Wyniki wyszukiwania dla hasła: sadzonki drzew

Mary Donaldson 32-letnia dziewczyna z Tasmanii poslubi dzisiaj Ksiecia
Dunskiego Fryderyka.
Mary bedzie pierwsza australijka,ktora ma szanse zostac krolowa.
Australia podarowala mlodej parze sadzonki unikalnych,australijskich drzew.
Media w Australii relacjonuja to zdarzenie w sposob bardzo sympatyczny i jest
to przyjemna odskocznia od innych,przykrych wiadomosci ze swiata.


dan8 napisała:

> Mary Donaldson 32-letnia dziewczyna z Tasmanii poslubi dzisiaj Ksiecia
> Dunskiego Fryderyka.
> Mary bedzie pierwsza australijka,ktora ma szanse zostac krolowa.
> Australia podarowala mlodej parze sadzonki unikalnych,australijskich drzew.
> Media w Australii relacjonuja to zdarzenie w sposob bardzo sympatyczny i jest
> to przyjemna odskocznia od innych,przykrych wiadomosci ze swiata.

Wklejam zdjęcia z tej uroczystości:

info.onet.pl/15298,0,0,1,galeria.html

Tanie drzewka i sadzonki
To nie krypto-reklama ale szczera chec
podzielenia sie "odkryciem". otoz
odkrylem tanie zrodlo sadzonek drzew
o roznych rozmiarach, od bardzo malych
do 3-4 metrowych (w donicach). Idealne do
zadrzewienia dzialki. Dla przykladu, za
2.5-3.5 metrowe sadzonki fajnych drzew iglastych
typu choinkowego (sorry za dyletanctwo w
nazewnictwie - nie pamietam!) zaplacilismy
po 70 zl za sztuke. Zwykle tego typu sadzonki
kosztuja po 300zl za sztuke w Jozefowskich
sklepach ogrodniczych. Wybor maja
spory a obecnie w sezonie mozna przesadzac.
Firma prowadzona przez milego starszego
pana znajduje sie w Wiazownie, w uliczce
odchodzacej od Koscielnej (nie pamietam nazwy),
tel. 7890640. Moze ktos skorzysta....

Pozdrawiam,

Jarek.

> Czy można mówić o siłach destrukcji i konstrukcji w kategoriach moralnych przyp
> isując im atrybut dobra lub zła?

To zależy. Jeśli świata nie tworzy żadne bóstwo, wówczas wspomniane siły należą
do sposobu kategoryzacji, wynikającej z ludzkiego pragmatyzmu. Ktoś kiedyś
powiedział, że natura nie znosi próżni, i coś w tym chyba jest, gdyż często jest
tak, że generalnie widzimy w destrukcji sposobność dla konstrukcji. Np. pożytek
dla przyrody płynący ze starych walących się drzew, czyli korzyść jaką daje
próchno. Życie drzewa nie kończy się wraz z jego śmiercią naturalną, czy też
"naturalną od obucha, tzn. piły czy siekiery", ale że trwa i potem i nie chodzi
tu bynajmniej o życie w postaci parkietu, boazerii czy mebli. Martwe drzewa w
lesie są bowiem siedliskiem wielu gatunków roślin, grzybów i zwierząt, w tym
bardzo rzadkich, jak niektóre chrząszcze. Przez to są też bazą pokarmową dla
wielu zwierząt. Próchno jest doskonałą "gąbką" zwiększa więc znacznie chłonność
wody w lesie. A przez to też jest doskonałym "podkładem" (z uwagi na dużą
zawartość wody i substancji mineralnych) dla nowego pokolenia drzew. I nie dziwi
zatem widok, jaki można zauważyć w Puszczy Białowieskiej (bo gdzie indziej już
raczej trudno) że na starym, zwalonym świerku młode sadzonki rosną jak po
sznurku.


Akcja "Zielone Legionowo"
Jak co roku, Urząd Miasta Legionowo zaprasza mieszkańców do akcji sadzenia
drzew w mieście. Sadzonki wierzb mandżurskich, klonów jaworów, dębów
czerwonych oraz jesionów wyniosłych będą rozdawane bezpłatnie mieszkańcom
Legionowa w piątek 16 kwietnia 2009 r. w godz. 14.00-19.00 na Stadionie
Miejskim przy ul. Parkowej.
Drzewka będą miały około 100-150 cm wysokości. Aby otrzymać drzewko, wystarczy
zadeklarować posadzenie go w Legionowie na własnej posesji. Przed posadzeniem
drzew trzeba dobrze zaplanować miejsce i sprawdzić, czy w przyszłości nie będą
one kolidować z instalacjami podziemnymi.

To czyste szaleństwo ! Wycinką należy objąć JEDYNIE drzewa uschnięte ! W
Warszawie systematycznie ubywa zieleni w wyniku inwestycji, wiatru i wandali. Z
dosadzanych drzew wzdłuż ulic nie wszystkie "przyjmują się", młode drzewka
padają często ofiarą chuliganów. Dlatego pieniądze i sadzonki należy
przeznaczyć na uzupełnianie zieleni w różnych rejonach miasta - tam, gdzie jej
nie ma wcale bądź na uzupełnianie pustych miejsc. Czyżby miasto miało nadmiar
funduszy i sadzonek ? Takie pomysły można będzie realizować dopiero w
przyszłości, kiedy Warszawa zostanie w pełni zazieleniona. Obawiam się, że jest
to pretekst, aby wydać pieniądze z miejskiej kasy - może trzeba dać zarobić
projektantom i wykonawcom tego absurdalnego pomysłu ?!!!

Oj! Jeszcze...!
Wyszłam z domu i od razu usłyszałam iście wagnerowską muzykę, jaką wiatr grał
wśród drzew. Nieśmiałe promyki słońca przebijały się przez chmury, które
wyglądem przypominały bałwany na wzburzonym oceanie. Minęłam rozkołysane sosny
i wyszłam na otwartą przestrzeń. Po obu stronach drogi posadzono sadzonki
sosenek, które pozbywszy się śniegowych futer ciekawie spoglądały na świat.
Wszak to ich pierwsza wiosna. Na polach śniegu nie widać, a plamki czerni w
beżu suchych traw, to świeże kretowiska. Na de mną przeleciał krogulec, a z
krzewów wyfrunął bardzo „rozczochrany” trznadelek i przysiadł nieśmiało na
drutach telefonicznych.
Wiatr na otwartej przestrzeni „gonił” wszystko, co tylko dało się unieść. Chyba
jednak wiosna nieśmiało zagląda na nasze tereny.
Po kilku godzinach wracam i...? Ciekawskie sosenki znowu przykryte białymi
futerkami, pola białe, kołyszące się sosny zrzucają z siebie śnieg , który
tworzy białą mgłę na drodze. I znowu biało, biało, biało.
W moim karmniku ruch. Sikorki wiszą jak klejnociki uczepione siatek z
przysmakami, dzięcioł pstry „ozdabia” pień wisienki i też podjada, a pod
drzewkiem para kosów uwija się wyjadając przysmaki, które spadają z siatek.
Widok miły dla oczu, ale zapewne nie oznacza rychłego nadejścia upragnionej
wiosny.
Dobrze, że mimo chmur słoneczko rozjaśnia krajobraz.
Pewnie jeszcze ostatnie remanenty Pani Zimy i... Wiosna!!

Pozdrawiam wszystkich. Danuta.

hahaha,
u mnie tez szybko rosna i wszyscy sasiedzi mi zazdroszcza.
Ba, u miejscowego ogrodnika zadaja nawet tych samych odmian drzew i krzewow
ktore u mnie rosna. Ogrodnik mi o tym mowil.
Teren jest bardzo suchy i piasek az milo.
Pod sadzonki dalem dosyc duzo kompostu okolo 100 l. na sadzonke.
Doprowadzilem do kazdego drzewka bez wyjatku deszczownie automatyczna ktora co
trzy godziny przez kilka minut po kropelce saczy wode .
To jest moja cala tajemnica.
Sasiedzi natomiast podejrzewaja mnie o jakies czary.
Co potwierdzam sukcesywnie mowiac, ze rozmawiam z moimi chabaziami i codziennie
z rana na nie trzy razy pluje:-)))

Kamea,
serdecznie dziekuje - moze powiesz mi jeszcze gdzie otrzymalas sadzonki tej
leszczyny.
I jeszcze jedno moze wiesz jakie drzewa maja podobne zabarwienie lisci.
Osobiscie widzialem ( z daleka), chyba buki ale to bylo we Wloszech.
Pieknie! Czy znasz moze nazwe tych drzew?
Chcialbym cos takiego miec w ogrodzie:-)

piasia napisała:

> Paranoja!
> Z tego co wiem, to gmina powinna jeszcze DOPŁACAĆ za zalesianie! Mój sąsiad
na
> wsi zameirza połowę swoich pól zalesić, bo po pierwsze sadzonki dostanie z
> leśnictwa za pół darmo, a po drugie - jeszcze za każdy hektar dostanie
dotację.

Bo tak właśnie jest. Jesli działka rolna, którą chcesz przekształcic w działkę
leśną spełnia pewne wymagania (ustawa z 08.06.2001 Dz.U nr 73, poz 764)
dostaniesz z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Srodowiska fundusze na zalesienie
i nabędziesz prawo do comiesięcznego ekwiwalentu pienięznego.

> Zupełnie nie rozumiem, co mają przyszłościowe plany gminy do mojej własnej
> ziemi - mam ochotę posadzić sobie drzewo to muszę pytac gminę o zgodę????
Kto
> to wymyślił? Rozumiem postawienie czegoś co będzie uciążliwe dla środowiska -

> tuczarni, chlewu, fermy lisów. ALE LAS??????

I tu się zgadzam. Tez nie rozumiem, bo u mnie w gminie nie stawiali zadnych
przeszkód. Po warunkiem, ze nie będzie to więcej niż 0,4 ha i nie będzie
kolidowało np. z płotem sąsiada.

Co innego wycinanie drzew. Też regulują to przepisy.

Pozdr.
I.

ikusia2 napisała:

> piasia napisała:
>
> > Paranoja!
> > Z tego co wiem, to gmina powinna jeszcze DOPŁACAĆ za zalesianie! Mój sąsia
> d
> na
> > wsi zameirza połowę swoich pól zalesić, bo po pierwsze sadzonki dostanie z
>
> > leśnictwa za pół darmo, a po drugie - jeszcze za każdy hektar dostanie
> dotację.
>
> Bo tak właśnie jest. Jesli działka rolna, którą chcesz przekształcic w
działkę
> leśną spełnia pewne wymagania (ustawa z 08.06.2001 Dz.U nr 73, poz 764)
> dostaniesz z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Srodowiska fundusze na zalesienie
> i nabędziesz prawo do comiesięcznego ekwiwalentu pienięznego.

+++Napisz cos więcej na ten temat, bo przecież ziemię należy odrolnić...
>
>
>
> > Zupełnie nie rozumiem, co mają przyszłościowe plany gminy do mojej własnej
>
> > ziemi - mam ochotę posadzić sobie drzewo to muszę pytac gminę o zgodę????
> Kto
> > to wymyślił? Rozumiem postawienie czegoś co będzie uciążliwe dla środowisk
> a -
>
> > tuczarni, chlewu, fermy lisów. ALE LAS??????
>
> I tu się zgadzam. Tez nie rozumiem, bo u mnie w gminie nie stawiali zadnych
> przeszkód. Po warunkiem, ze nie będzie to więcej niż 0,4 ha i nie będzie
> kolidowało np. z płotem sąsiada.
>
> Co innego wycinanie drzew. Też regulują to przepisy.
>
> Pozdr.
> I.

Jeśli kora tak jak mówisz jest w nie najleprzym stanie warto rozważyć wycięcie
drzew.Nie mając doświadczenia w szczepieniu nie radziłabym tego robić, nie
zawsze się udaje.Prościej kupić gotowe szczepione drzewko w szkółce.Wcale
długo nie będziesz musiała czekać na owoce,2-4 lat w zależności od
odmiany.Radzę jednak kupić jednoroczne sadzonki, lepiej się przyjmują.
Nie wiem jakie cechy śliwy preferujesz,możecoś konkretniej.Chodzi o
wielkość,kształt i o przeznaczenie owoców.
Pozdrawiam.

Problem z pięciornikiem
Miesiąc temu zakupiłam dwa niewielkie krzaczki pięciornika - kwitnącego ponoć
na żółto. ( Były to sadzonki w woreczkach foliowych, a więc zero bulwy, czy
ziemi ). Posadziłam od północnej strony i niestety do tej pory nie dały oznak
życia. Co może być tego przyczyną? Czy czekać cierpliwie, czy może przesadzić
w inne miejsce? Od czasu do czasu podlewam je rozrzedzonym nawozem do drzew i
krzewów ozdobnych. Innym roślinom to pasuje, a pięciornikowi jakoś nie...

> Ja w ogrodzie mam jeszcze wiśnie, juz duże , owocujące, czy one mogą być
> zapylaczem?

Sądzę, że nie dla czereśni. W linku, który podałem, oraz w "Działkowcu" są
wymienione zapylacze dla Hedelfińskiej i nie ma wśród nich odmian wiśni.

> Róże są, są ale tylko sadzonki, małe, i 4-6 krzaków większych

Róże na pewno nie, bo zapylacz powinien być w zasadzie tego samego gatunku.
Pszczoły, zbierając nektar, przenoszą pyłek z pręcików kwiatów zapylacza na
słupki kwiatów odmiany zapylanej. Dzięki temu dochodzi do zawiązania się
owoców. Pyłek musi więc pochodzić z drzewa tego samego (czasem bardzo blisko
sprokrewnionego) gatunku. Większość odmian drzew owocowych jest obcopylna i
potrzebuje zapylaczy (swój własny pyłek nie jest odpowiedni). W przeciwnym
przypadku zawiązuje się bardzo mało owoców, których duża część i tak
przedwcześnie opada.

To czy trzeba kupić zapylacz zależy moim zdaniem od tego, w jakiej okolicy
mieszkasz. Czy to jest działka wśród innych ogrodów z drzewami owocowymi? Jeśli
tak, to najprawdopodobniej gdzieś niedaleko jakiś sąsiad ma odpowiednią
czereśnię dla Twojej i pszczoły zdołają przenieść pyłek między oboma drzewami.
Na swoim ogródku mam 1 czereśnię Burlat i nie ma problemu z owocowaniem.
No ale gdy w okolicy brak innych czereśni to, jak już pisałem, może być problem
bez specjalnie posadzonego zapylacza.

Platan klonolistny - będzie miał dużo światła, więc korona powinna być
rozłożysta - jakieś 20 metrów korony i tyleż samo wysokości za 100 lat :)))
Problem, jak widać, rozległy :)))

Dwie uwagi:
1.Poobserwowałam sobie sposób sadzenia drzew w pasach przyulicznych, ale to
wyglądało tak, ze panowie wykopali dołki niecały metr na metr, głębokości też
koło metr i w to wsadzili sadzonki. Zasypali, uklepali, a podlali po
tygodniu :). Nie bardzo mi sie ten sposób podobał. Fakt faktem, że te drzewka
to były kloniki pospolite odm. kulistej - może i sie nie uduszą w takich
dołkach.
Co ciekawe - wokół pnia położone zostały kraty zabezpieczające glebę przed
zaskorupieniem - po trzech miesiącach otwory pozapychały się śmieciami i pyłem
i efekt jest taki, jakby powierzchnię wokół drzewa starannie zabetonowano. A
drzewka żyją. Jeszcze.
2. Na starych osiedlach w moim mieście panoszą się stare platany. Rosną zdrowo
już ponad wiek w warunkach - delikatnie rzecz ujmując - nieoptymalnych.
Wysadzaja płyty chodnikowe, demolują fundamenty i nic sobie nie robią z braku
odpowiedniej wilgotności i napowietrzenia gleby. Możliwe, że to dlatego, że
drzewa stare są już "po przejściach" odporniejsze, a młode w takich samych
warunkach padną? Znaczy jak to jest?

Anna

Sława!

To slicznie, mysle ze przez kilka lat co najmniej one sie jeszcze nie zewra.

W jakim rejonie mieszkacie?

I czy dogadamy sie z szyszeczkami?
Wystarczy mi kilknascie.
W miare mozliwosci z róznych drzew, bo ja sadze cos w rodzaju parku, wiec
potrzebuje raczej siac niz kupowac sadzonki...

Napisz co chccialabnys w zamian.

Siego Roku!

Pozdrawiam i zapraszam na:
Forum Słowiańskie

jacekp11 napisał:

> Jeśli sadzonki się nie przyjmą można też zrobić inaczej.
> Odszukać to drzewko i dolne gałęzie przydusić do ziemi np.kamieniem i obsypać
> ziemią,mogą wtedy wypuścić korzenie i utworzyć nową roślinę.Co jakiś czas
> sprawdzać czy gałązka wypuściła korzenie,a wtedy ją przesadzić.

Z odszukaniem byłby problem. Ale dobrze znać taki sposób rozmnażania. Domyślam
się, że dotyczy również innych drzew iglastych?
Prześlę Ci mailem fotkę tego modrzewia. Sam zobaczysz jak się wyrżnia :)

Propozycja na Wiosenne spotkanie forumowiczow..
W jednym z artykulow pisza iz deby sa wycinane...Proponuje wiec aby po
forumowiczach i ich spotkaniach slad jaki pozostal aby wiosna sie zebrali i w
parkach Olsztynskich lub lasach posadzili oni troche debow lub innych drzew
lisciasto - iglastych... Sadzonki majatku kosztowac nie beda bo to nie sa
rosliny owocowe, Przyrode to wzbogaci i Olsztyn i teren do okolo upiekszy...
Co o tym sadzicie....

Brawo Jaro:) Też pamiętam topole w otoczeniu SP5 i nie przeszkadzały mi wcale.
Faktem jest, że woźny miał zawsze kupę sprzątania, ale właśnie te drzewa były
dla mnie takim symbolem byłej Gagarina. Teraz jest tam kompletnie łyso, boisko
przypomina wielką patelnię. Oczywiście po wycięciu starych drzew nie wsadzono
tam nic nowego (chyba, że jacyś debile w jeden wieczór powyrywali wszystkie
sadzonki).

Aniol w bloku Teofilowa
Chodzi oczywiscie o "gospodarza domu " slynnego Aniola z filmu "
Alternatywy ". A tacy wciaz jeszcze naprawde sie zdarzaja i to na osiedlu
Reymonta . Mieszkam przy halasliwej ulicy Traktorowej i dlatego uciekam na
spacery z psem w srone parku im. Andersa i jeszcze dalej wdluz pieknej
ocienionej promenady ciagnacej sie kolo ogrodkow dzialkowych az do wiezowcow
przy ul Plantowej . Pewnego dnia spotkalam tam starszego pana sadzacego tam
drzewo i zachwycona ta jego prospoleczna postawa wdalam sie w rozmowe .
Poskarzyl sie jednak , ze jego dobre uczynki sadzenia i podlewania tych
drzewek w o kresie letniej suszy pomimo formalnego poparcia administacji
osiedla i aprobaty mieszkancow sasiednich blokow niwecza jacys "nieznani
sprawcy " wyrywajacy lub lamiacy sadzonki . I oto nagle z pakamery bloku 80
wyskoczyl jakis mezczyzna sprawiajacy wrazenie niezbyt zrownowazonego grozacy
wyrwaniem posadzonych tutaj roslin , poniewaz przeszkadzaja mu one w koszeniu
trawy . Pomimo naszych argumentow nie dal sie ulagodzic . Postanowilam dnia
nastepnego sprawdzic ten rejon i oto moim oczom ukazal sie obraz polamanych i
pocietych siekiera drzewek. Doprawdy smutek mnie ogarnal na ten widok ale tez
i zdziwienie . Bo z opinii mieszkancow bloku 80 i 81a wynikalo , ze
"gospodarze domow" sa zainteresowani aby drzew bylo jak najmniej , bo wtedy
nie musza grabic opadajacych lisci . Zapytuje zatem , za co my placimy
czynsze i utrzymujemy owych "gospodarzy " ? I co na taka postawe zarzad
spoldzielni "Teofilow "?

[Miasto] Uliczne bukiety
Ruszyły prace przy nasadzaniu roślin ozdobnych na ulicy Franciszkańskiej i
Placu Niepodległości. Mieszkańcy, którzy z zainteresowaniem i przychylnością
kibicują ogrodnikom, obawiają się jednak, że to łatwy kąsek dla złodziei.

Zestaw roślin jest tak skomponowany, by nie tylko cieszył oczy swoją
kolorystyką, ale był również praktyczny w utrzymaniu - mówi Zbigniew Kość z
Centrum Ogrodniczego "Acer” które zajmuje się zielenią miejską.
Wzdłuż ulicy Franciszkańskiej, od strony Rynku w estetycznych żardinierach
centralne miejsca zajmują specjalne odmiany wiązów, a w dolnej części ulicy
przy Wieży Zegarowej klony. Wokół drzew ogrodnicy sadzą złociste i śmietankowe
szczodrzeńce, karłowatą kosówkę, na zmianę z berberysem a całości dopełniają
krzewy ścielącego się jałowca.
Niestety, roślinami zainteresowali się już złodzieje. - Zanim sadzonki
ukorzenią się mocniej, istnieje niebezpieczeństwo, że wandale mogą je
zniszczyć lub po prostu próbować wyrwać. Niestety, już pierwszej nocy ktoś
ukradł kilka sadzonek. Dlatego gazony przy ulicy Franciszkańskiej przez jakiś
czas będą pod specjalnym nadzorem Straży Miejskiej - ostrzega Witold Wołczyk z
Kancelarii Prezydenta Miasta.
Nasadzenia będą kontynuowane w innych częściach Przemyśla: w Rynku przed
Ratuszem i przy Rybim Placu. Latem ukwiecone klomby pojawią się przy Placu
Konstytucji. Władze samorządowe z tegorocznego budżetu przeznaczyły na
upiększenie miasta 18 tys. złotych.

źródło: www.gcnowiny.pl/

Zniknęły topole
Zniknęły topole z al. Zwycięstwa w Sosnowcu

Topole - zmora alergików oraz kierowców dbających o czystość swoich aut -
zniknęły z alei Zwycięstwa w Sosnowcu. W ich miejscu będą rosły szlachetne
platany.

Z alei Zwycięstwa, jednej z głównych ulic Sosnowca, przy której mają swoją
siedzibę władze miasta wycięto ostatnio 60 topól. Drzewa miały już po
kilkadziesiąt lat, ich pnie były spróchniałe, a na gałęziach brakowało kory.

- W dodatku topole bardzo śmiecą, całe miasto jest zasypane ich pyłkiem.
Szybko rosną, ich korzenie niszczą chodniki, nawierzchnię ulic, a nawet
kanalizację i kable energetyczne - mówi Grzegorz Dąbrowski, rzecznik prasowy
Urzędu Miasta.

Dodaje, że zamiast teraz zamiast topól przy al. Zwycięstwa będą rosnąć
szlachetne platany.

- Drzewa będą duże, kilkumetrowe, o obwodzie pnia około 25 cm. Zostaną
zabezpieczone palikami, aby sadzonki nie zostały zniszczone - mówi Dąbrowski.

Wycięcie drzew i posadzenie nowych nie kosztowało gminy ani złotówki.
Wszystkim zajęła się jedna z prywatnych firm, która buduje centrum
logistyczne przy ul. Sokolskiej. W zamian za wycięcie drzew zobowiązała się
do posadzenia platanów w alei Zwycięstwa oraz krzewów: w Całorocznym Centrum
Sportowo-Rekreacyjnym na Środuli oraz w Parku Sieleckim.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Niezaleznie od tego czy drzewa beda sadzone w ksztalt siodemki czy nie to sadzenie drzew szlachetnym gestem sluzacym wielu
Olsztynianom byc by moglo. Moze faktycznie trzeba byloby taki cel zrealizowac przy jakiejs wiekszej okazji czy tez zjeszdzie
siodemkowiczow. Nie sadze aby sadzonki byly tak kosztowne iz przeszkadzaloby to realizacji... pytanie tylko czy w aktualnych czasach
potrzeba jakis specjalnych pozwolen na sadzenie drzew do okola jezior miejskich.... czy tez nie....

Fredek... chyba sie zgadza jakos to zdjecie pasuje (tyle ze ja pamietam to drzwo nieco wiekszym) I faktycznie chyba ta plozaca sie galaz
wychodzila trawnik i na chodnik... Skleroza jednak dopada mnie we wczesnym wieku.

czuw

Sadzonki za odpady

27 sierpnia br. w parku Staromiejskim odbędzie się II FESTIWAL RECYKLINGU.
Podczas festiwalu zorganizowana zostanie zbiórka odpadów. Osoby, które
dostarczą do Punktu Recyklingu którykolwiek z następujących odpadów: 10 kg
makulatury (prasa codzienna, tektura), 25 szt. opakowań ze szkła białego
(butelki, słoiki), 25 szt. puszek aluminiowych, 25 szt. baterii, 150 szt.
nakrętek od butelek typu PET, 150 szt. kapsli metalowych od butelek, 2 szt.
opon od samochodów osobowych lub dostawczych, będą mogły w zamian wybrać 1
sztukę z sadzonek drzew, krzewów oraz róż. Organizatorem Festiwalu jest Urząd
Miasta Sieradza. Zapraszamy.

W ramach imprezy przeprowadzone zostaną również następujące KONKURSY:
- plastyczny pod hasłem „Segregując odpady dbam o zdrowie człowieka i chronię
środowisko”,
- wiedzy o segregacji i recyklingu,
- na piosenkę ekologiczną,
- Eko-człowiek,
- pokaz mody ekologicznej.

Regulaminy konkursów dostępne na specjalnej podstronie miejskiego serwisu
internetowego www.umsieradz.pl. Szczegółowe informacje dotyczące Festiwalu
Recyklingu można uzyskać w referacie Ekologii i Ochrony Środowiska Urzędu
Miasta Sieradza. Osobami upoważnionymi do ich udzielania są: Urszula Pająk,
tel. 82-66-139, Joanna Kosmalska, tel. 82-66-140.

Nooo to mama sie uiieszyy ;) bo sloikow i papieru ci u nas dostatek :D

Bla, bla, bla. Pie..nie.

Po pierwsze sadzonki i sadzenie kosztuja, wiec nikt nie ma na to kasy. Po drugie nie porownuj walorow starego, wielkiego drzewa i sadzonki z kilkoma galazkami. Odtworzenie tego, co tna barbarzyncy zajmie dziesiatki lat.

Gdyby ktos zginal w tym autobusie to winien bylby instruktor tej nauki jazdy. To, ze autobus przypalantowal w drzewo ma takie samo znaczenie, jak to, ze zsunal sie przepasc (przepasc niestety trudno bezmyslnie usunac). Nie wyjechalby z drogi w ogole, gdyby kierowca ciezarowki nie zajechal mu drogi. Idac dalej Waszym pokretnym tokiem rozumowania, pozwalajacym ciac drzewa wychodzi na to, ze przeciez taki autobus mogl tylko wpasc w poslizg, ominac ciezarowke-sprawce i zderzyc sie czolowo z TIRem. Nalezaloby wtedy postulowac usuniecie TIRow z drogi autobusow.

Ja nie pisze o walorach kulturowych drzew. Pisze o mentalnosci wielu Polakow. Barbarzynstwo widac na kazdym kroku. Np. dosc popularne wycinanie katalizatora. W skali jednego to zjawisko nie znaczace dla ekosystemu. W skali kilkuset czy tysiecy to juz spore obciazenie. Ech. Szkoda gadac. Urzedasy i tak tna.

Przypomnijmy jak to z tymi lipami było....
Lipy "warszawskie" zostały sprowadzone z Niemiec,mimo że sadzonki były polskie
to i tak drzew o takiej wielkości wtedy Polacy nie mieli, a kasę dużą zgarnęli
Niemcy, bo na Polaczkach można jak zwykle nieźle zarobić:))) Jedna wielka lipa,
Panie:)))

ja aktualnie musze zrobić porządek z połowa działki - tylko cholernie czasu mi
brakuje, włąściwie od tygodnia w domu tylko nocuję , może w sobotę trochę
ogarne,
dostałam od mamy 3 sadzonki tawuły (każda inna ) i zylistka - to tak na
poczatek obsadzania tylnej częsci działki.
Ja też myślałam o tzw. "nasieniaku" na al. Krakowskiej, zimą kupiliśmy tam
jodłę kaukaską w donicy, obecnie zimuje sobie w piwnicy i po świętach do ziemi.
Boże ile ja chciała by kupić sobie krzaków, drzew itp. tylko kasy i czasu mało :
(

Nie chodzi nam o to "czy", tylko jak!
Po pierwsze z pewnością częćś tych drzew, a przede wszystkim krzewów, można
było przesadzić. Nie zastąpią ich nowe sadzonki, z których wiekszość uschnie,
bo jakoś w tą "podwyższoną trwałość" nie wierzę. W dodatku w decyzjach o
wycince "pod tramwaj" jest obowiązek nowych nasadzeń w stosunku 1:1, a powinno
być min. 3:1. Wreszcie kwestia opłat za wycinkę: budowa nowej linii
tramwajowej, to nie jest przebudowa lub modernizacja, i opłaty (które
przeznacza się na ochronę środowiska) należało naliczyć. No i ten
zastanawiajacy pospiech... Czy cała wycinka musiała być objęta klauzulą
natychmiastowej wykonalności?

faktycznie , ta rasa jest wyjątkowa niszczycielska.Ja mialam ponad 10 lat
owczarka niemieckiego,i nigdy nie siał takiego spustoszenia jak obecna sunia
labka.Wystarczylo kupic mu gnata do obgryzania i mial zajęcie na pol dnia.Moja
labka zdązyla zniszczyc wszystkie sadzonki w doniczkach/duzych roslin w
donicach nie rusza/,odgryzla gałki od drzwi garażowych.wszelkie plastikowe i
drewniane rzeczy: podlewacz ogrodowy,podstawki pod doniczki,boazeria przy
drzwiach wejsciowych.Dywan jeden wyrzucony,drugi skórzany naczęty:) trzy pary
klapek domowych,wystające gałęzie krzewów i drzew.Trzonki od siekier,młotków i
łopat .Nawet specjalne lateksowe zabawki dla zwierzat/świnka,piłka/,nie
wytrzymaly konfrontacji z pięknym uzębieniem mojej psinki.Wszelakie kości do
obgryzania ,nawet te najtrwalsze giną w ciągu paru chwil w jej paszczy.ale to
co......:-)Trzeba przyznać ,ze sile i zawziętoscią w gryzieniu i
rozszarpywaniu, nie ustępuje nawet pitbullowi!

Co was najbardziej zasmuciło w tym roku ?
Może to ta zmienna pogoda skłania mnie trochę do refleksji - proponuję
wymienić - w różnych kategoriach, bardzo subiektywnie co was ostani zasmuciło.
Oczywiście wiadomo, że to impresje obecne, z perspektywy czasu będą się
zmieniać np. kiedyś zasmuciło mnie to, że Lepper dostał się do rządu - ale
teraz o wiele smutniejsze jest to, że wcale nie jest on tam najgorszy ...
Mam nadzieję, że taka wymiana poglądów może też służyc zrozumieniu drugiego
człowieka - to co kogoś smuci dla drugiego może być przecież powodem do
radości...
Dlatego proszę o bardzo oszczędne, jeśli w ogóle komentowanie cudzych
wypowiedzi.

Ad rem - ostatnio:
Świat: Agresja Izraela na Liban, a szczególnie niespotykane od czasów wojny w
Wietnamie niszczenie celów cywilnych ...
Polska: już ponad milion rodaków wyjechało ...
Lubelszczyzna: wycięto tysiące drzew przy drogach ...
Lublin: zasypano ostatni głęboki basen ...
Dzielnica: coraz więcej porozbijanych butelek na ulicach ...
osobiste: ukradziono mi z działki kwalifikowane sadzonki winogron,
sprowadzone z Niemiec, które tak pieczołowicie podlewałem przez cały okres
upałów [i to może tłumaczy mój nastrój] ...

Każdy pomysł jest dobry. Gratulacje dla „kot.behemot” . A swoją drogą wystarczy
spojrzeć na nasze rzeki, w jakim są stanie. Brak świadomości co do oczyszczalni
ścieków, brak zrozumienia i profesjonalizmu Administracji w tym zakresie.
Wszystko zrobione na to, aby się kulało i aby dostać kase z UE. Mam trochę
gruntu w 2000r stwierdziłem że na tej klasie (5-6) lepiej zalesić. Pani ze
Starostwa z ekologii tak mnie poinformowała, że stwierdziłem iż lepiej samemu
kupić sadzonki. Wiec kupiłem i zalesiałem i zalesiam cyklicznie na własny
koszt. Aby ograniczyć koszt w przydomowym ogrodzie mam szkółkę drzew leśnych
które później rozsadzam. W tym roku znowu poszedłem do Urzędu, aby się
zorientować czy nie mogliby mi pomóc. Owszem pomoc na podstawie ustawy z 2000
roku może być, lecz musiałbym zaorać te 3tyś drzewek i posadzić nowe. Głupota i
nonsens. Postanowiłem nadal zalesiać swoim sposobem, lecz niech któryś urzędas
przyjdzie i zażąda kasy lub pozwolenia, gdy będę wycinał las. Przebodę widłami
i jeszcze psem poszczuję. Z UE też nie ma co liczyć. Mieszkam na Śląsku i
zawsze wydawało mi się że Śląsk powinien być pod specjalnym nadzorem (nie mylić
z uprzywilejowaniem) w tym zakresie. I tak Ustawy swoje, Urzędy swoje, a ja
swoje. Wynika z tego że Ustawa z 2000 roku jest wykorzystywana tylko przez
uprzywilejowanych znajomków i kolesi ze Starostwa. A na UE w tym zakresie
również nie ma co liczyć.
Oczyszczalnie, to już inny temat. Brak efektów w jej rozpoczętej budowie i
tylko słowa, obiecanki, słowa.

Nie musze miec zaddnej zgody na wycinke topol. Od 1.05.br. w stosunku do tych
drzew zgoda nie jest juz wymagana.
Nie sadze zeby ktos sprzedawal sadzonki topoli, bo nikt nie prowadzi plantacji
tego chwastu. To tak, jak nikt nie prowadzi plantacji pokrzywy czy tez perzu.
Jesli jednak sa potrzebne to w mojej okolicy rosnie tego od cholery.I brzoza i
topola...

Platany do boju!
Zobaczcie Państwo. Na ulicy Świetokrzyskiej w ostatnich +/- 6 latach posadzono
drzewa głównie platany i klony.
Teraz czytam że klony idą do wycięcia... Platany jednak żyją.
Są mniejsze i większe..ale żyja.
Po co robić badania...przecież wiadomo że Platan jest jednym z niewielu drzew
które mogą przezyć w warunkach miejskich.
Pod Wrocławiem w nadlesnictwie sprzedają drzewa/sadzonki wys. ok.3m za śmiesznie
niskie sumy między 0,50 zł a 5zł. do kupienie...50-80sztuk...Darmo!!!
Tylko przywieżć i sadzić.

Ale nikogo to nie rusza.. bo tutej jest jak jest.
jak nawet ktoś zrobi jakąś inwestycje ...to potem sie o nią nie dba..
Tak jest z drogami budynkami i...DRZEWAMI.
Pozdrawiam wszystkich chcących żyć w zielonej Warszawie.

ZOM ma powierzoną opiekę nad parkami miejskimi na mocy statutu, stanowiącego
załącznik do uchwały Rady Warszawy z 25 stycznia 2005. Zarząd ten powinien
wystąpić do p. Nekandy Trepki za pośrednictwem Zarządu Żoliborza, ale p.
Dąbrowski i Grochulski mają wycofane pełnomocnictwa, więc nie dostarczono im
kompletu materiałów (w tym mapy inwentaryzacyjnej). Zgoda, że jest to
wykorzystywanie sytuacji pewnego chaosu, jaki wytworzył się po wyborach. Tak
samo, jak wykonywanie w zeszłym tygodniu planu nasadzeń drzew na Krasińskiego
przez ZDM. Ma to uchronić tę instytucję od opłat za wycinkę na Elbląskiej.
Nawet nie ma się komu poskarżyć ! No cóż, lepiej spojrzeć na to z innej strony -
mogli przecież wkopać sadzonki w styczniu czy lutym... .
Co do upamiętnienia dziejów Powązek, Zatrasia czy Rudawki, to musimy poczekać
na wybór władz dzielnicy. Żaden urzędnik nie ma obecnie prawa, nawet ustnie,
zobowiązać się do poparcia jakiegokolwiek projektu.
Fundacja Kościuszkowska zajmuje się popularyzowaniem imienia Naczelnika w
sposób nieco inny niż tablice i pomniki. Natomiast na pewno zainteresować
należy pomysłem radnego Brukalskiego i Stowarzyszenie Żoliborzan.
Ze swej strony oczekuję od dawna na porządny i kompetentnie przygotowany
przewodnik po dzielnicy. Ale Wydział Kultury stale lansuje jakieś zabawy i
festyny ludowe, na działalność edytorską zaś brak mu pieniędzy.

Gość portalu: Ola napisał(a):
> Jeżeli już dotykamy sprawy wycinanych drzew, to ja cieszę się z wymiany
> spróchniałych drzew na nowe.

Jemioła rozrasta się wewnątrz systemu naczyniowego drzew, przycinanie gałęzi
nie usuwa wszystkiego, ale ogranicza trochę pasożyta (półpasożyta).

A gdzie ty widzisz te nowe drzewa w Gliwicach? Bo ja widzę głównie uschnięte
sadzonki albo pniaki pozostałe po wycince. Ale może za mało chodzę po mieście.
Możesz podać przykłady jakichś skutecznych nasadzeń?

Bo ja mam smutne wrażenie, że drzewostan miejski to raj dla lobby
dostarczającego drewna kominkowego...

Tu są m.in. zdjęcia z nasadzeń na ul. Gruszczyńskiego i w przedłużeniu al.
Wojska Polskiego (nad Kłodnicą). Na Gruszczyńskiego sadzili uparcie chyba ze 3
razy, kilka akacji się uchowało, inne poschnięte wciąz straszą lub zostały
usunięte. Platany nad Kłodnicą w 90% uschnięte. Prawdopodobnie posadzili
sadzonki bez bryły korzeniowej i nie przetrwały tegorocznej suszy.
fotoforum.gazeta.pl/72,2,728,49499330.html
Podobnie wygląda sprawa jesionów przy ul. Kozileskiej - wycięli wiekowe drzewa,
bo mieli poszerzać ulicę. Ulicy nie poszerzyli, a posadzone młode jesiony w ok.
30% uschnięte.

Tak więc drzew przybywa głownie w statystykach UM, a w rzeczywistości ubywa.

> A gdzie ty widzisz te nowe drzewa w Gliwicach? Bo ja widzę głównie uschnięte
> sadzonki albo pniaki pozostałe po wycince. Ale może za mało chodzę po
> mieście. Możesz podać przykłady jakichś skutecznych nasadzeń?

Na Koperniku też ostatnio zasadzono kilkanaście drzewek. Niby mało, ale tu
kilkanaście, tam kilkanaście i miasto się zieleni. W sumie nie chodzi też o to,
żeby drzew było dużo i gęsto. Grunt, żeby były zielone i nie waliły się na
ludzi. ;)

Zamiast debatować bez sensu posadżcie wreszcie te drzewa a plac ożyje od razu!
Na Starym Mieście drzew na lekarstwo,jak więc można tak lekceważyć projekt i
nie wykonywać go do końca? Brak szacunku dla drzew i zieleni miejskiej w
śródmieściu to jakaś choroba mentalności urzędników lubelskich.Przez ten czas
jaki minął od wykonania placu po farze te drzewa byłyby już całkiem duże, gdyby
posadzono porządne dorodne sadzonki a nie badylki grubości palca.Pamiętam jak
projektant placu apelował w prasie o posadzenie dużych dobrze rozwiniętych
drzew,żeby szybko zazielenić to miejsce. Miały byc też bluszcze na betonowych
ścianach przewidziane w projekcie tak aby kamienne mury fundamentów miały
zielone, żywe otoczenie.
To oburzające jak nikt nie dba o to żeby to co wymyślają architekci dla
upiększenia miasta doprowadzić do końca i potem dbać o właściwy
wyglad,pielęgnować i konserwować.Przecież od inwestorów prywatnych tego się
wymaga i ci sami urzędnicy pilnują żeby wykonanie było zgodne z projektami!

bosman: "tyle że drzewa te nie rosły na środku ciagu pieszego a i mentalność
ludzi była nieco inna, nie było dresiarstwa, rozwydrzonego gó..arstwa wiecznie
nachlanego,a policja miała poważanie u obywateli, nie zajmowała się ganianiem
staruszek handlujacych pietruszką. Dlatego upieram się że to bezsensowne
wydawanie kasy".

Tak więc przyznajesz rację tym którzy twierdzą że "po co robić cokolwiek kiedy
się nie da, bo dresy, złodzieje, bo policja, bo syf i malaria"!?
Naprawdę bosmanie tego się po tobie nie spodziewałem! Jeśli "się da" w innych
miastach to czemu nie u nas?
Drzewa na deptaku nie rosną na środku i to nie dresy je niszczą ale ci co
powinni je pielęgnować a zamiast tego podsypują sól! Wyobrażasz sobie taką
sytuację na terenie np. dużej firmy prywatnej żeby zarząd firmy wywalił kupę
kasy na sadzonki pięknych drzew do dekoracji ogrodu przed reprezentacyjnym
biurowcem - wizytówką przedsiębiorstwa a potem podległy mu, czy wynajęty
pracownik zwalałby na nie rok w rok solony snieg i lód z całej działki i
np. z parkingu bo tak by mu akurat pasowało, a co? Bo ja jakoś tego nie mogę
sobie wyobrazić. : ))))

Nowe drzewka przed gimnazjum na Różanej
Dzisiaj zasadzono nowe drzewka przed gimnazjum na Różanej. Poprzednie zostały
zniszczone i połamane przez młodych bandytów (kilkanaście drzew!!!). Jest
tajemnicą poliszynela, że zrobił to młody bandycki narybek patologicznej
rodzinki P. pasożytującej przy ul. Różanej 31/33. Ciekawe jak długo pożyją te
piękne sadzonki? Tak naprawdę, to jeden liść takiego drzewka jest 100 razy
więcej warty niż te chwasy w dresach.

Gość portalu: KAŚKA napisał(a):

> Dzisiaj zasadzono nowe drzewka przed gimnazjum na Różanej. Poprzednie zostały
> zniszczone i połamane przez młodych bandytów (kilkanaście drzew!!!). Jest
> tajemnicą poliszynela, że zrobił to młody bandycki narybek patologicznej
> rodzinki P. pasożytującej przy ul. Różanej 31/33. Ciekawe jak długo pożyją te
> piękne sadzonki? Tak naprawdę, to jeden liść takiego drzewka jest 100 razy
> więcej warty niż te chwasy w dresach.

Bandycka to jest twoja próba szkalowania tych osób które wymieniasz.
Zapewne to przejaw patologiczny twojego zachowania, czyżby rodzinne ?
Zapewna sama jesteś chwastem broniącym się nieludzkimi metodami
skoro stawiasz wyżej liście drzewa od człowieka.
A sadzonkami nie przejmuj się, jak nie te to inne wyrosną
to jest miasto i tym zajmują się odpowiednie ekipy ogrodnicze miasta.
Idź do lasu i tam żyj w symbiozie z przyrodą.

Generalnie rzecz biorąc, ja bym się specjalnie nie martwił. Stare, wysokopienne
drzewa są znacznie bardziej żywotne i odporne od młodych karłowych. Nawet jak
mają jakieś choroby, to w wielu wypadkach potrafią z nimi żyć. Sam mam na swoim
ogródku 2 przedwojenne, dziuplaste jabłonie, które przeżyły już niejednego
karłowego "degenerata" i wciąż owocują. 1 choruje co roku na mączniaka, ale
mimo to, że jej nigdy nie pryskałem, radzi sobie całkiem nieźle.Jeżeli chodzi o
cięcie, to jabłonie tradycyjnie tnie się w lutym (ale nie przy silnych
mrozach). Jednak wiosną też się nic nie powinno stać. Rany po cięciu od razu
zasmarowuje się pastami sadowniczymi. Przed cięciem narzędzia powinno się
dyzenfekować (np. spirytusem), żeby nie roznościć bakterii i wirusów.
Zastanawiam się też, czy tegoroczny urodzaj to zasługa cięcia. Być może Twoja
jabłoń owocuje przemiennie, co u starych odmian jest często normą.
To bardzo miło, że nie chcesz wycinać starych drzew owocowych. Może byś chciała
posadzić u siebie jakieś sadzonki starych odmian?
Na zakończenie pozdrawiam serdecznie i pragnę Cię uspokoić. Takie drzewo
naprawdę trudno wykończyć.

Platan, gdzie kupić sadzonki lub młode drzewka
Podobaja sie bardzo drzewa - platany.
na zachodzie mnóstwo ich rośnie wzdłuż ulic wielkkich miast (Paryż, Rzym,
Londyn,...itp.)
Także w Warszawie spotkałem parę drzew w al.Ujazdowskich i przy trasie WZ.
W Warszawie są to jednak stare, przedwojenne drzewa.
zastanawiam się, czy jest jeszcze mozliwość ich kupienia w Polsce.
Czy ktoś wie?
Kolejne pytanie, jak one znoszą zimę?

pisalam kiedys prace dyplomowa na ten temat.. oto kilka danych
Pierwszy zbiór wierzby następuje po trzech latach. Sadzenie pasów wierzb należy
zaplanować sukcesywnie; co rok nowe sadzonki, żeby było urozmaicenie wieku
drzew, a co się z tym wiąże ciągłość rębności wierzb. Z 1 ha po trzech latach
można uzyskać około 45 t suchej masy drewna. . Wartość kaloryczna wierzby w
danych literaturowych wynosi około 4,5 MW/t suchej masy. Jest to odpowiednik
wartości kalorycznej około 0,7 t miału węglowego. Spalanie wierzby wpływa
również na obniżenie parametrów emisji zanieczyszczeń i opłaty za nią.
w przypadku posiadania pieca weglowego badz mialowego nie ma zadnych przeszkod
do uzywania takiego opalu, jedynym mankamentem bedzie to ze opal bedzie jako
chrust... ale to nie jest jakos uciazliwe.

To zalezy ile lat ma sadzonka i jaka wiekowa jestes Ty:-)
Jesli chcesz jesc kiedys w przyszlosci "vemicelle" z kasztanow ktore sama
nazbieralas to czeka Cie kilka lat zanim otrzymasz wlasne sadzonki.
Sa dwa rodzaje kasztanow.
Duze z Piematu i mniejsze z polnocy Wloch.
Radze kupic sadzonki z polnocy bo te sa bardziej odporne na mrozy.
Kasztany jadane nie lubia przeciagow i rosna chetnie grupami.
Najlepiej beda sie czuly w sadzie ktory jest sporo starych drzew, jakies oslony
w przeciwko przeciagom itp.

Ogrod przezyl rekordowe ulewy
Opisywalam piatek jako ulewny dzien, ale w sobote bylo rownie paskudnie - w
sumie najwieksza ulewa od 30 lat (szczegoly pogodowe ponizej). Wieczorem mialam
juz dosyc poteznego wiatru walacego poziomym deszczem w okna i gnacego nowe
sadzonki. Przestalam liczyc opady od piatkowego ranka po 250 mm deszczu. Na
szczescie, mimo ze na stoku, ogrod ma dobry odplyw wody, wiec nie skonczylo sie
potokiem przez kuchnie. Zostalo troche blota na trawniku, gdzie w czasie
deszczu bylo po kostki wody plynacej rwacym strumieniem w dol na podjazd.
Rosliny wszystkie ocalaly, Pennisetum wygladalo jak zmokla kura a sadzonka
mlodej banksii polozyla sie, bo nie byla przywiazana do slupka, ale nic sie
zlamalo. Za to w pobliskim parku lezy pelno galezi i pol starego drzewa
rozszczepionego wzdluz.

W niedziele juz bylismy w ogrodzie sadzac (Gymea i paprocie poszly na grzadke
pod drzewem) i pielac. Wczoraj byl dzien wolny od pracy i zaswiecilo slonce,
wiec do wieczora siedzielismy w ogrodzie. Wedlug moich wskazowek Buszmen zrobil
przepiekny kompostownik, trzykomorowy, z blachy falistej porzuconej pod plotem
przez poprzednich wlascicieli i slupkow pozbieranych od ludzi. Z przodu ma
druciana siatke, tez nabytek z siodmej reki. Postawilismy go pod nisko
zwieszajacymi sie galeziami dwoch drzew a przed nim posadze krzewy lawendy.
Jestem nim absolutnie zachwycona :o)

Pozdrawiam
Luiza-w-Ogrodzie

Ostatni dzien lata
Ostatni dzien lata, ktorego nie bylo. Dzisiaj jest wlasciwie zimowa
pogoda - okolo 20 stopni i zimny wiatr z poludnia. Caly zeszly
tydzien lalo, co ogrod (oprocz plumerii) przyjmuje z zadowoleniem.
Podsumowalam ogrodowe prace na FotoForum Ogrody, po roku widac ile
wysilku wlozylismy w upiekszanie naszego kawalka planety. W czasie
letnich wakacji pomalowalam ogrodowa furtke na fioletowo i wlasciwie
poza pieleniem i wsadzeniem kilku drobiazgow niewiele zrobilam.

W powietrzu czuje sie wyraznie jesien, currawongi fletowo i
jesiennie pogwizduja, zakwitly juz tibouchiny. Mnie zazwyczaj
jesienia zakwitaja w glowie pomysly na nowe projekty, takze
ogrodowe. Chce wreszcie uporzadkowac teren wokol przyszlej kuchni
letniej i wsadzic tam pare krzewow i drzew: glory bush czyli
tibouchine (wlasciwie Tibouchina granulosa, mysle o
odmianie "Kathleen" z rozowymi kwiatami), dwie bougainvillee (zolta
z plamistymi liscmi i fioletowa - nie za duze, takie do 3 metrow)
oraz dwie datury (mam sadzonki odmian kwitnacych na morelowo i
rozowo).

Pozdrawiam jesiennie
Luiza-w-Ogrodzie
.¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
Australia-uzyteczne linki

Dobra lokalizacja na ogród botaniczny to las kapturski i tereny pomiędzy nim a
E7. Przyciągałby przejeżdżających.

BTW
Dwa tygodnie temu byłem w ogrodzie botanicznym w Wojnowicach pod Wrocławiem.
Tam obok ogrodu usadowiło się wiele lokalnych firm sprzedających sadzonki
kwiatów, drzew. Chociaż ogród jest we wsi zabitej dechami przy bocznej drodze
biznes kwitnie!
U nas np. takie Technikum Rolnicze jakby prowadziło ogród mogłoby połączyć
przyjemne z pożytecznym.

My posadziliśmy na osiedlu kilkadziesiąt drzewek. Było to drugie podejście, bo za pierwszym sadzonki zwiędły. Za drugim razem wszystkie drzewka się przyjęły. Po kilku latach ksiądz proboszcz grodząc plac przeznaczony na budowę kościoła zlecił nie posiadając zezwolenia ich wycinkę, a w zasadzie wyłamanie koparką. Zanim zdążyliśmy go powstrzymać zniszczono kilkanaście drzewek oraz wycieto samosiejkę dębu i kilku brzóz, które nie kolidowały z planami budowlanymi. Teraz nikt z mieszkańców raczej nie posadzi nowych drzew, bo po co ? Szkoda pracy, doglądania, podlewania.

Sadzenie dębów
Pomysł służny.Tylko dla czego na zdjęciu nad tym tekstem jest Prezydent,
który pozwolił wyciąć tyle drzew w miescie. I jeszcze Matka Boska Kodeńska w
tle...
"Dlatego już w maju, miesiącu urodzin Jana Pawła II, kiedy przyroda budzi się
do życia, na terenie każdej siedleckiej parafii rozpocznie się sadzenie
blisko stu „żywych pomników”. Sadzonki dębów będą pochodziły z Nadleśnictwa
Siedlce. Wraz z władzami lokalnymi i przedstawicielami kościoła, do wzięcia
udziału w ogólnopolskiej inicjatywie zostali także zaproszeni dyrektorzy
szkół, dzieci, młodzież, a także członkowie organizacji społecznych. – Akcja
ma na celu kultywowanie pamięci o wybitnych Polakach oraz przybliżenie
młodzieży autorytetów z życia religijnego. Powinna przede wszystkim jednoczyć
wszystkich ludzi, uczyć ich szacunku, miłości i pokoju – mówi ks. bp.
Zbigniew Kiernikowski. Podczas uroczystej mszy, która odbędzie się 30
kwietnia w kościele Katedralnym, poświęcenia drzew dokona metropolita
siedlecki ks. bp. Zbigniew Kiernikowski."
zs.eo.pl/apps/a/tekst.jsp?place=zw2_a_ListNews1&news_cat_id=2022&news_id=81441
Czy nasz biskup ma tytuł metropolity siedleckiego i ile diecezji mu podlega ?

kindofmagic napisał:

> Ale jaka nedza do zaslaniania byla na natolinie po wojnie? Przeciez
> tam byly wsie i pola. Takie akcje mogly miec miejsce tam gdzie bylo
> co zaslaniac. Tu drzewa byly raczej sadzone ze wzgledu wytlumienie
> halasu lotniska albo na to ze po prostu szybko rosna i ozdobia teren.

80-90% drzew na tym terenie to samosiejki - część to pozostałość
po śródpolnych nasadzeniach. Od czasu zaprzestania rolnego użytkowania tych terenów minęło ponad 30-lat, więc drzewa miały czas
wyrosnąć na całkiem duże.

> Jak wytna 80% drzew to nie bedzie parku tylko łąka

Przeczytaj ze zrozumieniem tekst artykułu - część wyciętych drzew
zostanie zastąpiona nowymi, posadzonymi w ściśle określonych miejscach. I nie będą to malutkie ledwo wyrosłe sadzonki, a duże dorodne drzewa.
Poza tym jak byś sobie wyobrażał stopniową wymianę drzewostanu, w już urządzonym parku ? Ciężki sprzęt miałby wjeżdżać w świeżo urządzone parkowe alejki, rozkopywać teren aby usunąć stare drzewo i posadzić nowe ?

Skrajny idiotyzm i nieodpowiedzialność! Powinno się to zgłosić do prokuratora.
Gdzie ten debil chce sadzić te nowe dęby? Przecież niedawno wały zostały
wzmocnione i obłożone specjalną folią. Teraz będzie ją dziurawił pod sadzonki,
czy będzie wyrywał korzenie starych drzew żeby w to miejsce wstawić nowe? Ile
to znowu będzie nas kosztować? Ten facet ma inteligencję ameby!!

Ale na jedno odpowiem: jak mial dbac o te nieszczesne waly?? (troche sie motasz
w poscie ale juz zostawie to)
16 lat wolnosci dopiero, odliczmy kilka na czystki kadr, kolejne na znalaezienie
kasy chocby z UE, zostaje kilka lat na zadbanie o dziesiatki kilometrow walow
(ahh te wycieczki rowerem). No i jest kasa i jest sobie ta waska drozka i co?
1990 rok to drzewa sa ok 80 lat i wtedy je wyciac czy moze 90 lat w 2000 ?? czy
nie bylo by larum te podniesione wtedy ? Wyciac by trzebabylo bo 80-90 letnich
drzew nieprzesadza, jakies inne pomysly masz na sposob zadbania o droge?
Chcialbym zobaczyc jakis raport albo cokolwiek o walach na zachodzie (wartego
zaufania). Pozatym jak ktos wspomnial to jestwal pomiedzy dwoma korytami rzeki
wiec jak go przerwie to nic powaznego nie zniszczy, najwyzej most w
najczarniejszym scenariuszu. A moze jak woda jest z dwoch stron to bardziej
stabilizuje wal. Dostaniemy kase z uni na naprawe waly, droga bedzie, a sadzonki
gdzies sie zasadzi, tyle miejsca jest. Wycieli po tej brzedszej stronie.
Wiecej krzyku niz to warte i dziwie sie ze wyborcza niepofatygowala sie do
fachowcow o opinie. Jakies lakoniczne zdanie i marny cytat z forum. To ma byc
dziennikarstwo ?

ZGADZA SIĘ W PĘCHCINIE NIE MA SZKÓŁKI LESNEJ. OD WIELU LAT JEST TO
SZKÓŁKA DRZEW I KRZEWÓW OZDOBNYCH PROWADZONA PRZEZ PAŃSTWA SZMITÓW I
NIC POD TYM WZGLĘDEM SIĘ NIE ZMIENIŁO NO CHYBA ŻE POWIĘKSZYLI TEREN
POD SADZONKI I WPROWADZILI NOWE PRODUKTY. PRACUJE SIĘ FAJNIE JEŚLI
KTOŚ LUBI PRACĘ NA POWIETRZU I W OGRODZIE. WYKONUJE SIĘ TAM PRACE
TYPOWO ZWIĄZANE Z OGRODNICTWEM.

Oglądałam dzisiaj film dokumentalny na kanale Planete:
Podłączyć się do biologicznej sieci Biology: Uniformity and Diversity.
Unearthing the Woodwide Web

Facynująco pokazał na czym polega zycie bohatera naszego forum.
On te grzyby przywołuje wydzielając przez korzeń odpowiednie substancje do
podłoza, a grzyb mu tez jezykiem chemicznym odpowiada, że OK moga współpracować
Drzewo dostarcza grzybom wegiel- z procesu fotosyntezy w koronach drzew, a one
mu m.in fosfor z rozłożonych roslin.
Do tej sieci podłaczaja sie sadzonki drzewa, ktore wykiełkowały z nasion - to
rodzaj karmienia dzieci przez drzewo macierzyste

szpilka niejedno ma imię, że o barwie nie wspomnę
homonimy- to jest to, tak jak coca-cola. Pani Agnieszce kłamiam się
w pas i beretką z antenką kurz zamiatam..

Modrzew Europejsk(Larix decidua)
wysokośc sadzonki od 30-60 cm
Bardzo wysokie, zrzucające szpilki na zimę drzewo iglaste.
Regularnie stożkowaty pokrój modrzewia europejskiego jest typowy dla
większości drzew iglastych,

Latem igły są soczyście trawiasto-zielone, jesienią zaś przebarwiają
się na niezwykle piękny, intensywnie żółty kolor.

Ja nie wiem po co robić problem z wycięcia kilku czy kilkudziesięciu drzew.
Chyba tylko w Polsce obowiązują chore przepisy dotyczące wycinki lasów
zmuszający inwestorów do płacenia za to grubej kasy co tylko prowadzi do
korupcji urzędników. W normalnych krajach obowiązuje zasada.. chcesz wyciąć,
zaleś 2 lub 3 razy więcej. Tak więc - wielcy obrońcy przyrody - jak macie taki
problem to idźcie do nadleśnictwa.. dadzą Wam sadzonki i sobie zalesiajcie,
zamiast tracić czas i siedzieć przed kompem.Każdy kielecki narciarz wie, że na
Telegrafie jest bardzo stromo i wąsko. Poszerzenie pozwoli na bezpieczniejszą
jazdę. Dla mnie super. PS: a jak Wam przeszkadzają betony to ... do szałasów,
zobaczymy ile wytrzymacie....

Witaj idylla!

Ja także, z racji swoich przekonań, odradzam takie "dręczenie"
drzew. Poza tym nie sądzę abyś planowała zakup wielkich,
wyrośniętych drzew. Małe sadzonki, które kupisz w sklepie
ogrodniczym, będą potrzebowały wielu lat zanim wyrosną do takich
rozmiarów, że będzie można na nich powiesić hamak.

Jeżeli chcesz aby wyglądało bardzo naturalnie, to można wybrać hamak
(i inne meble ogrodowe też) wykonane w całości z drewna. O coś w tym
stylu:
poradnikogrodniczy.pl/pliki/plikiporady/meble1.jpg
Pozdrawiam

Jako laikowi, brak mi wyobraźni, taki 10-letni buk to ile ma
wzrostu ? Eksperymentowałam już z bukiem purpurowym, sadzonka miała
ok. 0,5 m wysokości i niestety pomimo, że z doniczki to uschła po
przesadzeniu. Ale w tej szkółce, z której pochodziła wszystkie
sadzonki buków mają podsuszone liscie i nie wyglądają zbyt zdrowo. W
szkółce powiedzieli mi, że purpurowe buki nie lubią pełnego słońca.

Mój ogród to do niedawna pole uprawne i pewnie stąd moje zabiegi i
pomysły z sadzeniem dużych drzew, bo raz że są piękne a dwa dają
cień, którego mi brakuje dramatycznie. Nawet altanka z dachem nic w
tej materii nie zmieniła, słońce zagląda do niej bezwstydnie,
rozważałam obsadzenie jej szybko rosnącymi pnączami, ale wtedy
niewiele będzie widać a tak można cieszyć się widokiem ogrodu, gdy
słońce nie świeci prosto w oczy.

Czy mam rozumieć, że deerzet jest skłonny pozbyć się (odsprzedać)
swoją sadzonkę buka ?

Dorota

A czy wiesz, że wiele starych odmian jabłoni o aromatycznych owocach
można ratować, przeszczepiając ze starych drzew lub sadząc nowe
sadzonki.
W Bolestraszycach na zamówienie mogą wyprodukować sadzonki różnych
starych, niekiedy 'prymitywnych' odmian jabłoni.
Również szkółka w Wandzinie oferuje bogaty wybór.

Nie wiedziałaś, że kwitnie, to nie wiedziałaś też, że na pędach
kwitnących są właśnie "topolowate" liście. Tak więc na jednej
roślinie są dwa rodzaje liści, "klonowate" i "topolowate".

Ale jak się zrobi sadzonki z tych pędów kwiatowych, to wyrosną z
nich rośliny już bez tych typowych, "klonowatych" (klapowanych)
liści.

Przyjrzyj się starym egzemplarzom bluszczu, np. pokrywającego pnie
drzew. W Warszawie jest tego trochę. Wtedy po liściach odróżnisz
pędy kwitnące.

> Są firmy które przesadzaj nawet kilkudziesięcioletnie drzewa dając
gwarancję
> na przyjęcie.

Tylko, ze te firmy takze sobie odpowiednio licza:) Jak juz kiedys
pisalem, negujac sens nakazu przesadzen przy Zolkiewskiego, ze w
cenie tych 11 przesadzen starych drzew mielibysmy 10 tysiecy mlodych
(po tamtych cenach). Koszt sadzonki samej w sobie jest po prostu
smieszny, zatem wg mnie nie ma sensu, no chyba, ze bylyby to
nasadzenia np w srodmiesciu.

Wolin: aleja 800 stuletnich drzew pod topór
Ludzie zamiast tracić czas na pisanie głupot kupcie sadzonki i posadzcie nowe
drzewa w miejscach do tego odpowiednich bo pas drogowy to ostatnie miejsce w
którym powinny sie one znajdować. Drogi mamy niebezpieczne do tego dochodzą
jeszcze niebezpieczni i głupi pseudoekolodzy stosujący eko-terror. Zamiast
marudzić weźcie sie ludzie do pracy!

Nie mylisz się: w grudniu(sic!) ub. roku na zlecenie ZDM wzdłuż Krasińskiego
posadzono 20 nowych drzew. W kwietniu br. wyrwano martwe kikuty i wkopano nowe
sadzonki. Biorąc pod uwagę temperatury i brak podlewania- na jesieni je znów
wyrwą i posadzą nowe. tak "wyrobią" zapowiadaną w artykule liczbę nasadzeń. 60
szt sadzonek jak obszył.

Las na Klimczoku będzie rósł i nauczał
Gaja sprzeciwia się ingerencji człowieka na stoku Szyndzielni, jest przeciw
budowaniu infrastruktury w tym miejscu, ale klub sam bawi się w pana bozię,
ingerując w ekosystem i sadząc te a nie inne gatunki drzew, a sadzonki
pochodzą ze sztucznej hodowli, a nie z doboru naturalnego.
Czyli robią dokładnie to samo co robiono już 100 lat temu w tym rejonie, ale
mają lepszą prasę. Grunt to dobra reklama.

Nic w tym nadzwyczajnego. Nigdy wszystki sadzonki się nie przyjmują.
Nawet, jak ktoś je odpowiednio pielęgnuje. A w omawianym miejscu
jeszcze dodatkowo dochodzi smród samochodów, chuligani i rózne
wypadki, które drzew niestety nie chcą omijać. Jedyna rada, to
posadzić następne i tak aż do skutku. Dawniej, to żeby takie drzewka
ochronić stawiano wokół żeliwne ogrodzenie. Zdejmowano je, jak
drzewko mocno podrosło. Można było wydać kilka minionów na
ogrodzenie Parku Chopina, to może wydać trochę, na takie stylowe
płotki?

Czy ktoś się tym zajmie? Nasadzono aby nie rosło.
Postanowiłam podzielić się na tym forum z Szanownymi Gliwiczanami-
spostrzeżeniem, świadczącym o braku staranności odpowiednich służb miejskich,
albo celowym pozorowaniem działań, które nie przynoszą spodziewanego efektu.

Tym spostrzeżeniem są nasadzenia wyciętych drzew, które niestety nie przyjęły
się (uschły), i jako "corpus delicti" tkwią nadal w ziemi.
Być może chciano to przypisać skutkom zbliżającej się zimy, dlatego już dziś o
tym "melduję"- pisząc!
Dowodem rzeczowym na to że sadzonki nie przyjęły się, jest brak chociażby
jednego listka, i suche łamiące sie witki gałęzi.

Niestety taki precedens ma miejsce przy ścieżce rowerowo - pieszej, tuż za
Urzędem Miejskim idąc wzdłuż Kłodnicy, po przeciwległej stronie rzeki względem
Instytutu Onkologii.
Wystarczy przejść się tą ścieżką (nota bene dziurawą), w kierunku ulicy
Orlickiego, żałosny widok sam rzuca się w oczy, i trudno go nie zauważyć.

Skoro w centrum, miasta takie rzeczy mają miejsce, to czego można się
spodziewać w miejscach nieuczęszczanych i mniej publicznych.

Miejsce o którym piszę, to prawie wizytówka Gliwic.
"Jak Cię widzą tak Cię piszą", jest takie powiedzenie włodarze.
Parafrazując do naszej sytuacji, "Jak nas (Gliwice) widzą, tak nas
postrzegają", i trudno sie dziwić że kojarzy się nasz "gród" z niedbałością,
brudem, smogiem, a nawet z Bercikiem Dworniokiem.

Gość portalu: Irma napisał(a):

> Tym spostrzeżeniem są nasadzenia wyciętych drzew, które niestety
nie przyjęły
> się (uschły), i jako "corpus delicti" tkwią nadal w ziemi.
> Być może chciano to przypisać skutkom zbliżającej się zimy,
dlatego już dziś o
> tym "melduję"- pisząc!
> Dowodem rzeczowym na to że sadzonki nie przyjęły się, jest brak
chociażby
> jednego listka, i suche łamiące sie witki gałęzi.
>
Nie przesadzałbym trochę o tych "celowych działaniach". Przed chwilą
w deszczu przeszedłem się tą alejką bo mam tam niedaleko.

W sumie chodzi o 15 sadzonek platanów. Przy czym od razu mówię, ze
od sadzonek to one mają daleko - bo drzewka są sporo wyższe od mnie
czyli mają po 2-3 metry wysokości, a sadzonki platana sprzedawane na
necie to 20-30 cm wysokości.

9 faktycznie nie ma liści
2 są złamane - 1 na wysokości 1,5 m, drugie na wysokości 25 cm.
4 są normalne - czyli ok

nasadzenia nie są jakieś dziwaczne, bo komponują się z całością
alejki gdzie co 2-3 drzewo to platan - niektóre naprawdę całkiem
ładne.

nie znam się na drzewkach na tyle by powiedzieć co się z nimi
dzieje, ale jest to szansa dla "naszego forumowego radnego" Michała
Jaśnioka. Bliko masz bo to przy urzędzie - dowiedz się co i jak :)

Wczoraj zrobiłam sobie objazd po okolicznych sklepach ogrodniczych. Po powrocie zaczęłam się zastanawiać, czy to już wszystkie sklepy w okolicy. I postanowiłam Was zapytać. Byłam w:
1. Anin - po lewej stronie torów jadąc do Warszawy.
2. Józefów - Nadwiślańska już chyba, jadąc w stronę Otwocka po prawej, przed skrętem do Józefowa ale za Falenicą, na zakręcie.
3. Józefów - Daglezja (wczoraj nieczynna )
4. Józefów - Limba (chyba Limba) na Piłsudskiego, między Cichą a Rozkoszną.
5. Falenica - Iglak - po prawej stronie torów w kierunku Warszawy.

Znam jeszcze sklep w Otwocku - ten przy bazarze, ale byłam tam może 2 razy. I to już. Znacie jeszcze jakieś?

I teraz podsumowanie:
1. Tu było sporo kwitnących, ale bez przesady. Nie tanio. Chyba jeden z najdroższych sklepów. Uwaga! Doomi - tam są ładne sadzonki piwonii krzaczastej po 60 zł - Z PĄKAMI! Nie kupiłam z uwagi na brak miejsca (chwilowy)
2. Dużo iglaków, drzew, mało bylinek. Ale za to fajne funkie w kłączach nabyłam. W cenie mniejszej niż na allegro i można wybrać najładniejszą sadzonkę Brak fachowej wiedzy u sprzedających.
3. Daglezja - i wszystko jasne! Kapitalne kłącza w woreczkach. Różniste i niedrogie.
4. Limba - chyba największy wybór wszystkiego - fachowa wiedza właścicielki. Lubię ten sklep.
5. Kiedyś bywałam tam często - teraz baaaardzo rzadko. Drogawo i mały wybór.

No i co? To już? Niemożliwe. Może znacie jakieś inne fajne sklepy?

Zapiski na biletach. Wszystkie grzechy jesionów
Jak nie wiadomo o co chodzi to wiadomo, chodzi o pieniądze. A gdzie tu
pieniądze? Otóż sadzonki nowych drzew nie będą wcale małymi drzewkami tylko 15
letnimi drzewami przywożonymi za grube pieniądze z Holandii. Ktoś za to weźmie
pieniądze, ktoś znajomy, a my wszyscy za to zapłacimy naszymi podatkami i
jeszcze większym zadłużeniem miasta oraz dewastacją przestrzeni publicznej.

Stracą miliony za wycinkę drzew
A dlaczego od 4 - 5 lat tak strasznie zaniedbana jest zieleń - i wysoka i tzw
niska - na starych cmentarzach komunalnych Krakowa ?
W szczególności zaś na Rakowicach i Podgórzu. Za czasów dyrektorowania ZCK
przez Tajstera i potem jeszcze ze 2 lata widać było, że ktoś o te sprawy dba i
fachowo je prowadzi. Co roku za zgodą odpowiednich fachowców z Urzędu Miasta
usuwano m. in. chore lub zasychające drzewa. Dało się zauważać dużo młodych
drzewek sadzonych w miarę wolnych miejsc, zwłaszcza na młodszych i
obszerniejszych cmentarzach, gdzie sadzonki miały perspektywę rozwoju i nie
kolidowania z grobami przez lata.
Co z usuwaniem starych - częściowo lub całkowicie suchych drzew, dlaczego ZCK
czeka na zabijanie ludzi przez upadki całych drzew lub konarów, w najlepszym
razie na zniszczenie zabytkowych grobowców ?
Ceny za usługi cmentarne w Zarządzie Cmentarzy komunalnych rosną, a zieleń na
cmentarzach jest coraz bardziej zaniedbana.
Np w Alei Zasłużonych założono kiedyś piękne skalniaki, obsadzono je
berberysem i mahonią, od kilku lat nikt się nimi nie interesuje, wyglądają
strasznie.
Niech więc obecna kolejna dyrekcja Zarządu Cmentarzy Komunalnych w Krakowie
zainteresuje się wreszcie sprawą zieleni na cmentarzach i weżmie kogo trzeba
do galopu. Najwyższa pora, żeby osoby za zieleń odpowiedzialne wzięły się
wreszcie do roboty, za coś biorą pensje i premie pochodzące z naszych opłat i
podatków. Zarząd Cmentarzy Komunalnych jest jednostką budżetową.

Płacić odszkodowania leśnikom za sadzonki? Zjedzone przez zwierzęta
leśne, dla których las jest naturalnym środowiskiem? Chyba coś Ci
się pomyliło, przyjacielu strzelających-do-wszystkiego-co-się-rusza
dziadków.

Z czystej ciekawości spytam: a czy leśnikom płaci się też
odszkodowania za wycięcie drzew, o wiele większych od Twoich
sadzonek?

rkordowiak pytasz"Czy ktoś ma jakiś rozsądny pomysł w jaki sposób rozwiązać
problem cuchnącego kanałku melioracyjnego płynącego wzdłuż ulic
Sowińskiego ,Lisiej..."
Wiem że na długości kilku działek sąsiedzi kupili przepusty i zakryli ten
kłopot,ja dodatkowo polecam posadzenie drzew z siedlisk bagiennych np.wierzbę
płaczącą "Salix alba "tristi" ( rosła min. przed starą plebanią kościoła św
Izydora ) szybko rośnie nieźle transpiruje taki rowek to idealne siedlisko
sadzić co 10 m raz po jednej raz po drugiej stronie w odległości ok1-1,5 m od
rowu.Jeżeli nie stać na sadzonki z profesjonalnej szkółki to polecam jedną z
metod chałupniczych-czyli wsadzić pozbawioną liści i drobnych gałązek gałąź w
ziemię na głębokość 30-50 cm.
Efekt gwarantowany.Może też być brzoza ale trudniej się przyjmuje po
przesadzenou i w mojej ocenie gorzej transpiruje i gęściej nawet co 2 m trzeba
sadzić.Bo wylewacze będą pompować nie ma pomiłuj.
pozdrawiam darek

Ja sobie chwalę to stare, tradycyjne przy Al. Krakowskiej róg Krakowiaków. Mają
zwykle bardzo duży wybór i co chwila pojawia się coś nowego. Można tam trafić
na sadzonki rzadkich, oryginalnych bylin. Poza tym jest tam wszystko - od drzew
i krzewów po nasiona i... rybki do oczka wodnego (rośliny wodne też).

Jakaranda rzadko kwitnie w pojemniku, wynika to stąd że jest to
raczej duże drzewo, a kwitnie gdy ma kilka metrów wysokości. Nie
jest to jednak drzewo ładne, bo ma rzadkie gałęzie i raczej luźny
pokój. Anglicy zalecają jego cięcie co wpływa na zagęszczanie
gałęzi. Osobiście znam tylko kilka drzew ozdobnych, które można
uprawiać w donicach i tam kwitną i są rzeczywiście ozdobne. Jedyny
kłopot to nie wytrzymują naszych zim. A z drugiej strony jest tyle
bardziej odpornych, pięknych rołśin!! Jak choćby ogrodowe odmiany
doskonale rosnącego w pojemnikach lnu nowozelandzkiego. Czekam
wciąż na książkę z prawdziwego zdarzenia o roślinach pojemnikowych
do ozdoby ogrodu i tarasu.
Jurek
P.S.
Znajomym przywiozłem sadzonki delonixa – poinciany – i są
zachwyceni w tym roku zakwitła po raz pierwszy. Ma około 2m
wysokości. A jakie ma piękne liście i zwarta koronę!

Ponawiam pytanie, które nie po raz pierwszy stawiam na forach. Kto odpowie za
wpuszczenie na piękny rekreacyjny teren niesprawdzonego inwestora Niemco -
Polaka z Krakowa? Wszystko działo sie podczas kadencji Uszoka,mieszkańcy
optowali za pozostawieniem boiska, ktore należało tylko nieco wyremontować. W
magistracie powiedziano nam, że teren nie należy do osiedla i że postawia na
nich cud miód obiekt rekreacyjny. Wycięto setką drzew, podobno mało
wartościowych topoli. Nie zasadzono ani jednej nowej sadzonki. Jako mieszkaniec
miasta chcę wiedzieć kto odpowiada za chaniebnie złą decyzję i dokumentnie
zniszczony teren.
Podobna sytuacja jest z tzw. Osiedlem Cyprysowym. Prywatnemu inwestorowi
udostępnił teren jeszcze Boroński. Dalsze decyzje to juz Uszok. Wybudowano dwa
budynki. Na dachy juz nie starczyło. 10 lat budowa jest ogrodzona zardzewiałym
płotem szpecącym nasze osiedle. Poczynaniami magistratu i kumoterstwem
prezydentów musi zająć się prokuratura. Czas po temu najwyższy!!! Jeżeli będą
robione uniki, znaczy to, że jest zblatowana z prezydentami. Trzeba postawić na
nogi Prokuraturę Krajową.Bałagan i prywata muszą się skończyć. Wpływy Uszoka
też.

Panie Jakubie
Tani populizm nie pasuje do Pana wizerunku. Pisanie tekstów w
stylu: "Jestem wielkim przeciwnikiem wycinania starych drzew" jest
grubo poniżej Pana poziomu. Równie dobrze mógłby Pan napisać, że
jest Pan przeciwko koszeniu trawy, lub pozbywaniu się starych
telewizorów, czy samochodów.

Wie Pan doskonale, że wszystko przemija. Tak jak cieszące nasze oczy
kwiaty na klombach w centrum miasta zmieniają sie jesienią w
zaschnięte truchła, tak drzewa również dożywają swoich dni. Nie
wszystkie stają się pomnikami przyrody. Nie wszystkie dożywają
starości w zdrowiu. Nie wszystkie żyją 1000 lat (zwłaszcza popularne
w Radomiu topole). A centrum miasta to nie Park Narodowy.

Proszę jednak zwrócić uwagę na inny problem. Nowe drzewka posadzone
w miejsce starych nie przyjmują się i nie chcą rosnąć. Dlatego
odnosimy wrażenie, że zieleni ubywa. Drzewa posadzone przy ulicach,
w nowych parkach chorują i zamiast cieszyć oko i dawać cień
rozpaczliwie walczą o przeżycie. To jest problem do rozwiązania.
Zieleń musi się odnawiać. U nas mamy albo stare umierające drzewa,
albo młodziutkie sadzonki.

Weź mnie nie osłabiaj. Taki barak jak ona miała to się postawi za
100 000. Sadzonki nowych drzew za kilkanaście tysięcy. Ziemi w
okolicy nie brakuje, żeby sobie znalazła inną. Jabłka trzeba było
zebrać zawczasu, znaleźć sobie inną chłodnię do wynajęcia albo od
razu kupca. Wszystko dałoby się spokojnie zrobić za te 4 mln. Ale
jak jej się nie chciało, to będzie teraz pewnie przynajmniej milion
do tyłu.

musisz mieć zgodę wydaną przez inspektorat ochrony środowiska,
opłata która ci naliczą może być wniesiona w postaci nowych nasadzeń
którę okreslone zostana w wydanej decyzji(generalnie pryszcz ok.
100zł za sadzonki). Unikaj oszustów którzy zetną drzewka zostawiając
cie z korzeniami. do usunięcia korzeni potrzebny jest cięższy sprzęt
a nie usunięte korzenie odrosną.Jeżeli zrobisz to bez konsultacji z
inspektoratem to możesz spotkac się z karą pieniężną która może
wynieść od klikuset do kliku tysięcy zł, w zależności od wieku i
wartości drzew.

> Na co musi uważać poseł Szadny? Na tłumy internetowych meneli, trolli i
spamerów. <

a czy poseł szadny nie jest przypadkiem sejmowym spamerem?

"... Waldemar Szadny z PO, magister ogrodnictwa, który pisał pracę o
rozmnażaniu drzew i krzewów przez sadzonki. Dziś pracuje m.in. w sejmowej
komisji rolnictwa, ale jego rekordowa liczba 160 interpelacji wskazuje, że
poseł zna się na wszystkim: od oznaczeń gier komputerowych po zmiany w ustawie
o Trybunale Konstytucyjnym." - (Gazeta Lubuska poniedziałek 11 czerwca 2007
str. 6)

bo to minister srodowiska... myśliwych (tych od odstrzału żubrów za 74 PLN) i wyrębu drewna do pieców elektrowni. to minister, ktory uważa, że zniszczenie 1 ha 80-letniego ekosystemu leśnego można doskonale zrekompensowac nasadzeniem 1 ha sztucznych monokultur. zetniemy 400 drzew a posadzimy 10 000! mówi Min. - pewno, tylko ze to będą sadzonki 10cm! (to a'propos rekompensat za Rospude).
eeeeh...

Wzgórze Karczówka potrzebuje porządków
Wycięcie drzew z karczówkowego wzgórza uda się na pewno. Myślę, że uda się też
zasadzić wiele tysięcy sadzonek nowych, i będzie to można robić co roku. Wątpię,
czy jednak te sadzonki kiedykolwiek zdołają urosnąć. Kielczanie nie szanują
zieleni, co widać co krok w mieście. Obawiam się, że gdyby nawet teren ogrodzić
drutem kolczastym pod napięciem, to i tak roślinność zostanie wytępiona. Potem
się okaże, że marnują się puste place i w ramach ich zagospodarowania zostaną
wybudowane bloki i domki. Nie po to ludzie wprowadzają się do miast, by mieć
"krzoki i chojoki".

"Na placu zaplanowano też posadzenie dwóch dębów po obu stronach prezbiterium
(na pamiątkę snu Leszka Czarnego z legendy), akacji przy domu kultury Pod
Akacją oraz bluszczu na murze. Drzewa były już kiedyś sadzone na placu, jednak
połamali je wandale."

I co,wandale połamali więc drzew nie będzie? To chyba jakieś żarty? Może
urzędnicy od zieleni miejskiej nie znają adresów sklepów z sadzonkami i trzeba
im podpowiedzieć? Kto ma te drzewa posadzić? Gierek już nie żyje bo zwołałoby
sie CZYN PARTYJNY i ludzie by posadzili! Teraz trzeba zwołać DEBATĘ zaprosić
architektów,historyków,urbanistów....może oni się zrzucą na sadzonki trzech
drzewek i posadzą?
To jakaś paranoja! Na sprzątanie PSICH G...WIEN z tego placu też zwołacie
DEBATĘ? Puknijcie sie w głowę kolesie!!!!!

Szcepienie krzewów i drzew to" wyższa szkoła jazdy" i szkoda że Cię dziadek nie
nauczył, a właściwie to Ty nie naczyłeś się od dziadka( wiem co piszę bo sam
jestem dziadkiem).Jeżeli chodzi o porzeczki to nie trzeba ich szczepić,
wystarczy na wiosnę tzw. sztobry { cięte kawałki gałązek dł. ok.25-30 cm} włożyć
w ziemię by wystawały kilka cm. a niezwłocznie ukorzenią się i wypuszczą pędy.
Następnego roku wystarczy wiosną przyciąć wyrośnięte gałązki zostawając po 3-4
oczka i na jesieni sadzonki gotowe do posadzenia na miejsce stałe.

aha, dorzuce jeszcze kilka zdan:
poniewaz naganianie nas do sklepu przemoaja bylo zbyt nachalne, to nie
zagladalam tam
ale teraz zajrzalam i oto wnioski na szybko:

1. oferta drzew i krzewow lisciastych: azalie japonskie 25-30cm za 32PLN to
drogo; odmiana Orlice z komentarzem "Tej odmiany napewno nie maja Twoi sąsiedzi"
- polemizowalabym, nie jest az taka rzadkoscia; odmiana Kermesina - 'skarb
kolekcjonera'? no owszem, jest piekna, ale jedna z popularniejszych w sprzedazy:);
cen drzew nie sposob ocenic....
co to za oferta, w ktorej nie ma podanych wielkosci, srdnicy pnia, wielkosci
pojemnika...

2. krzewy iglaste - cyprysik Allumii 60-80 za 21PLN - duuuzo za drogo; jodla
pospolita 30-40cm za 40PLN??? paranoja...

3. pnacza: akebia - komentarz "ciekawe sadzonki" niech zyje profesjonalizm:DD
pod haslem 'ciekawe' moze kryc sie wszystko:)
hortensja pnaca - 'o charakterystycznych pedach'?? charakterystyczne pedy ma
trzmielina oskrzydlona, hortensja po prostu wytwarza korzonki czepne
milin za 18? drogo; fallopia 50-60cm za 20PLN?? cholernie drogo:)
lonicery 40-50cm za 15PLN - drogo; poza tym ta wielkosc to nie jest wielkosc
handlowa... wiciokrzewy maja w tej chwili 80-100cm, 40cm to chyba ledwo
ukorzenione sadzonki...;)

reszty juz mi sie nie chce przegladac...
i wyjasniam: nie pisze tego zlosliwie; po prostu wiem, jakie sa ceny:) i z tego
co widze, ceny sa albo zwykle, albo zawyzone
i - moim zdaniem - profesjonalizm pozostawia tam wiele do zyczenia... [i nie mam
na mysli urody strony....]

Pauli

Ja bym posadził np. lipy. A liśćmi się wcale nie musisz przejmować. Jak ich nie
będziesz grabić, to one same będą się przerabiały na ściółkę. Przecież leśnicy
w lasach liściastych nie chodzą jesienią i nie grabią liści.
Jeszcze jedna kwestia. Jaką masz glebę? Bo nie każda roślina wszędzie wyrośnie.
Inna opcja to wysokopienne, silnie rosnące drzewa owocowe, powiedzmy jabłonie.
Chyba mało jest drzew równie pięknie kwitnących. O tym, w jakich szkółkach
można zdobyć sadzonki na siewce Antonówki, przeczytasz w wątku "stare, zdrowe
odmiany" (już w archiwum). Jak nie znajdziesz, a jesteś zainteresowana, to daj
znać.
Co do iglaków: ja bym je sadził tylko w ostateczności, czyli wtedy, gdybym miał
bardzo lichą, piaszczysta i suchą glebę. Drzew iglastych w Polsce jest o wiele
za dużo w stosunku do liściastych. To przede wszystkim efekt działania Lasów
Państwowych i ich poprzedników. Do tego dochodzi teraz iglakomania w ogrodach w
mieście i na wsi. Niedługo mały przydomowy sad będzie rzadkością. A dobrze
wiedzieć, że iglaki przyczyniają się do zachodzenia procesu bielicowania. Po
kilkudziesięciu latach mogą wydatnie obniżyć wartość żyznej gleby.

A mogłabym się dowiedzieć, jak według Pana należy prowadzić żywopłot z grabu,
żeby był numerem 1 w ogrodzie - żeby wyrósł piękny i gęsty? Ręce mi już opadają
od sprzecznych informacji. Okazuje się, że najłatwiej było posadzić. Co do
cięcia: leśnik, u którego kupowaliśmy sadzonki, radzi w pierwszym roku nie ciąć
w ogóle. Znajomy ogrodnik obciąłby już teraz w lutym o 2/3 wszystko. Mąż
protestuje przeciwko cięciu w ogóle - "niech samo rośnie, miejsca jest dużo".
Ale ja nie chcę drzew, tylko żywopłot! I podobna kwestia: czy tę tarninę ciąć,
czy zostawić? pozdrawiam.

zaniedbana działka- od czego zacząć??
witam,
niedawno kupiliśmy z mężem swój kawałek ziemi:) jest to stare gospodarstwo i
mnóstwo na nim starych od lat niezadbanych drzew owocowych, teren jest
nierówny i dość wilgotny (w studni ciągle stoi woda na poziomie gruntu, a po
zimie woda stała na trawniku)
część drzew jest chora i do usunięcia, chcemy jednak zostawić parę drzewek,
aby mieć swoje owoce... (trzeba pewnie je opryskać i przyciąć, ale kiedy jak i
czym?)
na trawniku rosną głównie mlecze i gdzieniegdzie pojawiły się pojedyncze
żonkile i szafirki (chcę je przesadzić w jedno miejsce, kiedy?)
mam też dwa zagony piwonii ale coś słabo rośnie, chyba trzeba ją opielić i
nawieźć?

generalnie chcemy zaprowadzić ład i porządek ale jak najmniejszym kosztem...
nie siać nowego trawnika, tylko go "odświeżyć"... jak?

kupiłam też sadzonki tamaryszku, gdzie go posadzić i kiedy?

od czego zacząć? co jest do zrobienia?

w tym szalenstwie jest metoda....

"W ubiegłym roku mieli posadzić 340 drzew, które miały
zrekompensować powstałe straty, a posadzili jedynie ponad sto. Szef
drogowców wyjaśnił inspektorom, że zamiast tego pozostawiał przy
drogach samosiewy, bo jego zdaniem "mają większą szansę na
prawidłową wegetację niż sadzonki kupowane".

ile mozna kasiorki zaoszczedzic, zostawiajac siewki jakichs chwastow
typu topola - niz kupic porzadne sadzonki
a potem znow bedzie mozna ciac, bo przeciez topola latwo sie lamie i
stanowi niebezpieczenstw
itp itd

Posadzone drzewa w parku przy Chorzowskiej
1. Kartaginę spalić, a radnego B. przeprowadzić.
2. UM raczy żartować z tymi zasadzonymi "drzewami". To są
paronastocentymetrowe sadzonki. Żeby je "posadzić" zrobiono wycinkę
(pozyskano) w każdej polance kilka/kilkanaście/kilkadziesiąt starych
drzew i mnóstwo identycznej wielkości samosiejek. Jeśli więc UM
liczy posadzone knypki jako "drzewka" to do rachunku "wyciętych"
proszę doliczać też samosiejki.
3. Faktycznie "coś z tym ruchem w mieście należy zrobić" (co jest
argumentem do wycinki drzew). Ja mam jednak inną propozycję niż
polowanie na ciężarówki. Może tak więcej osób przesiadło by się na
busy, a w lecie na rowery? Może by tak KZK zlikwidowało stadne
odjazdy z przystanków? Może tak by te autobusy lepiej jeździły?

A ja mam pier*** satysfakcję. Przez moją działkę także przechodzi ta droga i
sposób w jaki traktowała mnie GDDKiA woła o pomstę do nieba. Pomijam śmieszną
cenę jaką otrzymałem za działkę, do tego nie zwrócono mi pieniędzy za 350 drzew
12-letnich - powiedziano, że to sadzonki (!!!) a takie można dostać za darmo.
Buta, bezczelność i chamstwo jaka cechuje wykonawcę tej budowy powoduje że
życzę jej jak najgorzej. Pomijam fakt, że zniszczono mi takze część drzew na
mojej działce w ramach prac!

Rozsądniej było by posadzić nowy las - 100Tyś na sadzonki - to naprawde nie
mały lasek by wyszedł i spewnością dałby więcej korzyści w przyszłości niż
przesadzenie kilkunastu drzew? - dziwny sposób myślenia aby na chwile obecną
pokazać się w proekologiczny..... - szkoda słów

dalszy ciąg afery z drzewami, członkowie i sympatycy Towarzystwa Ulepszania
Miasta pikietowali przeciwko nadmiernemu wycinaniu drzew. Były
transparenty "piły precz od drzew","litości dla drzew" i inne. Nikt z
przedstawicieli zarządu miasta się do nich nie pofatygował, sami więc poszli
wręczyć stosowną petycję i trzy sadzonki ozdobnych drzew.

Chłopie daj spokój. Ty nie zytasz tego co pszę. Przecież ja nie
martwię się o pozwolenia!, bo te zapewne urzednik wystawi sobie bez
problemu. Ja mówię o tym, że gdybyś ty chciał sciać jakieś drzewo to
zobaczyłbyś taką stertę argumentów, że uznałbyś urzedników za
idiotów, a tych co to uchwalili za jeszcze głupszych od nich. Jednak
w tej sprawie 150 000 drzew poleci jak klomb kwiatków.

O PRG nie mogę ci wytłumaczyć, bo szkoda czasu, trudno.
Jeżeli chodzi o sadzonki 9jak to piszesz) to najlepiej idz
poinformuj się tych co wiedzą.

Zagłada zielonych alei w imię bezpieczeństwa
To dowód na to, że głupota ma się dobrze i wykazuje tendencje
rozwojowe. Wycięcie tych wszystkich drzew, to zachęta dla różnych
debili, aby przycisnąć jeszcze troszkę gaz, co biorąc pod uwagę
konstrukcję (ha, ha) tych dróg i ich nawierzchnię zwiększy wydatnie
zagrożenie dla nich i innych uczestników ruchu. Tam, gdzie to jest
niezbędne, zgoda, ale po co są stalowe odbojnice? Nikt nie będzie za
tym, aby chronić drzewa tam, gdzie będzie droga szybkiego ruchu czy
nawet ekspresowa, ale na gminnych i powiatowych drogach, to zbrodnia
dokonywana na przyrodzie.Gdyby jeszcze sadzono (sztuka za sztukę i
odpowiednio duże, a nie sadzonki skazane z góry na śmierć) drzewa
wzdłuż tych samych dróg, ale w większym oddaleniu, to jeszcze
możnaby zrozumieć. Inaczej teo nie sposób zrozumieć i wybaczyć.

Jeśli mnie pamięć nie myli, pod koniec kadencji Tura zostało
zasadzonych na raz 1000 nowych drzew. Sadzonki można podziwiać
wzdłuż: Popiełuszki, Jana Pawła, Raginisa, Konstytucji 3-go maja,
Hetmańskiej, przy spodkach i w innych jeszcze miejscach - tyle mi na
myśl przyszło w jednej chwili. Oczywiście, te drzewa są jeszcze
małe, dopiero za kilkanascie lat będą istotnie zauważalne :-).

Pamiętam, że koszt tego tysiąca drzew, podany przez jakąś gazetę,
był stosunkowo nieduży (jak dla budżetu miasta oczywiście).

Zastanawia mnie, dlaczego co jesień nie sadzić kolejnego tysiąca.
Dlaczego miasto nie zakłada nowych parków czy skwerów? Na osiedlach,
na przykład? Co z parkiem przy TBS-ach? Tym się chyba powinien zająć
ogrodnik miejski?
Tysiąc nowych drzew co roku (w tym koniecznie choinki!), i tysiąc
krzaków (forsycje, bzy!) i za pięć lat będzie naprawdę ładnie.

Aniu,nie mam działki już chyba z 8 lat.
Dzirżawiliśmy od gminy prawie nad samą Wisłą.Mieliśmy tyle siły żeby od poczatku
stworzyć,a właściwie wyszarpać ziemię z gliniastego ugoru.
Jak to na początku, wszystko sialiśmy.Sama robiłam sadzonki pomidorów
wszystkiego było za dużo.Drzew owocowych też za dużo,ale starczało dla nas i dla
złodziei.Bardzo przyjemnie wspominamy z mężem te czasy.
Jeżdziliśmy samochodem z dzieciakami,albo rowerami.Przez 18 lat cieszyliśmy się
działką.Kwiaty miałam różne,ciągle coś dokupywałam.
Niestety najpierw mężowi zdrowie się posypało,a potem mnie
i oddaliśmy gminie.
Ale sobie powspominałam,prawie mi sie ryczeć chce.

Jest coś na rzeczy. Prawdopodobnie poprzestaniemy na kilku nasadzeniach na
terenie cmentarza.

Dla mnie optymalna byłaby akcja posadzenia na raz w jednym miejscu kilkunastu,
kilkudziesięciu drzew. Ale jest ale. Przypuszczalnie osoba prywatna by dostała
te drzewka, ale jako stowarzyszenie trzeba by mieć zgodę kogoś tam, przedstawić
plan, co i jak, żeby nie wpychać się komuś z drzewami na jego teren. I tak dalej.

Ja widzę oczywiście mnóstwo miejsc do nasadzeń, ale już bieganie za tym, żeby
określić do kogo co należy, biegać za zgoda na nasadzenia to już przekracza moje
możliwości. No i trzeba mieć jakąś wizję, gdzie co i jak sadzić a potem podobno
zobowiązać się do opieki nad drzewkami. W sumie, to brzmi ok, ale to
poważniejsza sprawa, np. coś w sam raz dla KL. Ja się chętni do tego podłączę,
np. z łopatą :)

Póki co, będę sadził na dziko po uważaniu, chociaż nic nie zastąpi
profesjonalnej, kilkuletniej sadzonki z hodowli.

ergo - rzeczywiście jest tak, że za akcją sadzenia drzewek na większą skalę
musiałaby stać jakaś grupa, na co w GM nie ma szans (bo kto by to miał robić).

Zastanawiające jest, że wśród naszych wyborów przewagę i to znaczną mają
liściaste... Może gdzieś podświadomie czujemy ich dobrą energię. Ja w każdym
razie serdecznie dziękuje wszystkim za odzew. Sama dopiero zakładam ogródek (od
zera - to z powodu nornic, które zniszczyły moje jesienne sadzonki) i pięknem
drzew cieszę się w niedalekiej Puszczy Świętokrzyskiej. A w moim ogródku nie
zabraknie brzóz, modrzewia, świerków, głogu, grabów i świdośliwy kanadyjskiej
(ta ostatnia dzięki facelii). Ach i jeszcze jarzębina - ukochane drzewo mojej
córki.
Pozdrowienia z Gór Świętokrzyskich

Witam na forum Gazety!
Nieprawda owocuje ale zwykle znacznie później. Tak jest zresztą z większością
krzewów i drzew, magnolie z nasion tez kwitną znacznie później. W twoim wypadku
do na sadzonki należy uciąć świeże gałązki i już w momencie ich pobrania należy
wsadzić je do ukorzeniacza. Po wsadzeniu do ziemi liście należy obciąć do
połowy zaś całość umieścić pod dużym słojem lub torba plastikowa aby było
bardzo wilgotno. Sadzonki umieszczamy w widnym miejscu, ale nie na słońcu w
temperaturze minimum 22C. Jeśli na pędzie pojawią się pąki kwiatowe należy je
natychmiast usunąć.
Pozdrowienia,
Jerzy Woźniak

Szkółka drzew i krzewów owocowych!
Witam, serdecznie proszę wszystkich o kontakt do szkółki, w której można zakupić sadzonki porzeczki, maliny. Podobno taka szkółka jest w Komorowie, bardzo roszę o pomoc:)

nodorf napisał:

> Zamiast pochylać się z troską nad losem jednego nieposadzonego dębu,

Może warto było dokładniej przeczytać o co chodzi?

Z okazji remontu na Gdańskiej wycięto właśnie
> ostatnie drzewa. Oczywiście po faryzeuszowsku obiecano nowe nasadzenia, ale
> na sadzonki wyznaczono tylko kilka miejsc przed Rywalem.
> Drzewa rzekomo bardzo chorowały, chociaż chora jest raczej stepowa mentalność
> decydentów.

Przechodziłem tamtędy kilka razy w trakcie wycinki: szkoda tych dwóch czy
trzech starych drzew, ale po "pokrojeniu" było widać wyraźnie, że ich kora
otacza zgniłe pruchno a nie zdrowe drzewo. Jaki sens trzymać dalej te kaleki?
Owych wyznaczonych na nasadzenia "kilku miejsc" jest znacznie więcej niż
usuniętych. Jesli cos tu jest problemem, to bezmyślność tzw. ogrodnika
miejskiego, który rozpisuje sie w sprawozdaniach o pieniadzach na nasadzenia,
ale jakos nie pojął, że rosliny trzeba też podlać. Zwłaszcza jak tkwią w
ciasnych donicach czy wyciętych w betonie nieiwielkich kołach. To znacznie
lepsze zadanie dla polewaczek niż chaotyczne polewanie wybranych ulic. Jak
marnieją pieniądze wywalone na nasadzenia widać najlepiej wzdłuż kamiennej,
gdzie smętnie zwisają suche liscie młodych drzewek...

Ogród Botaniczny przy AB zaniedbany,

raczej zamykany coraz szczelniej: od placu Weyssenhoffa zatkany na amen,
ostatnią małą furtkę od Niemcewicza w weekendy pan z AB "zapomina otworzyć".
Kącik dla dzieci dużym wysiłkiem zrównano z ziemią i zasypano piaskownice.
Pewnie: lepiej jak tam teraz siedzą z piwem i papierosami studenci niż ich
potencjalni podopieczni (to przecież wciąż uczelnia pedagogiczna)

zniknął
> bluszcz z murów I LO.

Bluszcz szlag trafił po oczyszczaniu murów gmachu kilka lat temu. widac to było
aż nadto dokładnie

Co zrobili czerwoni Hunowie z naszą zieloną
> Bydgoszczą?
co ma piernik?

Witaj
Oczywiście ze rozmnażałem ...;)
Te Twoje grube gałezie to nadają się na sadzonki zdrewniałe - bo metasekwoja
może być rozmnażana przez zdrewniałe nie tylko jednoroczne ale i wieloletnie -
sadzonki zdrewniałe pobiera się w marcu - ja pobierałem takie o gr. ok 1 cm
(cięte tuż pod parę pędów bocznych) - wsadzać trzeba dość głeboko tak by
sadzonka wystawała parę cm. ponad ziemię, dość szybko wypuszczały młode pędy
(ale rosnące bardzo krzywo ) i co najważniejsze ( tak zmarnowałem sporo
sadzonek...:)) - są one bardzo wrażliwe na nasłonecznienie wystawiałem je na
światlo gdy wydawało mi sie ze są już zahartowane i błyskawicznie więdły ( tak
więc konieczne jest cieniowanie przez długi okres ukorzeniania)

Dużo lepszą metoda jest ukorzenianie sadzonek półzdrewniałych - ja robiłem to
zawsze w końcu lipca / na początku sierpnia i efekty - 100% ukorzenianie -
sadzonki rosnące prosto i dające w następnym roku 30 - 40 cm przyrosty. Może
teraz byc już troche za pożno ( choć wrzesień mamy ciepły) - cytuje
za "Rozmnażaniem drzew i krzewów nagozalążkowych" - "Poźniejsze sadzonkowanie
może pociągnąc za sobą niedostateczne wykształcenie się pełnowartościowych
pąków zimowych, bez których sadzonki wiosną nie wznowią wzrostu"
Na Twoim miejscu spróbował bym jednak jak najprędzej pobrać sadzonki i
potraktowac jak półzdrewniałe dł. ok 20 - 30 cm. - cięte ukośnie pod parą pędów
bocznych najlepiej z pędów wierzchołkowych. Podłoże torf kwaśny +_ piesek
gruby, doniczki min 1 l. do miniszklarenki lub w namiocie foliowym ale wtedy
sadzonki powinny mieć własne okrycie drugą folią i dobrze by było by miały
wyższa temp. - nocą już bywa temp. bliska 0 st. C a idealna to 25 st. C
konieczna jest wysoka wilgotność powietrza - codzienne zraszanie jak
najdrobniejszymi kroplami - szkółkarze mają systemy zamgławiające właczające
sie kilka razy dziennie...:)
Pozdrawiam

jack9 napisał:

> Witaj
> Oczywiście ze rozmnażałem ...;)
> Te Twoje grube gałezie to nadają się na sadzonki zdrewniałe - bo metasekwoja
> może być rozmnażana przez zdrewniałe nie tylko jednoroczne ale i wieloletnie -

> sadzonki zdrewniałe pobiera się w marcu - ja pobierałem takie o gr. ok 1 cm
> (cięte tuż pod parę pędów bocznych) - wsadzać trzeba dość głeboko tak by
> sadzonka wystawała parę cm. ponad ziemię, dość szybko wypuszczały młode pędy
> (ale rosnące bardzo krzywo ) i co najważniejsze ( tak zmarnowałem sporo
> sadzonek...:)) - są one bardzo wrażliwe na nasłonecznienie wystawiałem je na
> światlo gdy wydawało mi sie ze są już zahartowane i błyskawicznie więdły (
tak
> więc konieczne jest cieniowanie przez długi okres ukorzeniania)
>
> Dużo lepszą metoda jest ukorzenianie sadzonek półzdrewniałych - ja robiłem to
> zawsze w końcu lipca / na początku sierpnia i efekty - 100% ukorzenianie -
> sadzonki rosnące prosto i dające w następnym roku 30 - 40 cm przyrosty. Może
> teraz byc już troche za pożno ( choć wrzesień mamy ciepły) - cytuje
> za "Rozmnażaniem drzew i krzewów nagozalążkowych" - "Poźniejsze sadzonkowanie
> może pociągnąc za sobą niedostateczne wykształcenie się pełnowartościowych
> pąków zimowych, bez których sadzonki wiosną nie wznowią wzrostu"
> Na Twoim miejscu spróbował bym jednak jak najprędzej pobrać sadzonki i
> potraktowac jak półzdrewniałe dł. ok 20 - 30 cm. - cięte ukośnie pod parą
pędów
>
> bocznych najlepiej z pędów wierzchołkowych. Podłoże torf kwaśny +_ piesek
> gruby, doniczki min 1 l. do miniszklarenki lub w namiocie foliowym ale wtedy
> sadzonki powinny mieć własne okrycie drugą folią i dobrze by było by miały
> wyższa temp. - nocą już bywa temp. bliska 0 st. C a idealna to 25 st. C
> konieczna jest wysoka wilgotność powietrza - codzienne zraszanie jak
> najdrobniejszymi kroplami - szkółkarze mają systemy zamgławiające właczające
> sie kilka razy dziennie...:)
> Pozdrawiam

Sława!

Myślisz, że przez zimę się ukorzenią jeszcze?

A może w piwnicy?

Czy okryć je folią przed wysychaniem?

Czy dawałeś ukorzeniacz?

A co powiesz o rozmnażaniu magnolii?

ptasik napisała:
> Od lat marze , tak doslownie marze o koszteli w swoim sadzie. Ba nawet pare
> razy pytalam tutaj czy ktos nie ma, albo nie wie gdzie rosna, gdzie mozna
kupic
>
> i nic.... az do dnia , w ktorym po otwarciu forum ogrody czytam tytul tego
> postu....

Nieznanice koło Klomnic koło Częstochowy. Sadownik Andrzej Niepamiętamnazwiska
ma kosztele!!!!!!!! Problem z kosztelą jest taki, że te jabłka zbiera się tylko
przez dwa tygodnie! A przechować można najwyżej miesiąc - nie mają kwasu, tylko
cukier i szybko się psują.

> A czy drzew owocowych niemoznaby rozmnazac sadzonkujac pedy za pomoca
> ukorzeniacza? Ma ktos jakas praktyke w tym wzgledzie?

Nie warto. Za długo czekac na efekty.

> No bo skoro kosztela Marii to drzewo stare, a jak Pi pisze kiedys drzew na
> podkladce sie nie szczepilo to i moja (zakladm, ze juz mam:-))) moglaby byc
> kosztele z krwi i korzenia:-)
Szybciej i łatwiej zaszczepić na już podrośniętym drzewku. Może być i
papoierówka, i antonówka i co tam jeszcze, a najlepiej zamówić szczepienie u
ogrodnika z zastrzeżeniem, że tzw. zraz mu się dostarczy.

Przy dobrych układach i zależnie od sposobu szczepienia można mieć jabłuszka
już za dwa-trzy lata. Przy sadzeniu z sadzonki - najwcześniej za pięć - sześć.

Do MJota:

Jestem taką obszarniczką że hoho!!! Mam cały hektar obsadzony stareńkimi
jabłoniami (niektóre pamiętają jeszcze wiek XIX). Zaniedbane to wszystko
i "niewygledne", ale za to ptaków robakojadów jeszcze więcej niż jabłek ;)
Już Was kiedyś tam za pieczonki zapraszałam!
Muszę jeszcze ściągnąć znajomego pomologa, żeby mi porozpoznawał odmiany, jakie
tam rosną. Wiem na pewno, że jest antonówka, landsberska, szara reneta,
malinówka, wealthy (zwnana przez mego Dziadka Łelsą), starking i wiele innych.

Najbardziej jestem dumna z posiadania starej czereśni pt. Doenissena żółta. Tej
odmiany już od dawna nigdzie nie ma. Nigdy nie widziałam jej na żadnym
straganie. Jest b. późna - dojrzewa wtedy, kiedy pojawiają się pierwsze wiśnie.
Jest twarda, chrupka, kremowo-żółta bez rumieńca, bardzo słodka. I rośnie tylko
u mnie. I ma prawie sto lat....

I tak bym mogła jeszcze długo...

Całuski dla wszystkich
Pi Obszarniczka-PrawieKułaczka

Gdzie kupić sadzonki ałyczy?
Czy ktoś może wie, gdzie można kupić sadzonki ałyczy?
Trochę szukałam, ale znalazłam jedynie inne gatunki drzew owocowych
szczepionych na podstawie ałyczy. A nie o to mi chodzi.
Proszę o jakis sygnał i namiary na sprzedawcę.

"Polityka" Nr 28/2005 (2512)
"Azbestowe łąki" (fragmenty artykułu)

Najpierw kilka hektarów szkółki leśnej zostało wyciętych i wyrwanych z
korzeniami. Później ziemia została wyrównana spychaczami, utwardzona i w dużej
części zalana betonem. Następnie oczyszczono ulicę z nieprzyjemnych widoków i
złych skojarzeń. W ten sposób powstała w Łodzi ulica Ekologiczna.

Wcześniej ulica nazywała się Azbestowa i przez kilkadziesiąt lat znajdował się
przy niej ogród pełen drzew, krzewów i innych roślin. Hodowane tu sadzonki
trafiały do miejskich parków w kraju i za granicą. Srebrne świerki, czerwone
dęby, drobnolistne lipy z Azbestowej rosną dziś od Sztokholmu po Moskwę. W
uznaniu zasług opiekun komunalnej szkółki, miejski ogrodnik Ryszard Durka
dostał nawet honorową odznakę Łodzi.

Kiedy nastała gospodarka rynkowa, komunalny młodnik nie był w stanie już na
siebie zarobić. Botanicy z wydziału ochrony środowiska planowali zrobić przy
Azbestowej ogólnodostępny park, ale ich plany nigdy nie weszły w życie.

Pod koniec lat 90. działkę kupiła bowiem od miasta spółka budowlana Varitex,
znana z doskonałych kontaktów z lokalnymi władzami. W Variteksie pracowała
m.in. żona aresztowanego rok temu łódzkiego barona SLD Andrzeja Pęczaka oraz
związani z nim urzędnicy. Jak ujawniła prasa, w spółce został zatrudniony m.in.
dyrektor miejskiego wydziału dróg i ludzie związani z wydziałem urbanistyki i
architektury.
– Od miasta Varitex kupował ziemię po 20 zł za metr – wspomina ogrodnik Durka.
– Potem sprzedawali nawet i po 300 zł.

Powstało tu bowiem najbardziej luksusowe osiedle w Łodzi.

(Piotr Grobliński, Tomasz Lipko)

180 nowych drzew na Pr. Płd ...ale za jaka cene?
www.pragapld.waw.pl

"Aż 180 młodych drzewek zostanie posadzonych tej jesieni na Pradze Południe.
Pieniądze na sadzonki pochodzą z budżetu dzielnicy oraz z Gminnego Funduszu
Ochrony Środowiska.
W listopadzie na Pradze Południe przybędzie 180 nowych drzewek. Będą to
przede wszystkim: głóg dwuszyjkowy, jarząb szwedzki, lipy, brzozy i klony.
Do tej pory obsadzono pasy przyuliczne m.in. wzdłuż ulic Berezyńskiej,
Brukselskiej, Estońskiej, Lubinieckiej, Domejki, Kawczej i Komorskiej.
Na młode drzewka wydano 170 tysięcy złotych. 30 tysięcy pochodzi z budżetu
dzielnicy Praga południe, natomiast 140 tys. na sadzonki przeznaczył Gminny
Fundusz Ochrony Środowiska, zasilany m.in. opłatami za wycinkę drzew.
Wiadomość utworzono : 10-11-2004"

Tymczasem dla porównania na Bemowie:
gw.mag 29-10-2004 , ostatnia aktualizacja 29-10-2004 21:54
"580 krzewów i 40 drzew posadzono w piątek w Parku Górczewska na Bemowie
(m.in. berberysy, tawuły, forsycje, irgi, buki, dęby czerwone i klony).
- Świetnie, że przybyło krzewów, bo w parku było trochę pusto - ucieszyła
Bożena Szulc, jedna ze spacerowiczek. Czy drzewkom nie zaszkodzą listopadowe
przymrozki? - Absolutnie nie - zapewniła nas Anna Stankiewicz z bemowskiego
Wydziału Ochrony Środowiska - Dla drzew i krzewów to normalna pora na
sadzenie. Wkrótce pojawią się też m.in. w rejonach ulic: Cokołowej,
Sterniczej, Drzeworytników, Powstańców Śląskich, Legendy, Słomiana,
Westerplatte, Telewizyjnej, Dostępnej, Lustrzanej. Na zakup 6 tys. krzewów i
400 drzew bemowski urząd dzielnicy przeznaczył 100 tys. zł. Prace
nasadzeniowe zakończą się 15 listopada."
Reasumujac:
180 drzewek na Pradze Poludnie kosztuje 170 tys. zl
400 drzew oraz 6 tys. krzewow kosztuje Bemowo 100 tys.zl Pytanie brzmi kto
gospodarnie zarzadza naszymi pieniedzmi a kto nie nie? Wiem że mieszkam w
elitarnej dzielnicy ale dlaczego drzewa na Pradze Poludnie kosztują tak drogo?

"Azbestowe łąki" fragm. art.
"Polityka" Nr 28/2005 (2512)
Piotr Grobliński, Tomasz Lipko

Najpierw kilka hektarów szkółki leśnej zostało wyciętych i wyrwanych
z korzeniami. Później ziemia została wyrównana spychaczami,
utwardzona i w dużej części zalana betonem. Następnie oczyszczono
ulicę z nieprzyjemnych widoków i złych skojarzeń. W ten sposób
powstała w Łodzi ulica Ekologiczna.

Wcześniej ulica nazywała się Azbestowa i przez kilkadziesiąt lat
znajdował się przy niej ogród pełen drzew, krzewów i innych roślin.
Hodowane tu sadzonki trafiały do miejskich parków w kraju i za
granicą. Srebrne świerki, czerwone dęby, drobnolistne lipy z
Azbestowej rosną dziś od Sztokholmu po Moskwę. W uznaniu zasług
opiekun komunalnej szkółki, miejski ogrodnik Ryszard Durka
dostał nawet honorową odznakę Łodzi.

Kiedy nastała gospodarka rynkowa, komunalny młodnik nie był w stanie
już na siebie zarobić. Botanicy z wydziału ochrony środowiska
planowali zrobić przy Azbestowej ogólnodostępny park, ale ich plany
nigdy nie weszły w życie.

Pod koniec lat 90. działkę kupiła bowiem od miasta spółka budowlana
Varitex, znana z doskonałych kontaktów z lokalnymi władzami. W
Variteksie pracowała m.in. żona aresztowanego rok temu łódzkiego
barona SLD Andrzeja Pęczaka oraz związani z nim urzędnicy. Jak
ujawniła prasa, w spółce został zatrudniony m.in. dyrektor
miejskiego wydziału dróg i ludzie związani z wydziałem urbanistyki i
architektury.
– Od miasta Varitex kupował ziemię po 20 zł za metr – wspomina
ogrodnik Durka.
– Potem sprzedawali nawet i po 300 zł.

Powstało tu bowiem najbardziej luksusowe osiedle w Łodzi.

Wracjąc do jesieni fachowcy radzą:
# opadające z drzew liście należy usuwać, możemy je wykorzystać jako przewiewną
ściółkę lub jako dodatek do kompostu, musimy być jednak pewni, że liście
pochodzą ze zdrowych drzew i nie przeniosą chorób, w przeciwnym razie należy
liście spalić,
# dopóki ziemia nie jest zamarznięta, możemy sadzić drzewa i krzewy, pamiętajmy
jednak o zabezpieczeniu ich przed mrozami,
# do połowy listopada możemy jeszcze sadzić wrzosy,
# jedną z najważniejszych prac listopadowych jest okrycie roślin wrażliwych na
niskie temperatury, glebę wokół roślin o mało odpornych na mróz korzeniach (np.
różaneczniki, magnolie) trzeba wyściółkować korą sosnową, trocinami, igliwiem
lub liśćmi, krzewy róż należy okopczykować ziemią, krzewy zimozielone
(różaneczniki, berberysy) należy okryć w całości za pomocą słomianych mat lub
gałązek roślin iglastych,
# przed nastaniem zimy należy obficie podlać wszystkie liściaste i iglaste
drzewa i krzewy zimozielone, gdyż częstym powodem obumierania roślin w czasie
zimy jest nie tylko mróz, ale również brak wody w glebie, która odparowuje w
słoneczne dni, a rośliny dodatkowo wysuszane są przez mroźne suche wiatry,
# listopad jest odpowiednim okresem aby pobrać sadzonki zdrewniałe krzewów
liściastych, takich jak jaśmin czy liguster,
# należy dokonać pierwszego przeglądu przechowywanych w pomieszczeniach (np.
piwnicy) karp dalii, bulw begonii i kłączy kanny, torf którym je przysypaliśmy,
powinien być lekko wilgotny, zwracamy też uwagę na obecność chorób grzybowych,
mocno porażone organy usuwamy i stosujemy sypki środek grzybobójczy,

Zobacz więcej o przechowywaniu bylin nie zimujących w gruncie.
# płytkie oczka wodne należy opróżnić, rośliny i ryby przenosimy odpowiednio do
przygotowanych pojemników i akwariów

Wandale niszczą miejską zieleń...
Wandale coraz częściej niszczą drzewa i kradną podtrzymujące je paliki. Jednak prawdziwą plagą tego roku jest przywłaszczanie sobie kwiatków sadzonych przez miasto. W tym roku zniknęło ich z klombów już 772.

Ostatnim aktem wandalizmu było połamanie kilka dni temu 8 lip rosnących przy ul. Okulickiego. Sadzono je w 2002 roku. Niektóre miały już 7-8 lat, gdyż z reguły nasadza się drzewa około pięcioletnie. Średni koszt zakupu jednej sztuki wynosi 70?100 zł. Do tego trzeba dodać koszty pielęgnacji. Łącznie szacuje się, że takie drzewko pochłania 150 zł. Ta kwota zwiększa się w zależności od tego, czy stoi przy nim palik. Na marginesie trzeba dodać, że są one łakomym kąskiem dla nieuczciwych mieszkańców naszego miasta. ? Ludzie kradnący paliki, gdy nie mogą łatwo wyciągnąć ich z ziemi, to łamią gałęzie lub niszczą całe drzewa, przy których stoją. Inni wandale ograniczają się do zniszczenia sadzonki, która np. zasłania im widok na ulicę lub w jakiś inny sposób zawadza ? mówi Sławomir Jończyk, kierownik referatu przyrody i utrzymania zieleni w Urzędzie Miasta.

W ostatnich dniach pracownicy urzędu podliczyli tegoroczne zniszczenia w drzewostanie. Okazuje się, że w całym mieście na 860 drzew posadzonych w 2004 roku zdewastowano 105. Zostały ucięte, połamane lub wyrwane. Ulica Okulickiego nie jest jedyną, gdzie ludzie niszczą drzewa. W 2004 r. na ul. Rocha w ciągu jednej nocy złamano 23 na 50 posadzonych; na przełomie 2003/2004 r. na promenadzie pod Laskiem Aniołowskim zniszczono 12 sadzonek, a rok wcześniej na ul. Fieldorfa ?Nila" uszkodzono 25 sztuk. W tym roku połamane drzewa nie zostaną już wymienione. Nastąpi to wiosną następnego roku.

Oprócz drzew ludzie niszczą lub przywłaszczają sobie kwiaty. ? Co roku odnotowujemy ten proceder, jednak w tym to prawdziwa plaga ? stwierdza Sławomir Jończyk. ? Już 772 sztuki zostały skradzione. Największą popularnością cieszą się te najdroższe, czyli kanna ? paciorecznik, której sztuka kosztuje 7 zł. Poza tym giną niecierpki, dalie, aksamitki, begonie. Najwięcej ubytków odnotowujemy w klombach przed Urzędem Miasta, na Pl. Daszyńskiego, przed Liceum im. H. Sienkiewicza i Filharmonią. Apelujemy do mieszkańców, aby dzwonili na policję lub straż miejską, gdy zauważą niszczenie drzew lub zabieranie kwiatów. Właśnie dzięki takiej interwencji złapano kiedyś dwóch mężczyzn niszczących drzewa. Jeden z nich musiał zapłacić 1000 zł za swój czyn ? kończy Jończyk.

? Przypomnijmy, że w 2005 roku miasto posadziło 700 drzew, a 300 przekazało szkołom. Ponadto w najbliższym czasie na zieleńcach i w parkach pojawi się 60 sztuk magnolii drzewiastej.

zycie.czest.pl

co do stylu pracy Varitexu - to przytaczam pewne treści :

Azbestowe łąki" fragm. art.
Autor: Gość: Arek IP: *.adsl.inetia.pl 26.09.07, 11:41 Dodaj do
ulubionych Skasujcie
Odpowiedz

"Polityka" Nr 28/2005 (2512)
Piotr Grobliński, Tomasz Lipko

Najpierw kilka hektarów szkółki leśnej zostało wyciętych i wyrwanych
z korzeniami. Później ziemia została wyrównana spychaczami,
utwardzona i w dużej części zalana betonem. Następnie oczyszczono
ulicę z nieprzyjemnych widoków i złych skojarzeń. W ten sposób
powstała w Łodzi ulica Ekologiczna.

Wcześniej ulica nazywała się Azbestowa i przez kilkadziesiąt lat
znajdował się przy niej ogród pełen drzew, krzewów i innych roślin.
Hodowane tu sadzonki trafiały do miejskich parków w kraju i za
granicą. Srebrne świerki, czerwone dęby, drobnolistne lipy z
Azbestowej rosną dziś od Sztokholmu po Moskwę. W uznaniu zasług
opiekun komunalnej szkółki, miejski ogrodnik Ryszard Durka
dostał nawet honorową odznakę Łodzi.

Kiedy nastała gospodarka rynkowa, komunalny młodnik nie był w stanie
już na siebie zarobić. Botanicy z wydziału ochrony środowiska
planowali zrobić przy Azbestowej ogólnodostępny park, ale ich plany
nigdy nie weszły w życie.

Pod koniec lat 90. działkę kupiła bowiem od miasta spółka budowlana
Varitex, znana z doskonałych kontaktów z lokalnymi władzami. W
Variteksie pracowała m.in. żona aresztowanego rok temu łódzkiego
barona SLD Andrzeja Pęczaka oraz związani z nim urzędnicy. Jak
ujawniła prasa, w spółce został zatrudniony m.in. dyrektor
miejskiego wydziału dróg i ludzie związani z wydziałem urbanistyki i
architektury.
– Od miasta Varitex kupował ziemię po 20 zł za metr – wspomina
ogrodnik Durka.
– Potem sprzedawali nawet i po 300 zł.

Powstało tu bowiem najbardziej luksusowe osiedle w Łodzi.

Nigdy nie naruszaly lasów/ 1choinka = 100drzew
Sława!

Gdy sa pozyskiwane z plantacji, to jest oczywiste nie ma co dalej tłumaczyc.

Natomiast bardzo czesto sadzi sie własnie swierki jako domieszke, przedplon
razem lub tuz przed własciwym gatunkiem docelowym.

Wtedy oczywiscie swierk musi byc usuniety przed odpowiednim terminem
wynikajacycm z zalozeń hodowlanych lasu.

Podobnie bardzo czesto swierk sadzi sie w mniejszej więźbie niz jest docelowa i
znowu co pewniem czas trzeba rozluźniac i wycinac czesc drzewek aby zrobic
miejsce dla rozrastajacych drzew.

Gdy zakładmy las to sadzimy nawet 10 tys swierka na 1ha, zas sosny 2 razy
wiecej...

Do wieku rebnosci czyli ok 80-100 lat powinno zostac ok 1000 drzew na 1ha.

Widac, ze 90-95% drzewek MUSI zostac usuniete.

Po prostu las sadzi sie podobnie jak marchewke i trzeba go przerzedzac.

Jak widac zadna w wycietych w opisany sposob choinek nie uszczupla lasów, a
nawet jest niezbednym zabiegiem prawidłowej hodowli lasu.

Gdy jeszcze porównamy cene choinki ok 50zł z cena sadzonki ok 0,5zl, to od razu
widzimy,że choinki nie tylko nie szkodza lasom, ale wrecz finasuja ich
zakladanie, gdy sprzedaz 1 choinki finasuje az 100nowych sadzonek.

Tu cena 0,5zl dotyczy relatywnie drogiej sadzonki swierka, zas np deby czy
sosny sa nawet 5 razy tańsze.

Trzeba tez pamietac, ze zakładanie i pielegnacja lasów są niezwykle
kosztowne..., a choinki sa jedynym pozytkiem z zalozonego lasu w pierwszych 10-
15 latch jego prowadzenia, gdy koszty i tak trzeba ponosic.

Zatem chcesz ekologi?

Chcesz pomoc lasom?

Kup choinke cieta.

Forum Słowiańskie
gg 1728585

> To jest idiotyczne rozumowanie! Ręczne sterowanie przyrodą. Tak robili
> Habsburgowie, tak robi się teraz zwalając winę na Habsburgów. Ten facet chyba
> uznał że o ile o genotypach nic nie było wiadomo za Habsburgów o tyle
> dzisiejsza wiedza jest zupełna i już się nie zmieni. Więc robi to samo.

Sadząc drzewka z lokalnie pozyskanego materiału rozmnożeniowego?!? O
regionalizacji nasiennej pewnie nie masz pojęcia... W górach równiez pionowej.
To nie są sadzonki sprowadzone nie-wiadomo-skąd. Nie trzeba tu badań
genetycznych/proweniencyjnych.

> Przyroda ma zdolność samoregulacji a tacy mędrkowie którzy wiedzą lepiej co
> posadzić, a co wyciąć powołując się o zgrozo na "ekologię" mają nie po kolei w
> głowach

Przyroda MA zdolność samoregulacji. Tyle że warunki srodowiska są bardzo
zmienione, a skala obumierania lasu tak wielka, że nie mamy pojęcia w jakim
kierunku ta regulacja by poszła. A może totalny spływ gleby i sukcesja w sumie
nie wiadomo w strone jakich zbiorowisk. Pewnie przez długi czas lasu by nie
było. Nie wiemy tez jak długo by to trwac miało. Akceptowalne? No nie bardzo.
Wiesz, pojęcie klęski ekologicznej istnieje tylko z punktu widzenia człowieka.
Przeciez np gdyby pożar strawił wszystkie nizinne lasy sosnowe to dla natury
zadna klęska - ot, zaburzenie otwierające nowe możliwości. Tak samo tutaj... A
jednak chyba płakałbyś nad spalonym lasem... pewnie sam przyłaczyłbyś sie do
akcji sadzenia drzew.

> tacy mędrkowie którzy wiedzą lepiej co
> posadzić, a co wyciąć powołując się o zgrozo na "ekologię" mają nie po kolei
w głowach!

Nawet wycinanie drzew w ramach pielęgnacji to nic innego tylko naśladowanie
(tak, dość nieudolne) i wyprzedzanie naturalnych procesów obumierania.
Zaobserwowanych i zbadanych własnie w lasach naturalnych. A dlaczego np. sosnę
odnawia sie głównie na powierzchni otwartej, jodłę i buka w rębniach złożonych,
pod osłoną drzewostanu, czemu nie sadzi się olszy czarnej na wydmach a jesiona
w reglu górnym? Na pewno wg ciebie nie wynika to z biologii i ekologii tych
gatunków... Badań naukowych i wielesetletnich obserwacji... tak naprawdę
wszystko co robi sie w lesie jest próba nasladowania naturalnych procesów.
Oczywiście że to nie jest tożsame, ale w obecnych warukach najlepsze co można
robić.