ten temat formalnie nie istnieją.

Pozdrowienia,
Jerzy Woźniak

Dokładnie.Wycięte drzewa owocowe były wcześniej niż osiedle.No tak nowe
urosną.Tylko ja ich już nie zobaczę.Patykami świeżych sadzonek nie ozdobi sie
osiedla.Jeżeli w ogóle zostaną posadzone.A w ogóle - wyrównać wszystko będzie
gładko.

derre napisała:

> Art. 48. 1. Jednostki organizacyjne i osoby fizyczne są obowiązane utrzymywać
w
> e
> właściwym stanie drzewa i krzewy rosnące na użytkowanych nieruchomościach.
> 2. Usunięcie drzew i krzewów z terenu nieruchomości może nastąpić za
> zezwoleniem wójta, burmistrza albo prezydenta miasta. Organ ten może uzależnić
> udzielenie zezwolenia od przesadzenia drzew lub krzewów we wskazane przez
niego
> miejsce, jeżeli takie przesadzenie jest możliwe, albo od zastąpienia drzew lub
> krzewów przewidzianych do usunięcia innymi drzewami lub krzewami.
> 3. Zezwolenie na usunięcie drzew lub krzewów z terenu nieruchomości wpisanej
do
> rejestru zabytków wydaje wojewódzki konserwator zabytków.
> 4. Przepisów ust. 2 nie stosuje się do:
> 1)drzew i krzewów owocowych,
> 2)drzew i krzewów sadzonych na plantacjach,
> 3)drzew i krzewów, których wiek nie przekracza 5 lat, z zastrzeżeniem pkt 4,
> 4)drzew i krzewów, których wiek nie przekracza 30 lat, usuwanych z terenu
> nieruchomości stanowiących własność lub będących w użytkowaniu wieczystym osób
> fizycznych.
>
>
> Art. 48a. Przepisów ustawy dotyczących usuwania drzew i krzewów, pobierania
> opłat i wymierzania kar nie stosuje się do:
> 1)drzew i krzewów w lasach i na gruntach leśnych,
> 2)drzew i krzewów objętych ochroną na podstawie ustawy o ochronie przyrody,
> 3)drzew i krzewów usuwanych z wałów przeciwpowodziowych i międzywali, jeżeli
> obowiązek ich usunięcia wynika z odrębnych przepisów.

Skoro juz wpadlismy w przepisy to prosze podac przepisy dotyczace drzew i
krzewow rosnacacych w poblizu wielorodzinnych budynkow mieszkalnych.Chodzi o
minimalna odleglosc drzew od budynku.
Wladze ignoruja ten problem.Mieszkancy zas czuja sie jak u dziadkow na wsi
i nie widza problemu.
Wiekszosc takich drzew nalezy sciac.
Podcinanie konarow co roku to marnowanie mln.zl.
Posadzic nowe drzewa wg planu zagospodarowania terenu a rosnace na dziko sciac.
Potrzebna jest akcja porzadkowa: scinania i sadzenia nowych.
Dopiero wowczas Polska nie bedzie przypominac III Swiata.

Jak tną drzewa na Mazurach?
To z Rzepy, artykuł nazywa się "Mazurska masakra piłą motorową". Polecam, bo
temat kiedyś był poruszony i jak się okazuje, nabrzmiewa.

W ciągu ostatnich trzech lat liczba wyciętych na Warmii i Mazurach
przydrożnych drzew wzrosła czterokrotnie. Na alarm biją mieszkańcy i
konserwator przyrody. Drogowcy twierdzą, że gdyby mieli dość pieniędzy,
wycięliby wszystkie drzewa. Jest się czego bać. Nowe prawo pozwala im to
zrobić.

Piotr Ciszek, właściciel firmy komputerowej z Warszawy, sześć lat temu kupił
od gminy Kętrzyn zrujnowany pałac i park w Nakomiadach. Wyremontował zabytek,
ratuje aleję pomnikowych lip i grabów.

Wokół pałacu nawiózł 120 ton żyznej ziemi, posadził drzewa owocowe i lipy. Co
roku organizuje we wsi konkurs dla mieszkańców na najładniejszy ogród.
Funduje nagrody. Chce, by jego pałac, park i pobliska wieś przyciągały
turystów.

Jesiony wyniosłe i groźne

- Drogi ocienione drzewami to rzadkość w zurbanizowanej Europie. Zachwycają
się nimi Niemcy, Francuzi, Włosi, Holendrzy. My nazywamy te tereny zielonymi
płucami Europy. Ale czy możemy nimi być, jeżeli wytniemy przydrożne drzewa?
To one pochłaniają spaliny, w czasie mgły dają orientację, latem cień, zimą
powstrzymują śnieżne zaspy - tłumaczy Piotr Ciszek.

W 2001 r. służby drogowe wycięły drzewa na odcinku kilku kilometrów przy
drodze Nakomiady - Ryn. Dwa lata wcześniej ścięte zostały ponadstuletnie
przydrożne dęby. We wrześniu Piotr Ciszek spostrzegł, że do wycinki oznaczono
jesiony przy trasie z Nakomiad do Kętrzyna i mało używanej drodze do Koczarek.

- Zadzwoniłem do rejonu dróg w Kętrzynie i od kierownika usłyszałem, że
zaznaczone drzewa stanowią zagrożenie dla użytkowników dróg. Jednak gołym
okiem widać było, że żadne drzewo nie było uszkodzone. Co dziwniejsze,
drogowcy z Kętrzyna postanowili oszczędzić drzewa rachityczne, wyraźnie
chore. Może dlatego, że takie drewno nie przedstawia żadnej wartości? -
zastanawia się Piotr Ciszek.

Konserwator apeluje

Zaalarmowana przez Ciszka wojewódzka konserwator przyrody w Olsztynie Maria
Melin wysłała na inspekcję dendrologa. Specjalista ocenił, że z
przeznaczonych do wycinki jesionów tylko dwa są w złym stanie.

"Apeluję o niedopuszczenie do wycinki wymienionych drzew. (...) Podyktowana
często względami komercyjnymi wycinka tak cennego materiału, jaki stanowi
drewno jesionowe, nie może przeważać nad racjami wyższego rzędu jak ochrona
substancji przyrodniczej dla przyszłych pokoleń" - napisała w liście do wójta
gminy Kętrzyn konserwator.

- Zmiana ustawy o drogach z listopada 2003 r. pozbawiła konserwatora przyrody
wpływu na to, kto, co i gdzie wycina. Wcześniej każda wycinka drzew musiała
być z nami uzgodniona - ubolewa Maria Melin.

Konserwatorzy przyrody zżymają się, że drogowcy nie wykonują ustawy, która
nie tylko pozwala na wycinkę, ale i nakłada obowiązek sadzenia i
pielęgnowania zieleni przy drogach.

Wytniemy wszystko

- Pielęgnacje są niefachowe i rzadkie. Samorządy zwykle nie rozumieją, jak
ważną rolę odgrywają przydrożne drzewa. Uboga rodzina dostaje od gminy zgodę
na wycięcie drzew, zamiast zasiłku przysługującego na opał - wylicza Maria
Melin.

Stanisław Szymkowski, kierownik rejonu dróg w Kętrzynie, podaje, że od 2001
r. firma wycięła w powiecie 325 drzew, ale posadziła 340 nowych.

Głównym argumentem służb drogowych przy likwidacji drzew jest
bezpieczeństwo. - Chcemy wyciąć wszystkie drzewa z poboczy dróg Warmii i
Mazur, tylko nie mamy na to pieniędzy - twierdzi Władysław Adamiuk
wicedyrektor Zarządu Dróg Wojewódzkich w Olsztynie.

Zarząd organizuje przetargi na wycinki. Ścięcie jednego drzewa kosztuje od 80
zł do 500 zł. Zdaniem dyrektora Adamiuka to drewno jest w złym gatunku i
nadaje się tylko na opał.

- Jestem przerażony wizją naszych dróg bez drzew - przyznaje Adam Krzyśków
dyrektor Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska. - Była u mnie niedawno
delegacja z Niemiec. Zachwycili się szpalerami drzew przy naszych drogach.
Radzili, by je zachować jako ścieżki rowerowe, bo to w Europie ogromna
rzadkość.

Iwona Trusewicz

Wiosna przyszla miesiac wczesniej, razem z El Nino
Zyje jako ta rozgwiazda

- rozciagnieta na wszystkie mozliwe strony. W pracy nie bylo czasu
na forumowanie bo mialam (i mam) mnostwo polrocznych sprawozdan i
analiz, powoli wypelzam spod ich stosu, ale zdarza mi sie pracowac
do wieczora i jeszcze ten tydzien moze byc podobnie pracowity. Ech.
Od tego nadmiaru gapienia sie w laptopa mam odruch wymiotny na widok
ekranow i resztki wolnego czasu spedzam daleko od nich, dlatego na
fora GW zagladam tylko w celu przypilnowania wlasnego podworka czyli
forum AUSTRALIA.

W zeszlym tygodniu wzielam wolne w czwartek i piatek, w czwartek
robilam NIC, w piatek pojechalam najpierw do galerii 100 km za
Sydney zeby dopasc pejzaz mojego ulubionego australijskiego
pejzazysty, potem przewalilam 1 km w basenie i pojechalam w Gory
Blekitne na medytacyjno -jogowy weekend, co juz zglosila Kan.

Sobota w gorach byla pieknie krysztalowo sloneczna wiec
zeszlam /zesliznelam sie tysiacem skalistych schodow po klifie na
dol Grose Valley, do podnoza wodospadu Bridal Veil. To urocze
miejsce, a woda kapiaca ze skal i blotko w jakie sie zapadalam na
szlaku oznaczaly ze w wodospadzie jest duzo wody i bedzie zjawiskowo
wygladal ;o) Potem trzeba bylo sie wdrapac znowu tymi samymi
schodkami w gore, niestety :o( Na szczescie kondycja letko mi sie
poprawila po powrocie do plywania miesiac temu, wiec przezylam. Czy
juz mowilam, ze nie znosze schodow?

Ale glowna wiadomosc to ta, ze wedlug mojego ogrodu, krolikow i kur
dwa tygodnie temu nadeszla wiosna: wiosenne kwiaty kwitna 4-6
tygodni wczesniej niz zwykle, kroliki linieja a kury zeszly z
zimowego jednojajecznego strajku i zaczely znosic 3-4 jajka
dziennie. W dodatku caly sierpien z wyjatkiem nadchodzacej soboty ma
byc bez deszczu, oglaszajac w ten sposob nadejscie El Nino. Zatem
przez nastepne dwa miesiace bede mieszkac w ogrodzie i rzadko
zagladac do kompow - chyba, ze wieczorami, ladujac zdjecia z ogrodu,
panujac podroz do Norwegii i Polski, sprawdzajac kalendaria
ogrodnicze i skladajac nowe zamowienia na ogrodowe cudenka.
Zamowilam w Diggers Club maliny, rabarbar i sadzonke awokado
Wurtz... i piec siatek na drzewa owocowe... kilkanascie paczek
nasion warzyw (w tym 5 odmian fasoli) i jestem cala nabuzowana
wiosna jak wiosenna mucha, ktorych kilka sie ostatnio pokazalo w
domu, bzzzzzzzzzzzzz-zz-zz

Pozdrawiam tych, ktorzy mnie pamietaja oraz nowe na tym forum nicki,
jakie zauwazylam katem oka w dzikim przelocie nad internetem ;o)
Witajcie!

Luiza-w-Ogrodzie
Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.

Drzewa...
hahahahahahaha....
Oj, ja sie troche wysmialem od Twojej propozycji...
Mysle ze potrzebujesz robic z Zydami lepsze biznesy.
Wlasnie u Zydow drzewo jest prawie swiete....
My obchodzimy 15 B'Szwat Nowy Rok od Drzew. Wtedy sadzimy nowe drzewa, jemy
daktyle i figi i inne jeszcze ziemskie smakolki.
Wiesz Zydzi to dziwny narod, nawet drzew nie dotykaja...
Pzdr, ...;-))

P.S.
Podaje strone jakie jest to swieto:
======
Tu B'Shevat (ט"ו בשבט)

Tu B'Szewat (Tu B'Shvat), jest piętnastym (Tu znaczy 15) dniem żydowskiego
miesiąca Shewat, i jest to święto znane jako Nowy Rok Drzew.

Piękny zwyczaj sadzenia drzew, cieszenia się ich owocami (podczas święta je się
owoce drzew - figi, migdały, daktyle, chleb świętojański - czyli owoce
Ceratonia siliqua), błogosławieństw i rozmyślań nad pięknem świata, przyrody i
naszym w niej miejscem.

Współcześni Żydzi przebywający za granicami kraju zbierają pieniądze na fundusz
sadzenia drzew w Izraelu, ale także organizują festyny, spotkania i uroczyste
kolacje. Dzieci kolorują obrazki z drzewami,
Uczniowie w Izraelu wybierają poza miasto, by sadzić tysiące drzew. Ten zwyczaj
jest wspierany przez fundusze państwowe, ponieważ Izrael jest państwem
pustynnym i ożywianie go ma ogromne znaczenie. Jest to jednak, jak wszystko w
religii żydowskiej nie tylko znaczenie materialne. Zasadzenie drzewa
symbolizuje bowiem przywiązania do ziemi, nadziei na przyszłość, zapuszczania
korzeni i świadomości, że zostawia się coś dla przyszłuch pokoleń.

Sam zwyczaj sadzenia drzew jest stosunkowo młody (początek XX wieku), ale
święto ma swoją genezę w odległej przeszłości, kiedy zgodnie z traktatem Rosz
Haszana, który określa 15 dzień Szewat jako dzień od którego zaczyna sie liczyć
wiek drzew. Było to dokładne określenie początku trwania kalendarza rolniczego,
ale także sposób określania wieku drzew na potrzeby podatków. Zgodnie z
tradycją żydowską bowiem, owoców drzew nie spożywa się przez pierwsze trzy
lata, owoce czwartego roku są poświęcone Bogu, dopiero potem można z nich
korzystać.

Część żydów przyjmuje, że od czasu zburzenia Świątyni nie należy składać Bogu w
ofierze płodów ziemi, świętowanie tego dzień ten składa się ze składania
podziękowań i pochwał (owoców naszych ust) za wszystkie drzewa owocowe jakie
Bóg dał ludziom na całym świecie.

Tradycyjna kolacja spożywana w tym dniu (seder) oprócz modlitw i odczytywania
Talmudu, zakłada spożycie czterech kielichów wina i owoców i kontemplację ich
symboliki:

1. Białe - symbol zimy, kiedy drzewa i cały świat pogrążone są odpoczynku,
2. Owoc figi - symbol wieku dziecięcego jego delikatności i wrażliwości,
3. Białe lekko zabarwione czerwonym - symbol wiosny i budzącego się życia,
4. Daktyl - symbol wieku młodzieńczego, gdyż daktyl ma twardszą skórkę niz
figa, nadal jednak delikatne wnętrze, podatne na zranienia,
5. Czerwone wino zabarwione białym - symbol wiosny w pełnym rozkwicie,
6. Granat - symbol wieku dojrzałego, kiedy człowiek nie tylko jest juz odporny
na świat zewnętrzny (gruba skórka owocu), ale i ma wiele doświadczeń i jest w
pełni sił zyciowych (duża liczba pestek wewnątrz),
7. Czerwone wino - okres lata, kiedy pojawiają się pierwsze owoce drzew a
przyroda jest w swoim najpełniejszym rozkwicie,
8. Orzech - owoc twardy, trudno dostępny, ale z bogatym wnętrzem - symbol
człowieka w wieku średnim.
9. Ostatnim owocem jest oliwka - symbol wieku starczego, kiedy największym
atutem człowieka jest jego wiedza i doświadczenie.

Tu B'Shvat - człowiek jest drzewem (str. po angielsku)

Barbara Teszler

> A gdzie podziały się rzeczowe argumenty?

No właśnie! Gdzie się podziały???

> Na początku jest prawie trzy dziesiątki drzew. Liczba robi
wrażenie. Jednak dalej zostaje ich 27.

Bzdura! Dalej jest napisane: "27 drzew, które muszą zostać usunięte,
to niezbędne minimum"

> Czyli równie dobrze można powiedzieć, że jest to też nieco
> ponad 27 roślin.

Skoro 27 to niezbędne minimum, to można raczej powiedzieć, że może
40 albo 50. Ale dziennikarka ograniczyła się do stwierdzenia, że
prawie 30. I to jest właściwe stwierdzenie, nawet jeśli się to
pedałującej braci nie podoba.

> A jak dokładnie wyglądają te drzewa? Cz
> y
> ktoś napisał, że w większości są to samosiejki w formie krzaków, a
nie drzew,
> które bynajmniej nie dodają uroku terenom zielonym na wjeździe od
Warszawy? Czy ktoś napisał, że i tak większość z 27 "drzew" i tak
musiałaby zostać
> wycięta nawet bez budowy drogi rowerowej, gdyż po zachodniej
stronie ul.
> Warszawskiej na sporym fragmencie nie ma nawet chodnika?[/u][/b]
Zapraszam do
> przejrzenia
>
galerii owych
> drzew.

Skoro nie wiadomo jak wyglądają, to nikt z pedałującej braci nie
jest teraz wiarygodny w twierdzeniach, że są to samosiejki w formie
krzaków, a zdjęcia zrobione i wyselekcjonowane przez brać w celu
podparcia tezy o konieczności wycinki nie są żadnym dowodem.

> Wycinka ma być prowadzona sukcesywnie w czasie trwania robót. - Nie
> mogę wypowiadać się za wykonawcę, kiedy to dokładnie nastąpi.
Możliwe, że
> przeprowadzona będzie jednego dnia - mówi Adamiec.[/b]
> - Jakie znaczenie ma fakt, w jakim okresie czasu będzie prowadzona
wycinka krza
> ków?

A jakie ma zaznaczenie odpowiedź na pytanie o znaczenie określenia
czasu wycinki drzew?

> Czemu wina za zniszczenia nasadzanych drzew i innych roślin, spada
na Urząd
> Miasta, Miejski Zarząd Dróg i Komunikacji, Bractwo Rowerowe?

A kto obwinia urząd lub braci za niszczenie sadzonek? Gdzie to
wyczytałeś? Ich się oskarża o popieranie wycinki, która nie zostanie
zrekompensowana nasadzeniami, bo nasadzenia są notorycznie
niszczone. Nie ważne przez kogo.

> Jestem ciekaw co by Pani Agnieszka powiedziała, gdyby zwęzić ul.
> Warszawską, a drogę rowerową poprowadzić kosztem zwężenia jezdni?

Może by się zapytała ilu rowerzystów na tym skorzysta, a ilu
kierowców straci. Dla rowerzystów byłoby to zapewne pytanie
przekraczające ich możliwości rozumowania, bo przecież 1 rowerzysta
na godzinę na Warszawskiej usprawiedliwia wszelkie ograniczenia dla
ruchu samochodów na trasie wylotowej do Warszawy.

> - Proste pytanie - kto sadzi drzewa owocowe na terenie zielonym
przy ulicy? Czy
> bezpieczeństwo i zdrowie rowerzysty już w ogóle się nie liczy? Czy
mirabelki ni
> e
> spadały tam też przypadkiem na chodnik?

A co to ma do rzeczy? Powodem wycięcia było to, że przeszkadzały
rowerzystom. Jeśli drzewa przeszkadzają kierowcom, to rowerzyści
mają tysiąc argumentów, że powinny zostać.

> Czy winą rowerzystów jest, że przez całe
> dziesięciolecia urbaniści w Radomiu nie przewidywali ich potrzeb,
a teraz
> brakuje miejsca na infrastrukturę rowerową?

Nie to jest winą urbanistów, tak samo jak teraz winą urbanistów jest
uleganie modzie na budowę ścieżek rowerowych za wszelką cenę.

> Czy złą praktyką jest zastępowanie
> drzew owocowych przez inne, mniej brudzące drzewa?

W związku z niszczeniem sadzonek można powiedzieć, że złą praktyką
jest wycinanie drzew tylko dlatego, żeby rowerzysta nie musiał od
czasu do czasu skręcić.

Zakład Braci Albertynów
Wątek został opracowany w dwóch, następujących po sobie odcinkach.
* * *
W służbie młodzieży – cz. I

Bracia Albertyni to zakon, założony w Krakowie przez artystę malarza Adama
Chmielowskiego, uczestnika powstania styczniowego, który przyjął zakonne imię
Albert i w 1887 r. przywdział habit zakonny. Celem wspólnoty była opieka nad
ubogimi, bezdomnymi i sierotami. Do Warszawy zakonnicy przybyli dopiero po 1915
r., po opuszczeniu ziem polskich przez Rosjan. W 1928 r. bractwo albertyńskie
otrzymało własne konstytucje i regułę św. Franciszka z Asyżu oraz agregację do
Zakonu Ojców Franciszkanów Konwentualnych.
Był początek lat 30-tych, gdy Bracia Albertyni wybrali Grochów dla swojej
działalności i tu podjęli budowę zakładu wychowawczego dla 150 chłopców z
ubogich rodzin i bezdomnych sierot. Przy ul. Grochowskiej 194/196, w pobliżu
odlewni żelaza inż. S. Jarkowskiego, był wtedy wolny plac, który nadawał się
doskonale na realizacje budowy. Grochów wówczas nie był już odległą dzielnicą,
pozbawioną komunikacji z innymi częściami miasta. Dojazd ze Śródmieścia
zapewniały tramwaje linii 23 i 24, jeżdżące do pętli na Gocławku, a z Pragi
autobus linii 8 do pl. Szembeka a także kolejka Jabłonna-Karczew. Okazały
budynek wybudowano w latach 1931-33 wg ostatniego w życiu projektu S. Szyllera,
twórcy m.in. gmachów: Zachęty, Biblioteki Głównej UW, Politechniki
Warszawskiej, dekoracji mostu Poniatowskiego, wielu kamienic i około 100
kościołów. Architektura gmachu stanowi przykład stylu narodowego, nawiązującego
do polskiego renesansu, typowego dla twórczości autora. Symetryczna fasada
została ożywiona fantazyjnymi szczytami i kamiennymi kulami. W części prawej na
parterze usytuowano kaplicę. Dzieło Szyllera już w chwili tworzenia było de
modé, jednak z perspektywy czasu można pełniej docenić jego urodę. Końca budowy
Zakładu B-ci Albertynów Szyller nie doczekał, bowiem w 1931 r. doznał paraliżu
a dwa lata później zmarł. W międzyczasie Zakład powstał, a w 1934 r. jego
poświęcenia, w obecności Prezydenta RP Ignacego Mościckiego, dokonał bp. Antoni
Szlagowski. Albertyni stworzyli tu wzorcową szkołę z internatem, mającą na celu
przygotowywanie młodzieży męskiej do samodzielnego bytowania. Wychowankowie
przechodzili pełny kurs szkoły zawodowej a praktyczną wiedzę zdobywali w
przyzakładowych warsztatach, przysposabiających do krawiectwa, szewstwa,
cholewkarstwa, introligatorstwa, ogrodnictwa i sztuki drukarskiej. Za szkołą
powstał ogród, w którym zainstalowano szklarnie, uprawiano krzewy i drzewa
owocowe oraz hodowano kwiaty i sadzonki na sprzedaż. Specjalnością gospodarstwa
rolno-ogrodniczego była uprawa chryzantem. W drukarni zakładowej, na
profesjonalnym poziomie, wykonywano kalendarze i druki akcydensowe, a w
warsztatach szewskim i krawieckim części męskiej i damskiej garderoby, które
cieszyły się dużym popytem wśród mieszkańców Grochowa. Cała działalność
gospodarcza zasilała kasę zakładu, głównie z przeznaczeniem na wakacyjny
wypoczynek. Latem bowiem zakład pustoszał na dwa miesiące. Podopieczni
wyjeżdżali na wakacje, co w tamtym czasie dla dzieci z sierocińców było czymś
wyjątkowym. I tak np. w 1935 r. chłopcy wypoczywali w Pomiechówku, rok później
wyjechali do Gdyni. Po ukończeniu nauki uczniowie otrzymywali świadectwa
ukończenia szkoły i dyplomy Izby Rzemieślniczej wykwalifikowanych robotników.
Przy zakładzie w 1936 r. otwarto męskie gimnazjum ogólnokształcące, którego
kierownikiem był dr Jan Mirwiński.
Wybuch wojny przyniósł kres działalności Zakładu Wychowawczego Braci Albertynów.
Cdn.
Pozdrawiam:-)

witaj moj drogi. pomoge ci w ciezkiej pracy wklejania. tylko pamietaj by wziac
dzis przed spaniem trzy zolte,jedna czerwona idwie zielone pigulki:

wrzesień jest obfitym miesiącem, gdyż możemy rozpocząć zbiory jesiennych jabłek
i gruszek, właściwy termin zbioru owoców przypada na 1 do 2 tygodni przed
osiągnięciem dojrzałości, aby nie przegapić tego momentu, warto obserwować sad
i rozpocząć zbieranie gdy pierwsze owoce samodzielnie zaczną spadać z drzew,
najpierw zbieramy największe owoce, a po około tygodniu pozostałe,
zbieramy również średnio późne i późne odmiany śliw, wczesne odmiany winorośli
z uprawy gruntowej, jeżyny oraz powtarzające odmiany truskawek i malin, uwaga :
orzechy włoskie zbieramy dopiero po opadnięciu z drzewa,
jeszcze zanim rozpoczniemy zbiory warto przygotować pomieszczenie, w którym
będziemy przechowywać owoce, na 3 tygodnie przed terminem składowania
pomieszczenie do przechowywania owoców, np. piwnicę, trzeba wybielić, warto
również opryskać pomieszczenia środkiem grzybobójczym, np. miedzianem, dzięki
czemu unikniemy niszczenia owoców w wyniku porażenia chorobami grzybowymi,
powoli zbliża się czas jesiennego sadzenia drzewek i krzewów, zanim przystąpimy
do tej czynności, powinniśmy odpowiednio wcześniej przygotować glebę,
opadłe z naszych drzew owoce i liście z widocznymi objawami porażenia
chorobowego trzeba zebrać a następnie głęboko zakopać lub spalić, w ten sposób
ograniczamy źródło rozprzestrzeniania się infekcji na lata następne,
w bieżącym miesiącu mogą uwidocznić się porażenia wiśni i czereśni przez raka
bakteryjnego drzew owocowych oraz brunatną zgniliznę drzew pestkowych, jeżeli
drzewa są silnie porażone należy je usunąć i przygotować się do nowych nasadzeń
w październiku,
na pniach śliw warto założyć opaski z papieru falistego (częścią pofalowaną do
spodu), co pozwoli nam wyłapać, wychodzące z owoców i schodzące na zimowanie,
gąsienice owocówki śliwkóweczki,
jeżeli zauważyliśmy, że krzewy malin zostały zaatakowane przez pryszczarka
maliniaka, wszystkie porażone i zniekształcone pędy wycinamy nisko nad ziemią,
a podłoże wokół krzewów ściółkujemy,

Warzywnik :

również w ogrodzie warzywnym wrzesień jest miesiącem zbiorów - w tym miesiącu
należy zakończyć zbiory warzyw ciepłolubnych, takich jak ogórki, papryka i
pomidory, zbieramy bób i fasolę na suche ziarno (fasolę na suche nasiona
wyrywamy gdy już liście zżółkną i zaczynają opadać, zaś strąki są kremowe lub
żółtawe i podeschnięte), oraz cebulę na zimowe przechowanie, rozpoczynamy
również zbiory warzyw korzeniowych, min. buraków, marchwi, pietruszki i selera,
można jeszcze zbierać niektóre rośliny przyprawowe, min. lubczyk i cząber,
po zakończeniu zbiorów resztki roślin które były porażone przez choroby należy
usunąć i spalić, resztki roślin zdrowych warto przeznaczyć na kompost,
w połowie miesiąca należy ogłowić kapustę brukselską, zabieg ten przeprowadzamy
gdy na całej roślinie są już zawiązane główki,
do połowy miesiąca można siać buraki liściowe na przezimowanie i wczesny zbiór
(gniazdowo w rozstawie 40 x 15 cm), roszponkę (zalecana rozstawa : 3 x 15 cm) i
szpinak (w rozstawie 10 x 20 cm),
w drugiej połowie września sadzimy cebulę dymkę, w tym terminie sadzimy ją
głębiej i gęściej niż w terminie wiosennym,
jeśli wrzesień jest suchy i słoneczny, uprawy należy nadal regularnie
nawadniać - dostateczna ilość wody w glebie pozwoli jeszcze na dorastanie
korzeni późnych odmian marchwi, buraków z siewu lipcowego, skorzonery, rzodkwi,
rzodkiewki, a także poprawią się warunki wzrostu warzyw kapustnych, które
wymagają dużo wody, szczególnie w czasie wiązania i dorastania główek czy róż,
na użytek zimowy warto wysiać w domu do większych doniczek pietruszkę i seler,
doskonale dojrzeją na parapecie okiennym,

>Chciałabym zostawić jedną papierówkę (stara - ale owoce takie, że palce
> lizać) i 1 gruszę (też wielkie wspaniałe owoce) a resztę - no cóż - raczej
> wykarczować, bo poza tym że lubię mieć przestrzeń to chcę posadzić kilka
> iglaków i choć jedna magnolię (banalne - ale tak chcę).

Oczywiście to Twój kawałek ziemi i zrobisz na nim, co zechcesz, ale ja nie mogę
się powstrzymać, by nie wyrazić swojej opinii. Zostaw wszystkie drzewa owocowe.
Oczywiście możesz trochę przerzedzić im korony w odpowiednim czasie: jabłonie i
grusze w lutym, wiśnie latem bezpośrednio po zbiorze owoców. Przed cięciem
najlapiej dezynfekować narzędzia, żeby nie przenosić bakterii i wirusów z
drzewa na drzewo. Rany smaruje się pastą sadowniczą. Drzewa owocowe, zwłaszcza
te stare, wysokopienne tworzą niepowtarzalny klimat i mają wiele wartości
zdobniczych. Wiosną są całe ukwiecone, latem obwieszone żółtymi,
pomarańczowymi, czerwonymi, czy niebieskimi owocami. Nie wyglądają brzydziej od
magnolii moim zdaniem. Jesienią gubią liście, by zimą nie zasłaniać słońca,
którego wówczas jest tak niewiele. Owoce przydatne są nietylko dla ludzi, ale
także całej armii innych stworzeń od ptaków począwszy na robakach skończywszy.
Ja na swoim ogródku, we Wrocławiu zresztą, mam 2 przedwojenne jabłonie, które
owocują naprzemiennie. Jedna z nich to szara reneta. Postanowiłem uzupełnić
swój drzewostan o drzewa wysokopienne starych odmian, których w normalnej
sprzedaży już nie ma. Ile ja się naszukałem. Byłem już pod Skierniewicami po
pierwsze sadzonki, a jesienią jadę po kolejne do Wandzina na Pomorzu. Tak więc
wyciąć stare drzewo łatwo, ale uzyskać nowe to już długa droga...
Drzewa owocowe od lat wpisane są w polski krajobraz przydomowy. Jednak obecne
trendy prowadzą do ich rugowania na rzecz standardu, czyli trawy i iglaków.
Podobnie w sadach. Uprawia się po kilka odmian z każdego gatunku. Pozostałe
wymierają, co zubaża nasz krajobraz oraz różnorodność genetyczną roślinności.
A no i przy gruszy nie sadź jałowców, bo są żywicielami choroby grusz.

> - Kiedy i jak to zrobić (nie posiadam jeszcze narzędzi, tudzież jako kobieta
> nie potrafię być drwalem)?

Ja znam ludzi, którzy biorą drewno za wycięcie.
Można oczywiście zapłacić też ekipie.

> - Jak pozbyć się bzu? Bo słyszałam że są z tym kłopoty. Nie wycinałabym go
> gdyby rósł w innym miejscu - ale teraz zajmuje dokładnie środek i jest taki
> ni przypiął ni przyłatał...

Bzu ogrodowego (lilaka) czy dzikiego (czarnego)?
Wykopać z korzeniami, jeśli Ci nie szkoda.
Lilaka można spokojnie przycinać i formować kornę na krzew lub drzewko.

> - czy we Wrocławiu są ludzie którzy takimi pracami się zajmują? Gdzie ich
> szukać? Interesuje mnie wykarczowanie - więc oprócz scięcia, jeszcze
> usunięcie korzeni...

Są. Widziałem ogłoszenia.

Orzech też nie przeżyje - bo już zaczyna
> uszkadzać ogrodzenie.

Wydaje mi się, że na wycięcie orzecha włoskiego wymagane jest zezwolenie z UM.

Kędzierzawość liści-kędzierzawość liści brzoskwini

Objawy : liście silnie pofałdowane, ulegają przebarwieniu na kolor karminowy, na
ich powierzchni delikatny, szaro-biały nalot grzyba, z czasem opadają
Przyczyna : Taphrina deformans - grzyb zimujący na łuskach pąków,
Atakowane rośliny : brzoskwinie i nektaryny,
Zwalczanie : usuwanie porażonych liści, wycinanie porażonych pędów, przed
rozpoczęciem wegetacji przeprowadzić opryskiwanie preparatami Sylit 65 WP,
Miedzian 50 WP,

Zaraza ogniowa powodowana
przez bakterię Erwinia amylovora jest jedną z najgroźniejszych chorób jabłoni i
gruszy. Występuje również na innych gatunkach roślin, głownie z rodziny
Różowatych. Jest chorobą szybko rozprzestrzeniającą się i wyniszczającą
zaatakowane rośliny.

Objawy:
1. kwiaty
* są jakby przesycone wodą
* gwałtownie więdną i zamierają zmieniając zabarwienie od jasno
do ciemno-brunatnego
* mogą opadać, zwykle jednak pozostają na roślinach.
2. liście
* na brzegach, wokół nerwu głównego lub między nerwami bocznymi
pojawiają się brunatne plamki
* z rozwojem choroby plamki rozszerzają się i opanowują cały
liść, który przybiera zabarwienie czerwonobrunatne u jabłoni i prawie czarne u
gruszy
* porażone liście zwijają się i podobnie jak kwiaty mogą
utrzymywać się na roślinie przez cały okres wegetacji.
3. młode zielone pędy
* więdną od wierzchołka
* zakrzywiają się na kształt pastorału
* podobnie jak liście brunatnieją i zasychają
* silnie porażona roślina wygląda jakby była opalona ogniem
zawiązki owoców
* miejsce infekcji jest silnie uwodnione
* przebarwione na ciemnozielono i jakby natłuszczone
* czerwonobrunatne (na jabłkach) lub czarnobrunatne (na
gruszkach) nekrotyczne plamy
* owoce zamierają, zasychają i przypominają mumie.
* mogą długo utrzymywać się na roślinie gałęzie, konary i pień
* powstają zgorzele
* w miejscu porażenia początkowo kora jest gładka, lekko
nabrzmiała i uwodniona, później ciemnieje, zapada się i przysycha
* charakterystyczne pęknięcie kor.

Objawy zarazy ogniowej mogą być mylone z innymi chorobami np. rakiem bakteryjnym
powodowanym przez bakterie Pseudomonas syringae, rakiem drzew owocowych
powodowanym przez grzyb Nectria galligena oraz innymi chorobami pochodzenia
grzybowego, a także uszkodzeniami mrozowymi

Zwalczanie:
o niszczenie źródła infekcji ( porażone rośliny), poprzez
wyrwanie ich i spalenie
o narzędzia do cięcia powinny być każdorazowo dezynfekowane
o w miarę możliwości, w sąsiedztwie sadów jabłoniowych i
gruszowych w odległości co najmniej 500 m, należy usuwać dziko rosnące rośliny
żywicielskie
o nie wolno pozyskiwać zrazów i sadzonek z chorych rośli

facelia napisała:

> maciekwiercinski napisał:
>
> > Niestety chyba żadne..?
>
> dziękuję za ciekawe rady,
> ale z jedną, powyższą uwagą nie mogę się w pełni zgodzić.
> praktycznie na każdej glebie (pomijam jakieś ekstremalne przypadki) coś
rośnie.
>
> Działkę mamy od niedawna, 4 sezon, i stosuję głównie ściółkowanie ziemi
wokół
> wszystkich posadzonych roślin, właśnie tak, jak piszesz. Działa rewelacyjnie.
> Ściółka ogranicza rozwój chwastów, utrzymuje wilgoć, nie ma 'skorupy', potem
> mieszam z ziemią więc poprawia się jej struktura, same zalety.
> Jest może jedna wada, nornice lubią się tam chować.
>
> Wspaniale rosną na ciężkiej ziemi głogi, bez, również czarny, morwa ma już
> prawie 2.5 m i pierwszy raz ma owoce, modrzewie,
> dają sobie też radę inne drzewa, takie jak m.in sosny, brzozy, nawet
jałowce.
>
> Niestety gorzej jest z bylinami, drzewkami owocowymi i kwiatami.
> Wymagają one więcej opieki, a tej niestety im brakuje.
>
> Widzę, że masz duże doświadczenie ogrodnicze,
> co mogłbyś polecić do sadzenia w taką glębę ? i oczywiście odpornego na
mrozy,
> bo na zimę nic nie okrywam, nie obsypuję.
> pozdrawiam
>

Witam!

Myślałem,że masz pustynię z wydobytą na wierzch martwicą...

Ale jednak cos już Ci rosnie!

Taka gleba jest szczególnie niepryjemna dla roslin płytko korzeniących się...

Bo glina zamakając i wysychając bardzo mocno zmienia swoją objętość, więc
rozrywa korzenie...

Dlatego tak rewelacyjnie działa Ci ściółka.

W jakim rejonie kraju masz tę działkę?

Ja ostatnio zacząłem kombinowac jak zatrzymać znaczące ilości wody opadowej,
gdyż mam opad rzędu 800-1000 mm rocznie, a woda spływa po nieprzepuszczalnej
glebie...

Teraz na dodatek mam licznik, więc do trudności( znanych Tobie) z nawodnieniem
dochodzi horror kosztowy: 6 zł/m3, a glina ma pojemnośc rzędu 3-4 krotną
objętośc własną, czyli podlanie 1m2 do głębokości ca 30 cm dla roślin płytko
korzeniących się to 6zł/m2, a normalnie wymaga to kilku godzin deszczowania...

Dlatego teraz uruchomiłem do tego celu nieczynne szambo i studnię, gdzie
gromadzę wode opadową...

Zamiast kosztownego zestawu nawadniającego( kilka do kilkunastu tys zł) kupię
mały hydrofor, bo ten da mi cisnienie rzedu 4-6 atm, co w zupełnośi wystraczy
do deszczowania...
Tym sposobem znacznie zredukuje koszty podlewania.

I oczywiście materiał organiczny najpierw jako ściółka a przekopywanie raczej
przy okazji...

Oglądałem kiedyś niemiecki film o rolnikach uprawiających taką cieżką ziemię,
którzy właśnie zaprzestali orki(sic)

Zostawiają oni teraz słomę pociętą na sieczkę...

I wyniki mają rewelacyjne: o żadnej porze roku nie mają błota ani suszy,
więcej: ziemia się przewietrzyła, bo tak bardzo rozmnozyły im się dżdzownice,
które same zagospodarowują słomę wciągając do norek...

Z roślin, które może Ci jescze polecić to dęby, u mnie wspaniale rosną
bezszypułkowe, sosny( czarne) świerki kłujące( to nawet na betonie chyba
wyrośnie)
Z owocowych: czeresnie, orzechy, sliwy, morele.., ale też jabłonie i
grusze...

Pozdrawiam!

MAciek